0 W kategorii  Rozwój Osobisty

Jak czerpać korzyść z tego gdy ktoś mówi Ci, „jak masz żyć”?

Czy można innym mówić jak mają żyć?

Czy można wstawiać w głowy innych ludzi nasze pomysły na ich życie?

Czy od osób, które w tym kierunku działają i w taki sposób starają się przekazywać wiedzę warto jest czerpać inspirację i się od nich uczyć?

 

 

 

Temat dzisiejszego materiału przyszedł do mnie spontanicznie w czasie szykowania nowych treści mających pojawić się na moich kanałach. Tworząc je przykładałam wagę do tego, jakich słów i sformułowań używam. Zaczęłam zastanawiać się nad tym, na czym polega moja praca.

Rzeczy, którymi się zajmuję można nazwać w skrócie i z przymrużeniem oka oraz dystansem do mnie samej, nazwać pokazywaniem innym jak mają żyć. Jednak to, co dzieje się z przymrużeniem oka i co ja z dystansem mówię o swoich działaniach coachingowych, rozwojowych czy pokazywaniu Wam metod psychologicznych to jedno. Zupełnie czym innym jest natomiast to, jak wygląda moja praca w rzeczywistości i co u niektórych osób pracujących w dziedzinie rozwojowej bardzo mi się nie podoba i co uważam, że może być dla odbiorców tych treści niebezpiecznie. Uważam, że trzeba szczególnie uważać i każda osoba pracująca w branży rozwojowej powinna szczególną uwagę przyłożyć do tego, by nie przekroczyć cienkiej granicy i nie mówić innym, jak mają żyć.

 

Dawanie wyboru

Na czym polega różnica i dlaczego uzurpuję sobie prawo do tego, by sądzić, że ja nie pokazuję i nie mówię innym, Wam, jak macie żyć?

Różnica jest dosyć niewielka, często nawet może być niezauważona przez osoby, które siadają do przeczytania kolejnego tekstu, kursu, wysłuchania nowej audycji. A to są wszystkie te drobne słowa, w których my mówimy „musisz”, „zmień to”, „nie działaj w taki sposób”, „przestań”. I jeszcze, tak zwane „pół biedy”, gdy słowa te pojawiają się w towarzystwie lżejszych określeń. Gdy jednak dominują one nad całym przekazem, to wówczas słuchamy osoby, która wymyśliła sobie jakąś koncepcję na swoje życie i uważa, że jest ona najlepsza dla wszystkich. A jeśli nawet ktoś ją odrzuca to niby jesteśmy przez taką osobę też „akceptowani”, ale czuć jest w jej zachowaniu poczucie wyższości nad nami.

I to jest coś, czego ja się bardzo wystrzegam i o co dbam, by nie pojawiało się w moich materiałach. Bo łatwo jest wejść w dominujący i narzucający ton, a zdecydowanie trudniej zmierzyć się później z konsekwencjami naszych działań.

Wystrzegam się tego i mam nadzieję, że mi się to udaje. Że częściej mówię o tym, żebyście spróbowali działać w taki sposób a nie innych, abyście zmienili dany nawyk krok po kroku i żebyście być może zaczęli działać w taki, taki, albo taki sposób.

 

I właśnie ta ostatnia rzecz wydaje się być kluczowa – dawanie wyboru. Opcje, w ramach których możecie zdecydować na co zmienicie swoje zachowanie, czego się pozbędziecie, co nowego być może wprowadzicie w swoje życie.

W kursach, które tworzę zawsze dbam o to, by znalazły się w ich treści opcje do wyboru, przykłady w ramach których możecie zobaczyć, jak wygląda ta gorsza, według mnie, opcja i podjąć decyzję, w jaki sposób dalej będziecie działać.

 

Wyrzuty sumienia

Bardzo niepokoi mnie sytuacja, w której mamy dostępne informacje czarno-białe. Niepokoi mnie też sytuacja, w której tworzą się wówczas wyrzuty sumienia u osób, które nie działają w określony sposób. Kilkukrotnie już zdarzyła mi się sytuacja w czasie sesji coachingowych z moimi klientkami gdy tłumaczą się one i czują się winne temu, że zrobiły coś inaczej niż „powinny”.

Słyszę wtedy „no wiem, wiem, że nie powinnam w taki sposób tego zrobić, ale zorganizowałam to inaczej, wiem że tak się tego nie robi”.  Wówczas u mnie zapala się światło alarmowe, wciskam przycisk „stop” w czasie sesji.

Bo nie mogę zostawić takie wbitego przekonania, że coś można zrobić tylko w jeden, wyświęcony przez guru sposób, a inny jest już totalnie passe!

To jest już sytuacja bardzo niepokojąca ponieważ taka osoba ma wówczas wewnątrz siebie przekonania, które negatywnie na nią wpływają. Robi coś w określony sposób, inny i „zły” w rozumieniu tego, co zostało jej przekazane w różnego rodzaju treściach, ale ten właśnie sposób działania jest dla nie korzystniejszy! To właśnie on przyniósł jej korzyści, pozwolił coś wykonać, z czymś się uporać.

 

Niepokojące są te wyrzuty sumienia, które czujemy tylko i wyłączenie dlaczego, że nie działamy w z góry określony sposób narzucony nam przez osoby mówiące nam „jak mamy żyć”.

Jest to niepokojące ponieważ rozwój osobisty, praca nad sobą nie powinny polegać na tym, że będziemy nakładać na siebie wyrzuty sumienia ani na tym, że będziemy czuć się winni temu, że nie działamy tak, jak mówią nam „wszyscy”.

 

Co dalej?

Co możemy z tym zrobić? To, że taka pojawiła się we mnie myśl i taki niepokój to nie znaczy, że mogę i Was z takim uczuciem pozostawić. Nie dać nic w zamian – żadnej alternatywy i opcji wyjścia z tej sytuacji.

 

Niezależnie od tego, na jakiego rodzaju materiał traficie i niezależnie od tego, w jakim tonie będzie wypowiadać się czytana/oglądana/słuchana przez Was osoba, postarajcie się podziałać w taki sposób z przekazywaną wiedzą, że dostosujecie to, co otrzymujecie do siebie.

Wiem, że dla wielu osób może być oczywistością, to do czego teraz zachęcam. Może część z Was pomyśli sobie „ale Ewelina, odkryłaś teraz Amerykę”. Być może jesteś taką osobą, a może jesteś tą osobą, która wpadła w poczucie winy, że nie działa tak jak się „powinno”.

Ważne, aby zdawać sobie sprawę, że życie innych ludzi – kobiety z Internetu, mężczyzny, grupy ludzi – to jest życie tamtych ludzi. Nasz świat i nasz rzeczywistość to jest zupełnie co innego.  Nie mamy pojęcia, jakie są uwarunkowania u tych osób, w jaki sposób spędzają czas i co mają do dyspozycji.

Jakie zasoby finansowe, jakie warunki życia osobistego, zasoby ludzkie lub jeszcze innego rodzaju wsparcie. Być może bardzo wiele projektów już im się nie udało. Być może te wszystkie rzeczy, o których obecnie mówią inni wynikają z tego, jak wiele błędów popełnili.

 

To nie jest tak, że inni ludzie są nieomylni, to nie jest tak, że ja jestem nieomylna. To jest tylko i wyłącznie tak, że ktoś próbuje Wam przekazać wiedzę. Czasem w lepszy, czasem w gorszy sposób, czasem mniej a czasem bardziej agresywnie.

 

Jednak to cały czas od Was zależy, w jaki sposób przyjmiecie do siebie tę wiedzę. Czy będziecie chcieli zero-jedynkowo włączyć do swojej codzienności? Czy może zastanowicie się – ok, to jest jedna z możliwości, ja mam takie i takie warunki w mojej codzienności, to co mogę z tego włączyć do swojego życia?

 

Bardzo dobrym przykładem jest tutaj sytuacja, w której zostaje się rodzicem, w której spotyka nas choroba lub inna próba życiowa – nasza rzeczywistość się zmienia diametralnie i nie mamy wówczas do dyspozycji takich możliwości, jakie mają osoby mające wszystko w życiu poukładane i w dużym stopniu przewidywalne. To co jest istotne, to zawsze dostosować usłyszane wskazówki, uwagi, pomysły na codzienność i na Twoje życie do TWOJEGO życia właśnie. Bo to Ty masz czerpać z nich korzyści, to Tobie mają one przynieść jak najwięcej korzyści.

 

 

Ograniczające przekonania

Bardzo dużo mówi się o ograniczających przekonaniach, o tym że wchodzą nam one w głowę w czasach dzieciństwa. Ponieważ będąc dziećmi przyjmujemy to, co mówią nam rodzice, co mówią dorośli jako niezaprzeczalne fakty. I jeśli taki rodzic lub dorosły mówi nam „nie wchodź tam, bo spadniesz”, „nie rób tego, bo to jest zbyt ciężkie, bo sobie nie poradzisz” to my zaczynamy w to wierzyć i przyjmować to, że coś możemy a czegoś, nie za pewnik. Takich przekonań możemy mieć wyniesionych z czasach dzieciństwa i dorastania bardzo wiele na temat przeróżnych dziedzin życia.

Jednak nie tylko w dzieciństwie możemy takimi ograniczającymi przekonaniami być obdarowani. One mogą do nas przyjść również wtedy gdy będziemy już dorosłymi ludźmi i to takimi, którzy chcą się rozwijać. W momencie gdy bezrefleksyjnie przyjmujemy czyjeś rady, czyjś sposób działania, utwierdzamy się w przekonaniach, że coś robi się wyłącznie w określony sposób, a czegoś nie robi się wcale. Ograniczamy swój pogląd na konkretne tematy do takiej wizji świata, jaka została nam przez jedną lub drugą osobę sprzedana.

A ile więcej korzyści moglibyśmy wynieść z takiej wiedzy w momencie gdybyśmy przepuszczali ją przez własne filtry. Dopasowali do swojego życia i nawet przeprowadzali na temat tych informacji wewnętrzny dialog.

 

Jednym z ograniczających przekonań jest bardzo popularne w ostatnich latach ukierunkowanie się na pracę w pełnym skupieniu, bez rozpraszania, bez odrywania się do innych czynności. Obecnie ta narracja nieco się zmienia ponieważ coraz więcej osób głośno mówi o tym, że nie ma możliwości, aby tak pracować. Jednak nadal pozostaje w wielu osobach przekonanie, że nie mając wolnej godziny, dwóch, trzech na pracę w ciszy i skupieniu, nie mają nawet co zaczynać swoich działań, bo to będzie nieproduktywny dla nich czas. Jest to rzeczywiście bardzo dobre przekonanie i próba odcięcia się od innych bodźców i mieć po godzinie wykonaną swoją pracę. ALE. Co w sytuacji gdy my nie mamy tej godziny. Co w sytuacji gdy mamy kobietę z małym dzieckiem nie dającym na obecną chwilę komfortu spokojnej pracy przez godzinę. Może taka kobieta złapać kilka minut, kwadrans, może pół godziny na działanie  i to jest koniec. Pojawia się pytanie – co ta kobieta ma zrobić? Rodzi się w niej przekonanie, że skoro nie ma tej wolnej godziny na działanie, to nie może zrobić nic. Że skoro nie ma przygotowanych idealnie narzędzi, to nie może zrobić nic. Że jeśłi nie ma tej godziny to nie ma żądnego wyjścia. A to jest oczywiście nieprawda!

Jeśli znacie moje poprzednie publikacje, to już wiecie, że jestem nastawiona na działanie w minimalnych oknach czasu. Kobiety, które ze mną pracowały również zmieniły to u siebie, osoby czytające mnie też przestawiły sobie pstryczek w głowie i wiedzą już, że wcale nie muszą mieć tej godziny, że mogą działać nawet bez niej.

 

Naczytaliśmy i nasłuchaliśmy się o tym, jak się skupiać, koncentrować i nie rozpraszać, że w pewnym momencie zaczynamy blokować się tą wiedzą. Te informacje, wskazówki, stają się dla nas ograniczającym przekonaniem, ograniczającym nasze pole do działania i do realizowania siebie.

Dlatego też, niezależnie od tego jaką wiedzę dostajesz i od kogo, pamiętaj o tym, by te wskazówki były dostosowane do Ciebie, uszyte na Twoją miarę.

 

Absolutnie nie zachęcam do porzucania słuchania czy czytania osób, które w bardziej zdecydowany sposób pokazują nam swój pomysł na nasze życie. Jestem przekonana, żę można czerpać od wszystkich dzielących się wiedzą korzyści dla swojego sposobu działania. Kluczowe jedynie jest to, aby nie przyjmować tych wskazówek bezrefleksyjnie. Nie tworzyć sytuacji, w której czujemy wyrzuty sumienia z powodu nie działania w sposób globalnie uznany za efektywny sposób działania. Działajmy z tym, co mamy i dostosowujmy dane wskazówki konkretne pod siebie.

To też tyczy się odrzucania natychmiastowego tego, o czym myślimy że może być dla nas nieprzydatne.

 

Wyciągać więcej niż wyrzuty sumienia

To do czego zachęcam, to jest też podejście dzięki któremu możecie więcej wyciągnąć z informacji, jakie są dostępne online. Chodzi tutaj o odrzucanie informacji i wiedzy, które pozornie mogą się Wam wydawać nieprzydatne. Dobrym przykładem są tutaj moje materiały związane z działaniem jako młoda mama, z metodami organizacji życia swojego, rodziny i relacji z partnerem. Możecie odrzucić te materiały uznając je za nieadekwatne do Waszej sytuacji życiowej, a możecie zapoznać się z nimi i wyciągnąć dla nich coś wartościowego po dopasowaniu do Waszego życia.

Co bowiem stoi na przeszkodzie, aby 10 minutowe realizowanie celów dotyczyło nie tylko młodych mam, rodziców, ale każdej osoby, która dysponuje niewielką ilością czasu? Co stoi na przeszkodzie, abyś już teraz wyciskała ze swojej codzienności trochę więcej i nie siedziałam później wieczorami lub nocami nad ważnym projektem? To jest wiedza, którą wyciągniesz ode mnie z mojego doświadczenia macierzyńskiego, ale możesz włączyć ją w swoją rzeczywistość dostosowując ją do swoich realiów.

Dostosowanie wiedzy do naszych realiów może się pojawić i pod kątem negatywnym i pod kątem pozytywnym. Negatywnym, czyli nie mam aż takich możliwości do działania, ale może mogę z tą wiedzą zrobić cokolwiek, co mi pomoże. Pozytywnym, czyli nie mam aż tak skomplikowanej sytuacji jak ta osoba, ale mogę wypróbować jej techniki działania.

Takie dopasowanie zdobywanych informacji daje Ci szerszą paletę korzystania z tego, czym dzielą się inne osoby i większe możliwości do wpływania pozytywnie na swój rozwój.

 

 

Jestem ciekawa, czy przekazane dzisiaj przeze mnie informacje były dla Ciebie wartościowe i jak uważasz, czy można, czy też niekoniecznie, mówić innym, jak mają żyć?

 


Dziękuję, że poswieciłaś czas na przeczytanie tego wpisu. 

Mam nadzieję, że przyniósł Ci potrzebną wiedzę, cenne wskazówki, chwilę refleksji lub relaksu.

Możesz teraz:

  • Dodać komentarz Pozostawić komentarz  ze swoją opinią, włączyć się w dyskusję. Czytam wszystkie komentarze i odpowiadam na większość z nich. 
  • Udostępnić ten wpis. Jeśli uważasz, że warto było go przeczytać to podziel się nim z innymi! Aby to zrobić wystarczy, że klikniesz:
     
  • Śledzić mój FanPage aby otrzymać aktualne informacje na temat moich działań znajdziesz.
  • Obserwować mnie na Instagram gdzie dzielę się obrazami mojej codzienności w postaci zdjęć i krótkich filmików.

Możesz także polubić

Privacy Preference Center

Google Analytics

Dzięki możliwości gromadzenia tych informacji mogę przeanalizować, które z tworzonych treści cieszą się największym zainteresowaniem i jakiego rodzaju materiałów przygotowywać w przyszłości więcej. Zdobywam również informacje na temat statystycznego profilu Czytelnika. Dane te w formie zbiorczego raportu generowanego przez Google Analytics są udostępniane podmiotom zainteresowanym nawiązaniem współpracy komercyjnej na blogu. Za bezpieczeństwo przechowywania tych danych odpowiada firmy Google.

Gromadzenie informacji na temat aktywności użytkownika w postaci czasu przebywania na stronie, ilości odwiedzonych podstron, adresów URL odwiedzonych podstron. Dane gromadzone są z zapisaniem informacji o rodzaju używanego urządzenia, przeglądarce internetowej, lokalizacji w postaci kraju i miasta oraz dostawcy Internetu.

Facebook Pixel

Pixel Facebooka w momencie przeglądania stron internetowych w czasie zalogowania na swój profil w serwisie Facebook gromadzi informacje, o tym, jakie kategorie stron, produktów, tematyczne interesują daną osobę. Następnie dane te wykorzystywane są do tworzenia grup odbiorców zainteresowanych konkretną tematyką. Grupy odbiorców widnieją w systemie do tworzenia reklam wyświetlających się w serwisie Facebook. Reklamodawcy mogą wykorzystać określoną grupę odbiorców kierując do nich spersonalizowane reklamy. Serwis Facebook nie udostępnia konkretnych danych pojedynczych osób reklamodawcom. Dane udostępniane są jedynie jako informacje o konkretnej grupie dokonującej określonych aktywności. Za bezpieczeństwo przechowywania tych danych odpowiada firmy Google.

Piksel Facebooka zapisujące informacje na temat aktywności na stronach internetowych osoby zalogowanej na tej samej przeglądarce do serwisu Facebook.

Pliki cookies

Śledzenie późniejszej aktywności związanej z dokonaniem zakupy danego przedmiotu lub usługi.
Zbieranie tych informacji i udostępnianie ich serwisom afiliacyjnym takim jak ceneo.pl oraz program-partnerski.helion.pl umożliwia naliczenie właścicielowi strony prowizji na przekierowanie Użytkownika do dokonania zakupu. Dane na temat tych aktywności są gromadzone bez wykorzystywania adresu email oraz bez połączenia z profilami w serwisach społecznościowych.

Gromadzenie plików cookies umożliwiających śledzenie aktywności użytkownika, który kliknął w udostępniony na stronie link afiliacyjny., w postaci śledzenia późniejszej aktywności związanej z dokonaniem zakupy danego przedmiotu lub usługi. Śledzenie tych informacji i udostępnianie ich serwisom afiliacyjnym takim jak ceneo.pl oraz program-partnerski.helion.pl umożliwia naliczenie właścicielowi strony prowizji na przekierowanie Użytkownika do dokonania zakupu.