9 W kategorii  Rozwój Osobisty

Ile jeszcze historii sukcesu potrzebujesz? Entrepornografia, uzależnienie na miarę czasów.

Dowiedziałam się ostatnio, że na szkolenia kilku trenerów z obszaru rozwoju osobistego zapisują się kilkakrotnie te same osoby. Na te same szkolenia.
Czy to oznacza, że trener robi „złą robotę” czy ludzie biorący udział w jego szkoleniach się nie przykładają?

 

 

„Większość ludzi ogranicza się jedynie do konsumpcji. Oglądają telewizję, czytają książki i blogi, kończą kursy i szlifują swoje rzemiosło. Konsumpcja zajmuje im tak wiele czasu, że nie mają go już na tworzenie. W świecie biznesu mówi się o takich ludziach, że są uzależnieni od entrepornografi.”

To cytat z książki Dana Norrisa, „Kreatywność i nienawiść”, którą swoją drogą bardzo polecam.

Norris opisał zjawisko, które obserwuję od dłuższego czasu. Wspominałam o nim na webinarach oraz w poście 3 nawyki, które sprawiają, że nie realizujesz wyznaczonych celów.

Czytam też o nim w wiadomościach od Was i rozmawiam o nim na sesjach. Oczywiście nie w sposób bezpośredni. Nikt nie przychodzi do mnie i nie mówi mi, że jest uzależniony od entrepornografii. Nikt nawet nie mówi, że spędza za dużo czasu czytając historie innych, szkoląc się, czy obserwując sukcesy przedsiębiorczych osób. Wręcz w dużym stopniu wydaje nam się, że tak „trzeba” jeśli chcemy się rozwijać.

Wiele jednak osób boryka się z poczuciem bycia niewystarczającym, nie dość zdolnym i nie odnoszącym dostatecznie dużych sukcesów. Na miarę tych, które sami codziennie śledzą online. To jest ten moment, w którym osławiona „inspiracja” przestaje do czegokolwiek inspirować, a zaczyna ściągać nas w dół.

Wssystko sprowadza się do jednego – by nie wykorzystywać ogromu dostępnych informacji tylko i wyłącznie do tego, by się nimi upajać. Brzmi prosto i nawet dość oczywiście. Dlaczego więc takie proste nie jest?

 

Zgodnie z definicją z urbandictionary.com „entrepornografia” oznacza:
„Masturbating over someone else’s success stories. Constantly watching the startup news and attending pointless events just to look like an entrepreneur.
Man, Jon is so addicted to entrepornography. Always staying up to date with the latest startup buzz, but never made a profit from his startups.”

 

 

Czytanie, oglądanie, słuchanie o drodze, jaką pokonali inni ludzie by z miejsca A znaleźć się w miejscu B wciąga. Gdy taka historia jest dobrze opowiedziana i ma nas dodatkowo zachęcić do kupna produktów tej osoby, to najpewniej zyskamy dzięki niej poczucie sprawczości i potencjalnej łatwości zrealizowania swoich celów, planów, marzeń.

I to wcale nie byłoby takie złe gdyby nie niosło ze sobą ryzyka wciągnięcia bez samodzielnego tworzenia własnej historii.

„Dowiedziałam się ostatnio, że na szkolenia kilku trenerów z obszaru rozwoju osobistego zapisują się kilkakrotnie te same osoby. Na te same szkolenia. Czy to oznacza, że trener robi „złą robotę” czy ludzie biorący udział w jego szkoleniach się nie przykładają?” – to pytanie, jakie zadałam we wstępie do tego tekstu. Jaka odpowiedź jest prawidłowa?

Ani jedna, ani druga – uczestnicy takich szkoleń uzależniają się od uczucia, jakiego dostarcza im słuchanie historii konkretnych trenerów i obserwowania ich „w akcji”. Uczucie euforii, ogromu możliwości i potencjalnych szans, jakie się przed nimi roztaczają wygrywa. I wtedy wracają. Bo potrzebują więcej bodźców, bo mają poczucie, że właśnie ich potrzebują, by wystartować. Jeszcze tylko jedno szkolenie, jeszcze tylko jeden raz, jeszcze trochę przydatnej wiedzy.

Nie trzeba jednak płacić w kółko za jedne i te same szkolenia, by wpaść w pułapkę entrepornografii.

Wystarczy, że poświęcasz w swoim tygodniu pracy więcej czasu na słuchanie i oglądanie tego, co stworzyli inni ludzie niż na tworzenie, planowanie i myślenie o własnej historii sukcesu i życia. Wtedy możesz zaburzyć równowagę, dzięki której będziesz sam się rozwijał i pracował na swoją lepszą codziennością. Porzucisz tą pracę na rzecz przyklaskiwania działaniom innych ludzi.

Jeśli czujesz, że za dużo w Twoje codzienności obserwacji i napawania się sukcesami innych, a za mało Twojej faktycznej pracy to stopniowo zmieniaj proporcję.

Zacznij wprowadzać w czyn wszystko to, o czym usłyszałeś do tej pory i postanowiłeś, że „kiedyś” wypróbujesz. Dzień rozpoczynaj od wykonania własnej pracy, a nie obserwowania efektów działań innych ludzi. Ustal, ile czasu i kiedy chcesz poświęcić na uczenie się, inspirowanie i słuchanie historii innych – wcale nie musisz z nich całkowicie rezygnować, warto jednak „inspirować” się świadomie i w granicach, które przed sobą postawisz!

Wiem, że modnie jest teraz mówić o tym, jak historie sukcesu innych ludzi nas napędzają. I teraz powtarzam się, jeśli byłeś na moich webinarach lub czytałeś wcześniej polecony tekst, to wiesz co teraz napiszę. To jednak bardzo ważne, więc musisz mi to jakoś wybaczyć. Niestety w nadmiarze, w złych proporcjach i w gorszych dla nas momentach, te „success story” mogą nas zdołować, odebrać chęć stawiania małych kroków i budowania czegoś od zera.

Dlatego to takie ważne, byś umówił się ze sobą na to, ile historii innych ludzi wpuszczasz do swojej codzienności.

 

 

Znacie to uzależnienie? Z własnego doświadczenia lub obserwacji?

 


Dziękuję, że poswieciłaś czas na przeczytanie tego wpisu. 

Mam nadzieję, że przyniósł Ci potrzebną wiedzę, cenne wskazówki, chwilę refleksji lub relaksu.

Możesz teraz:

  • Dodać komentarz Pozostawić komentarz  ze swoją opinią, włączyć się w dyskusję. Czytam wszystkie komentarze i odpowiadam na większość z nich. 
  • Udostępnić ten wpis. Jeśli uważasz, że warto było go przeczytać to podziel się nim z innymi! Aby to zrobić wystarczy, że klikniesz:
     
  • Śledzić mój FanPage aby otrzymać aktualne informacje na temat moich działań znajdziesz.
  • Obserwować mnie na Instagram gdzie dzielę się obrazami mojej codzienności w postaci zdjęć i krótkich filmików.

Możesz także polubić

  • Marta Soja

    Świetny tekst. Bardzo mi się przydał.

  • Jak zwykle pobudzasz do działania :))

  • Ewelina to bardzo potrzebny tekst. Miałam taki moment, że musiałam odciąć się od wszystkiego co tworzyli inni, bo sama nie potrafiłam stworzyć nic. Czułam się niewystarczająca dobra. Głowa uwolniła się w chwile i tak powstał mój sklep i pierwsze produkty online.

    • Gratuluje tak ważnego kroku! :)
      To nic dziwnego, że czułaś blokadę – pewnie konsumowałaś tak wiele treści, że nie było już miejsca na Twoje tworzenie. Dobrze, że zmieniłaś proporcję i życzę trwania w tej zmianie :)

      • Wiesz…nawet nie. Nie konsumowałam dużo, ale konsumowałam „wielkie ryby” i przez porównywanie się do największych czułam się jak płotka. Po tym odstawieniu zupełnym, ustawieniu u siebie w głowie kilku rzeczy już nie czuję się źle z tym, że nie jestem tak gdzie „wielkie ryby”.

        • Czyli nie ilość, a kaliber załatwił sprawę :D
          Rozumiem i zdaję sobie sprawę, jakie może to być dobijające. Dlatego też powstał ten tekst, żeby pokazać innym, że jeśli tacy się czują „mali”, przybici i bez chęci do działania to może być tego powodem zbyt duża ilość „inspirowania się” i śledzenia pasm sukcesów największych.
          Rób swoje i ciesz się z tego! :)

  • Pingback: Zamiast postanowień - one little word 2018 • Odważniej()