12 W kategorii  Lifestyle/ Parenting | Rozwojowa Mama

Zamiast pamięci o wydarzeniach, zachowujemy jedynie ostatnie o nich wspomnienie! Jak nie utracić najważniejszych chwil?

Ze sporą dawką melancholii, i czasem nawet tęsknoty, spoglądam na minione lata. Gdy na Facebooku wyskoczy mi wspomnienie tego, jakiego pozyskaliśmy nowego klienta dla agencji lub jaką kampanię dla niego zrealizowaliśmy, zawsze, ale to zawsze pojawia się we mnie pierwsza myśl „to było takie fajne zajęcie, dlaczego dalej tego nie robimy?!”.

Im więcej czasu mija od określonego wydarzenia, tym bardziej w radosnych kolorach je widzę. I to nie tylko ja, Ciebie też to dotyczy!

We wspomnieniach wszystko staje się dla nas nieco inne, niż faktycznie było. Czasem idealizujemy, a czasem wyolbrzymiamy konkretne problemy. Praktycznie nie zdarza mi się mieć w tym pierwszym odruchu takiego obrazu danego wydarzenia, jakim on faktycznie był.

Staram się zawsze wtedy przypomnieć „większy obraz”, kontekst i wszelkie poboczne wydarzenia. Po to, by nie zacząć oszukiwać samej siebie, nie zaciemniać obrazu, a przede wszystkim, by nie stracić ważnych chwil, drobnych momentów, z których składa się to, co nazywamy „szczęściem”.

 

 

Jakiś czas temu natrafiłam na koncepcję mówiącą o tym, że nasze wspomnienia nie są tak naprawdę pamięcią o tych przeszłych wydarzeniach. Są one „jedynie” wspomnieniem tego wydarzenia. Każdorazowe wracanie do dawnych wydarzeń sprawia, że w naszym mózgu „nadpisywana” jest określona sytuacja kolejnym jej wspomnieniem.

To sprawia, że z czasem zmieniają się w naszych historiach i rozmowach szczegóły, że płaszcz staje się czerwony zamiast niebieskiego, a szarlotka jest smaczniejsza, niż faktycznie była. To też niestety sprawia, że wiele szczegółów nam umyka.

Tracimy je bezpowrotnie, bo do nadpisanego wspomnienia ciężko samodzielnie wprowadzić poprawki.

 

 

Takie zastąpienie wspomnienia faktycznego wydarzenia jego wspomnieniem nie musi dotyczyć jedynie okresu sprzed kilkunastu czy kilku lat.

Już teraz widzę, jak wiele rzeczy we wspomnieniach pierwszych miesięcy z Emilią jest odmienne od tego, jak faktycznie one wyglądały. Idealizuję część z nich, a niektóre niestety zapominam. Zaskakują mnie potem różne chwile i zapomniane przeze mnie momenty gdy natrafiam na ich uchwyconą fotograficzną kopię.

Gdy Printu zaproponowało mi sprawdzenie ich produktów w postaci fotoksiążek stwierdziłam, że to idealny bodziec do tego, by zachować fragmenty każdej z chwil 2017, wyjątkowego dla nas, roku. Bo wiecie, zabieram się do wywołania tych naszych zdjęć i zabieram, a ciągle coś się po drodze wydarza ważniejszego.

Na ten rok swoją drogą mam zamiar w końcu zmobilizować się do comiesięcznego segregowania zdjęć i szykowania ich do późniejszego tworzenia albumu. Tak, by potem, po roku, nie musieć mierzyć się z setkami plików do przejrzenia.

 

 

Emilia ma całą masę zdjęć. Dbałam o to, aby nawet w najtrudniejsze dni zachować ich wspomnienie i wyciągnąć tą najlepszą chwilę. To nie tylko budowało nam wspomnienia na przyszłość, ale też dodawało mi w tamtym momencie energii.

Gdy po bardzo ciężkim dniu padałam ze zmęczenia o godzinie 20, zaglądałam do telefonu lub aparatu i mogłam zatrzymać się obserwując zdjęcia i filmy naszych uśmiechniętych, zaspanych, zmęczonych, zaciekawionych twarzy. Mogłam obserwować, jak każdego zmienia się moja córeczka. Łapać te zmiany i się nad nimi dłużej zadumać. Bo nie ma co ukrywać, że w codzienności z bobasem mało jest miejsca na dumanie ;)

 

 

Regularnie wysyłaliśmy zdjęcia Emilii jej Dziadkom. Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek, ale to KIEDYKOLWIEK moje zdjęcie wywołało tyle entuzjazmu, co każda przesłana cyfrowo mordka, rączka, główka i stópka Emilki.

Nie chowam urazy – rozumiem, że mojej córce ciężko dorównać ;)

 

 

Nie dziwię się temu, jak ważne są zdjęcia Emilki dla naszych rodziców. Mieszkamy dość daleko od rodziny Mateusza, przez większą część 2017 roku mieszkaliśmy też w oddaleniu od mojej rodziny. Bez tych cyfrowych pamiątek trudno byłoby nawet poznać Emilię po kilku miesiącach!

Pomyślałam, że zbiór zdjęć, w namacalnej formie, będzie to piękny, pierwszy prezent na Dzień Babci i Dziadka od Emilii. Wspomnienie pierwszych uśmiechów, kroków, wycieczek. To wszystko wydarza się tylko raz, nigdy nie powróci żadna z tych pierwszych chwil.

Gdy odebraliśmy książki, a było to późny wieczorem, to spędziliśmy długie chwile raz po raz je przeglądając. To było, i nadal jest!, niesamowite uczucie, móc oglądać na papierze, w namacalnej formie zdjęcia, które tak dobrze przecież znamy. Zdjęcia, które kilka dni wcześniej przeglądałam, by wybrać te najlepsze. Ujrzenie tych fotografii na żywo obudziło u nas wspomnienia w o wiele silniejszy sposób niż robią to zdjęcia przeglądane na komputerze.

 

 

 

Po naszej reakcji, liczę na to, że dziadkowie Emilii będą mieli podobną. Że okaże się ta nasza książka idealnym prezentem na Dzień Babci i Dziadka.

Że będą mieli te wspomnienie zachowane na kartach, do których zawsze łatwo wrócić. I może trochę się wzruszyć, trochę pośmiać i trochę pobyć blisko Emilii, nawet jeśli jest daleko.

 

 

 

Właśnie tworzy się też fotoksiążka dla nas. Gdy wybierałam zdjęcia do dziadkowych prezentów odkryłam, jak wiele cudownych chwil uchwyciliśmy z pierwszego roku życia Emilki.

Z pierwszego roku nas jako rodziców. A to przecież jedna z ważniejszych, jeśli nie najważniejsza, rola na całe życie, jaką można otrzymać. Nie chcemy, by te wspomnienia zajmowały jedynie miejsce na naszych komputerowych dyskach!

Jakie najważniejsze wspomnienia Wy chcielibyście zachować dla siebie na zawsze? :)

 

 


Dziękuję, że poswieciłaś czas na przeczytanie tego wpisu. 

Mam nadzieję, że przyniósł Ci potrzebną wiedzę, cenne wskazówki, chwilę refleksji lub relaksu.

Możesz teraz:

  • Dodać komentarz Pozostawić komentarz  ze swoją opinią, włączyć się w dyskusję. Czytam wszystkie komentarze i odpowiadam na większość z nich. 
  • Udostępnić ten wpis. Jeśli uważasz, że warto było go przeczytać to podziel się nim z innymi! Aby to zrobić wystarczy, że klikniesz:
     
  • Śledzić mój FanPage aby otrzymać aktualne informacje na temat moich działań znajdziesz.
  • Obserwować mnie na Instagram gdzie dzielę się obrazami mojej codzienności w postaci zdjęć i krótkich filmików.

Możesz także polubić