Indywidualne sesje coachingowe Coaching

Konsultacje i kursy Twoja Marka Online

Rozwój osobisty, organizacja Kursy online

35 W kategorii  Kultura/ You Tube

BIG BOOK TAG! Jak wielkie książki przeczytałeś?

Zapraszam Was dzisiaj do luźnej, książkowej zabawy. W roli głównej – WIELKIE książki. Dosłownie wielkie ;)

Do udziału w niej zaprosiła mnie Anita z bloga/vloga Book Reviews. Zobaczcie koniecznie jeśli uwielbiacie książki, Anita mówi o nich z pasją, której można pozazdrościć! :)

 

Na czym polega zabawa? Mamy dwa zadania:

– wymienić 5 książek o największej ilości stron, które posiadamy i które przeczytaliśmy,

– wymienić 2 najgrubsze tytuły, jakie mamy ale dopiero planujemy je przeczytać.

 

Jeśli nie chciało Wam się oglądać filmu to poniżej macie ściągawkę z moimi odpowiedziami.

5 największych przeczytanych książek

bigbook2

 

William Shakespeare – Tragedie i Kroniki

Trochę naciągana pozycja w tym zestawieniu ponieważ dzieła Szekspira czytałam zazwyczaj w pojedynczych wydaniach. Tą książkę sprawiłam sobie jako zaspokojenie mojego zamiłowania do twórczości Szekspira, która zaczęłam się u mnie na początku studiów. Do kompletu mam  także wydanie z komediami.

Oczywiście gorąco polecam!

 

Walter Isaacson – Steve Jobs

O tym, że Steve Jobs był tyranem i mobbingował swoich pracowników wiemy już chyba wszyscy. Przy okazji jednak był on niezwykłą osobowością, która potrafiła nie tylko stworzyć rzeczy których pożądają miliony.

Jobs tworzył rzeczy, o których miliony nawet nie miały jeszcze pojęcia, że ich potrzebują. Tworzył potrzeby, odpowiadał na pytania zanim się pojawiły.

Warto sięgnąć akurat po tą jego biografię, którą widzicie na zdjęciu ponieważ jest pozbawiona wszelkiego lukru i cenzury. Mogłabym się rozpisać więcej na jej temat, ale to przecież nie jest temat dzisiejszego wpisu! ;)

 

Zadie Smith – O pięknie

Zadie Smith to autorka wzbudzająca spore zainteresowanie i przychylność krytyków.

Skupia się ona w swoich powieściach na związkach, codziennych, zdawałoby się bardzo prozaicznych, relacjach. Przy wszystkie jej powieści przewija się temat wielokulturowości.

Samo „O pięknie” najchętniej przeczytałabym ponownie, bo to tytuł który poznałam dobrych kilka lat temu i przydałoby mu się odświeżenie.

Obecnie czytam najnowszą jej powieść – Londyn NW – i jestem zachwycona!

 

Max Brooks – World War Z  

Napisałam i nagadałam się na temat tego tytuły tutaj > klik :)

 

Lew Tołstoj – Anna Karenina 

Napisałam Wam kilka słów o tej pozycji przy okazji jednego z TOP Miesiąca > klik :)

 

2 największe planowane do przeczytania książki

bigbook3

 

James Joyce – Ulisses

Książka, którą kupiłam rok temu. Nie potrafię się do niej zabrać po pierwsze z powodu jej rozmiaru, a po drugie z powodu opinii jakie o nie krążą.

Joyce to podobno nie najłatwiejszy autor. Wybrałam ją do pokazania z pełną premedytacją – gdy się przyznam do takiego okrutnego przeciągania będę musiała w końcu przeczytać ten tytuł! ;)

 

Olgierd Świerczewski – Zapach miasta po burzy

Nowość w domowej bibliotece podarowana nam w ramach ślubnego prezentu zamiast kwiatów (polecam gorąco skierowanie takiej prośby do swoich gości!).

Jest to historia miłosna osadzona w politycznych realiach czasów PRL-u. Już ją przeglądałam i nie mogę się doczekać do dobiorę się do tej powieści!

 

Jakie tytuły Wy już pochłonęliście, a które dopiero na Was czekają? 

To świetna okazja by zaplanować sobie wreszcie do przeczytania te dwie największe książki, które zalegają na Waszych półkach ;)! 

 

Możesz także polubić

  • Marta

    O kurcze… Ale dałaś taska :p Gdybym miała zliczyć wszystkie przeczytane strony to szłabym pewnie już w miliony :) A książek do przeczytania zamiast ubywać to nieustannie przybywa – taki ze mnie niepoprawny mól książkowy ;)
    Po przeprowadzce na mojej półce stoi jeszcze niewiele pozycji, więc najgrubsze póki co to trzy tomy Greya po polsku i 3 tomy w oryginale, seria Anny Ficner-Ogonowskiej i słowniki – więc słabiutko jeszcze :(
    Ale jakbym postawiła na sobie wszystkie przeczytane książki to… pewnie zajęłyby już cały pokój :)

    A Ty, Ewelina? Też jesteś takim molem? :)

    • A to bardzo ciekawe, co napisałaś! Ile stron w sumie przeczytało się – wyszłaby pewnie oszałamiająca liczba ;)
      Myślę, że przeczytane przeze mnie książki zajęłyby sporą powierzchnię :D Biorąc pod uwagę fakt, że czytam sporo w ebookach i to trochę ratuje mieszkanie przez zatopieniem, a i tak już rozglądam się za nową półką :D

      • Marta

        Wiem coś o tym ;)
        Ebooki to ratunek dla miejsca, torby, kręgosłupa i ramienia :)

        Ja póki co męczę się w telefonie – możesz polecić jakiś dobry czytnik?

        • Od jakichś dwóch miesięcy czytam wszystkie ebooki na aplikacji Amazon Kindle. Jest świetna, gorąco ją polecam! Pliki ze swoimi ebookami wysyła się na swojego amazonowego maila i wszystkie pojawiają się na „półce” w aplikacji.
          Intuicyjna w obsłudze, a do tego ładna i z przydatnymi opcjami. Wczoraj chociażby odkryłam, ku wielkiej uciesze, bardzo wygodnie działającą funkcje kopiowania fragmentów i dodawania notatek :)

          • Marta

            Ta aplikacja gdzie? Tablet, smartfon? Mam androida i czytam w aplikacji Aldiko Book Reader i też jestem w miarę zadowolona :)
            Bo ja właśnie niestety mam już dosyć czytania na smartfonie – zdecydowanie za mały ekran. I szukam jakiegoś dobrego, niedrogiego czytnika ebooków z techonologią e-papieru, żeby nie świeciły tylko odbijały światło, jak tradycyjna książka, co zdecydowanie mniej niszczy wzrok…

          • Aplikacja jest na wszystkie urządzenia – i z systemem Android i iOS.

            Źle Twoje pytanie zostało przeze mnie przetworzone ;) Nie korzystam z czytnika, tylko z aplikacji na iPadzie więc nie doradzę Ci w tej kwestii na bazie własnych doświadczeń.
            Wiem, że czytniki Kindla zbierają świetne recenzje więc może warto wokół nich się właśnie rozejrzeć. Widziałam właśnie na allegro jakieś starsze wersje za około 200 złotych.

          • Marta

            Tak chyba zrobię :) Muszę napisać list do świętego Mikołaja – może na Gwiazdkę mnie uraczy takim maleństwem…

            … albo sama się uraczę :)

          • To Mikołajowi podsuń tego nowszego Kindla, niech się postara ;)!

          • Marta

            Nie wiem, czy mój Mikołaj odważy się napaść na bank, bo inaczej ciężko to widzę ;)

          • Marta

            Wyobraź sobie, moja droga Ewelino, że wymarzyłam sobie ten czytnik :) Wczoraj miałam urodziny (składałaś mi już życzenia na fb – uprzedzam, jakbyś chciała w odruchu zrobić to jeszcze raz :D) i dostałam go od mojego Narzeczonego <3 :D Co prawda nie Kindla, ale Onyx Boox, ale ma dobre opinie – poza tym i tak kupił najnowszego, więc wydał więcej niż sama bym na to wydała… :)
            Ale od razu jak dostałam to sobie pomyślałam, że o tym rozmawiałyśmy i że muszę Ci napisać :p

  • He :) Odkryłam Twojego bloga dzięki FB i żałuję,że dopiero teraz. Świetny wpis… A Ty jesteś po prostu śliczna :))

    Dziś, jak tylko wrócę z pracy, pozwolisz, że wezmę udział w tym TAGu bo lubię takie akcje :)) Już zaczynam roboczą notkę pisać :)

    • Cześć! Ojej, bardzo mi miło – dziękuję! Mam nadzieję, że będziesz u mnie stałym gościem :)

      Zapraszam jak najbardziej do zabawy, ja miałam wielką frajdę szukając największych spośród wielkich książek :)

  • Chyba zadnej ksiazki z Twojej listy nie przeczytalam, ale najgrubsze ksiazki jakie zaliczylam tez sa z rosyjskiej literatury Wojna i pokoj i Doktor Ziwago. I nawet sie przy nich nie zmeczylam. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • W. Mierzwińska

    Widzę, że mamy to samo nazwisko i prawie bliźniacze zainteresowania. Kto wie, może nawet mamy wspólne korzenie…

    • Super! Szczególnie z tymi zainteresowaniami bardzo się cieszę :)
      Nazwisko po mężu więc z korzeniami może być trudniej ;)

  • Kurcze, świetny pomysł z tym prezentem ślubnym! Mój kuzyn z jego żoną zrobili podobnie, tyle że zamiast kwitów czy książek poprosili o zeszyty, pisaki, ołówki i różne przybory szkolne, które podarowali dla domu dziecka. ;) Uwielbiam grube ksiażki, kocham je trzymać. przeglądać, czytać, ale brak czasu to wszystko uniemożliwia! Chyba że lektury się liczą…

    • Rozważałam taką opcję przez chwilę, ze zbieraniem czegoś dla domu dziecka czy schroniska, ale nie przepadam za taką pomocą na pokaz więc zrezygnowałam.
      Co miesiąc wspieram zwierzaki, ostatnio poprzez stronę http://www.dlaSchroniska.pl i gorąco ją polecam, wielokrotnością takiego wsparcia od jednego potencjalnego gościa i myślę że taka systematyczna pomoc to ciekawsza opcja.

      Pewnie, że się liczą lektury! Przecież to też książki, czasem nawet całkiem niezłe ;)

  • Czekam na recenzję „Zapachu…” :) Z wielkich książek – dzisiaj z biblioteki przyniosłam „Wiele demonów” Pilcha i „2666” Bolano.

  • Doskonale pamiętam największą książkę. Miałam jakieś 10 lat, leżałam chora w łóżku i podczas tej choroby przeczytałam „Czterech pancernych i psa”, wszystkie części zebrane w jeden grubaśny tom… nie mogłam sobie poradzić z tą książką :D btw, duże książki są najlepsze – jak mnie wciągnie fabuła, to chciałabym żeby nigdy się nie skończyła :)

    • Zgadza się, moje rozczarowanie gdy historia kończy się o jakieś 100 stron za wcześnie jest zawsze ogromne. Ogromnym plusem dużych książek jest właśnie zaspokojenie ciekawości czytelnika. O ile nie są sztucznie przeciągane ;)

  • Sztuka cenniejsza niż złoto – Jan Białostocki – 736str.
    Saga Millenium Stiega Larsona, dwa pierwsze tomy, każdy po ok. 600 stron, w planach trzeci do przeczytania

    • Nie czytałam jeszcze Larsona, mimo że tak duże zamieszanie jest wokół niego. Muszę się w końcu zmobilizować i przekonać sama czy jest o co ;)

      • Książka jest fajnie napisana, choć dosyć długa, bo zawiera wiele wątków pobocznych, które wprowadzają czytelnika w klimat. Mnie przypadła do gustu, osobiście polecam.

  • Trochę powoli ale za Twoja namową wchłaniam World War Z! Książka jest genialna a ponieważ miałem okazje wcześniej oglądać film, utwierdza mnie to tylko w przekonaniu, ze oglądanie filmów to strata czasu. Książka jest nie tyle nawet pełniejsza w opisie, co właściwie to zupełnie inna historia.

    Idąc za ciosem pewnie w moim ręku zawitają kolejne Twoje rekomendacje – także z tego wpisu :)

    • Dokładnie tak, książkę World War Z i film łączy tylko tytuł ;) Nie wiem, jak można było zniszczyć tak świetną książkę absurdalnymi szybkimi zombie.
      I do tego jeszcze upadek Palestyny, która w książce jako jedyna ostała się właśnie przez apokalipsą zombie, a to dzięki wyniesionemu doświadczeniu z Holocaustu, jest wręcz karygodny.
      A na deser oczywiście jeden bohater przyczynia się do uratowania całej ludzkości – banał poganiający banał, co najgorsze banały wymyślony jedynie na potrzeby filmu bo w książce ich nie było!
      Ech, mam takie nerwy na ten film, że mogłabym się rozpisywać bez końca co jest w nim nie tak ;)

      Nie zawsze oglądanie filmów to strata czasu, po prostu czasem ciężko nie trafić na gnioty :D

  • Moje dwie największe książki to „Pod kopułą” i „To” Stephena Kinga :)

    • Muszę nadrobić trochę książki Kinga, szczególnie że ostatnio pojawiła się nowość, która podobno jest jedną z lepszych jego pozycji!

  • Assss

    masz moze konto na lubimyczytac.pl ???

  • mademoiselleDrama

    Książki zamiast kwiatów, aaa! <3 Najlepszy pomysł, o jakim ostatnio słyszałam. Konkuruje chyba jedynie z opcją przeznaczenia zbiórki pieniężnej na dziecko z krajów trzeciego świata zamiast robienia sobie nawzajem klasowych prezentów (pomysł podsłuchany w pkp, ale kiedyś wprowadzę go w życie w nieco zmodyfikowanej wersji ;-)).

    A tak w ogóle to cześć! Jestem tu po raz pierwszy, czytam właśnie już któryś z rzędu post i wiem, że będę zaglądać częściej. Pozdrawiam, Kat (na twitterze jako k.) :-)

    • Cześć! Bardzo mi miło Cię to gościć! ;) Zapraszam, zapraszam :)

      Przyznam, że o ile pomysł zbierania zamiast kwiatów środków lub produktów na szczytne cele jest naprawdę godny pochwalenie, to wywołuje we mnie pewne wątpliwości taka chęć niesienia pomocy nieco na pokaz. Dlatego wolę już zamiany na właśnie książki, słodkości czy chociażby alkohol (chociaż to ostatnie nie jest najlepszym pomysłem pod słońcem :D) To takie moje subiektywne przemyślenia ;)
      Ale wersja zamiast klasowych prezentów pomocy dzieciom z ubogich krajów to już o wiele lepsze ujęcie tematu, no i przede wszystkim „poświęca” się cała klasa nie otrzymując żadnego prezentu dla siebie. Niezła sprawa ;)

  • Aktualnie z „grubasków” na półce oczekuje na przeczytanie „Wołanie w górach”.
    „World War Z” czytało mi się super i zgadzam się, że książka w porównaniu z filmem jest o nieeeebo lepsza.

    • Co oni porobili z tą historią w filmie – kompletnie beztroska twórczość, prawda? :D ;)