16 W kategorii  (Nie) Codzienność

Tu i teraz 07/2017

W tym tygodniu zrobiłam sobie mały-wielki powrót do przeszłości.

Czytałam i oglądałam zdjęcia z wpisów lifestylowych relacjonujących minione miesiące sprzed roku i dwóch.

I ogromnie się zadumałam.

I nad tym, jak wiele wydarza się w naszym życiu i jak bardzo się ono zmienia.

I nad tym, jak cenne jest blogowanie też od strony kompletnie poza zawodowej i biznesowej!

Bo łapie chwile, zdania, spostrzeżenia. To dzięki blogowaniu ten powrót do przeszłości jest możliwy.

Dlatego też, dziś próbuję zapamiętania chwili w wydaniu, jakie bardzo lubię czytać na innych blogach, czyli „Tu i teraz” :)

 

 

Moje tu i teraz

 

Jestem zachwycona wspaniałym weekendem, jaki mieliśmy.

Udało nam się zarówno spędzić sporo czasu na zewnątrz spacerując po Krakowie, jak i zebrać siły na kolejny tydzień śpiąc wraz z Emilką w czasie jej drzemek (jakoś trzeba sobie radzić!).

 

Słucham

Coraz większej ilości podcastów i częścią z nich już się z Wami podzieliłam, o tutaj, klik!

 

Czytam

Wróciłam do dokończenia książki „Ostatni wykład”.

Bardzo Wam ją polecam!

Wieloma cytatami dzielę się na InstaStories, jeśli jeszcze nie oglądacie, warto nadrobić – https://www.instagram.com/ewelinamierzwinska.pl/

 

Jestem wdzięczna za

To, jak wspaniale czuję się w naszej rodzinie.

Wiem, że to może brzmieć pompatycznie jednak nic na to nie poradzę ;)

 

Przepełnia mnie ogromna wdzięczność za ten nowy układ 2+1 i chłonę wszystko to, co się z nim wiąże.

I nie, nie ubarwiam macierzyństwa. Zdecydowanie są chwile, w których naprawdę bywa ciężko i wydaje się wtedy, że nie będzie to miało końca.

Są codzienne drzemki, które już któryś miesiąc z kolei odbywają się tylko z mamą w roli głównej.

Zmieniłam jednak do wszystkiego podejście. A właściwie to nie tylko zmieniłam, ile ewoluowało ono wraz z okolicznościami ;)

 

Po prostu dla mnie każda drzemka w ciągu dnia, która może się odbyć tylko w moich ramionach (łóżeczko w ciagu dnia jest toksyczne, przecież to oczywiste ;) ) jest cenna jak nic innego na świecie.

Początkowo na to narzekałam jednak szybko mnie otrzeźwiło – to wszystko nie będzie trwać wiecznie, minie szybciej niż komukolwiek może się wydawać i to jedyny czas, gdy mogę tak długo tulić moje dziecko. A ono w tym czasie właśnie mnie i tego tulenia potrzebuje najbardziej na świecie.

Dlaczego więc miałabym na to narzekać i nie dać tego Emilce?

Zero frustracji i wszyscy są zadowoleni :)

 

Pracuję nad

Nową edycją kursu 7 dni do celów.

To dla mnie bardzo ważny projekt, bo jest to kurs, który śmiało może zastąpić kilka pierwszych sesji coachingowych.

Włożyłam w niego całą swoją wiedzę, doświadczenie i przede wszystkim pragnienie skrócenia drogi tym z Was, którzy pragną się rozwijać, a niekoniecznie chcą lub mogą robić to poprzez indywidualne spotkania.

Już możecie zapisywać się na listę osób zainteresowanych kursem i jednocześnie odebrać wyjątkowy zestaw narzędzi do tworzenia i realizacji celów.

Wystarczy kliknąć TUTAJ:

 

Cieszę się

Z tego, że otaczają mnie tak świetni ludzie!

I dostrzegam, doceniam i cieszy mnie to każdego dnia,

W komentarzach w odpowiedzi na InstaStories, posty na blogu, FanPage, w spotkaniach konsultacyjnych, w spotkaniach coachingowych, we wspólnej pracy nad moją marką.

To naprawdę budujące mieć świadomość, z jak cudownymi osobami ma się codziennie kontakt!

 

Potrzebuję

Dłuższego odpoczynku z całą naszą trójką.

Mieliśmy w tym roku nie wyjeżdżać na wakacje z powodu spraw związanych z przeprowadzką.

Zaczynamy jednak zmieniać zdanie – obojgu nam przyda się mały reset!

 

Czekam na

Jesień…

Nie jestem fanką lata. Cieszy mnie w nim długi dzień i pyszności owocowo warzywne jednak temperatury kompletnie mnie dobijają.

Co z tego, że można cieszyć się z długiego dnia skoro w ten dzień jest powyżej 30 stopni? A jak jest chłodniej to oczywiście leje i trzeba się wstrzelić cudem w jakiś blok czasowy by skorzystać z wyjścia!

Taaak, sami widzicie. „Moje” pory roku to wiosna i jesień, tak więc już wyczekuję… :)

 

 

Jakie chwile Wy złapaliście w lipcu? :)

Podzielcie się swoimi najlepszymi momentami, a jeśli jeszcze nie spisujecie podsumowań miesiąca to ogromnie Was do tego zachęcam!

 

 

 

Możesz także polubić

  • Ja powoli uczę się zachwycać każdą porą roku. Po porodzie coś mi się przestawiło i jakoś mało czuję ciepło, w trakcie ciąży też tak miałam, więc to mi nie straszne :) Teraz zachwycam się szumem kombajnów, zapachem skoszonych zbóż. Jesienią pewnie zapachem ziemi i opadłych liści :)

    • A ja i w ciąży i po źle upały znoszę nadal… :(
      Super, że możesz w pełni korzystać z lata! :)

  • Ale fajnie, że i u Ciebie jest ta seria! :) To takie przyjemne wpisy, które nam samym pozwalają doceniać codzienność :)) Te wszystkie małe przyjemności i radości mają olbrzymią wartość <3

    • Cieszę się, że ciepło ją przyjmujesz <3
      Dokładnie tak! I dobrze je wszystkie spisywać i podsumowywać, bo potem całość umyka bezpowrotnie! :)

  • Ewelina, powiem Ci, że jeśli chodzi o macierzyństwo to masz absolutną rację! Ja gdy tylko mogłam, cieszyłam się każdą taką wspólną drzemką, a dziś widzę jaka Mia jest już Panna (o Wiki nie mówiąc!) i wiem, że będzie mi brakowało tego maluszka…więc definitywnie, ciesz się kazdą chwilą, wszystko inne może poczekać, a to jest niepowtarzalne!

    Co do odpoczynku – jestem raczej antyprzykładem, bo sytuacja trochę mnie zmusza, by chwilowo brać na barki zdecydowanie zbyt dużo, ale wiem, jak on jest ważny. Wczorajszy reset na plaży dużo mi dał i dał do zrozumienia, że nawet te jednodniowe resety dużo dają

    • Właśnie patrząc między innymi na Twoje relacje i zdjęcia uświadamiam sobie, jak szybko dzieci stają się coraz mniej zależne i szybko wyrastają z bycia maluszkami. To mnie i rozczula i jednocześnie sprawia, że chcę z tego okresu niemowlęcego Emilki wyciągnąć jak najwięcej. Za kilka lat nie będę pamiętała o nie napisanych tekstach tylko ewentualnie o przegapionych chwilach z rozwoju dziecka. Zdecydowanie wolę wybrać towarzyszenie córce :)

      Wspaniale masz mając morze na wyciągnięcie ręki! Wyobrażam sobie, jak wspaniale mogłaś naładować baterie! Chętnie bym w trójmieście zamieszkała ;)
      I to prawda – nie trzeba odpoczywać tydzień żeby był tego efekt, czasem jeden dzień daje ogromnie dużo!

  • Świetne podsumowanie :) Ja jestem na etapie, gdzie zastanawiam się jak to będzie, gdy Maja będzie już na świecie :) Obym dała radę, choć pewnie też zmienię podejście do wielu rzeczy, a wiele planów poprzesuwam :) Wychodzę jednak z założenia, że mała istotka jest najważniejsza :)

    • Na pewno dasz radę! :) Czeka Cię sporo zmian i to wielkie wyzwanie z takim nowym małym człowiekiem działać jednak wszystko jest do zrobienia. Grunt to właśnie ułożyć sobie priorytety i nie frustrować się. Wspaniałości :*

  • Piękne jest Twoje podejście do córeczki <3 Mój szkrab ma prawie 15 miesięcy i nadal lubi zasypiać przytulony do mamy albo taty, kiedy śpi przekładam go do łóżeczka. Ale doskonale pamiętam te chwile, kiedy pozwalałam mu spać na rękach, to były jedne z piękniejszych chwil i doskonale Cię rozumiem, przecież to nie będzie trwało wiecznie.
    Mój syn właśnie odkrywa przytulanie do mamy, takie inne niż to co było wcześniej, teraz sam wchodzi na kolana i łapie za szyję, serce się raduje i mogłabym te chwile zatrzymać dłużej :)

    • Właśnie! :)
      U nas przekładanie do łóżeczka działa tylko na noc i właściwie to przestałam od jakiegoś czasu próbować w ciągu dnia, bo tak jak pisałam w poście nie widzę ogromnej potrzeby zmuszania dziecka do spania samemu. Mnie się krzywda w tym czasie nie stanie, a wyprzutulam się na zapas ;)
      Jestem ogromnie ciekawa tego świadomego przytulania i bardzo na nie czekam! Z pewnością to będą kolejne niezapomniane chwile :)

      • Ja sobie myślę, że każda taka drobna rzecz bardzo ściska za serce i zapamiętuje się ją na zawsze :)

  • Renata Cieślak

    Opisane w punkt! Jak widac macierzynstwo, mimo, ze czasem daje w kosc ( sama jestem mama dwojki brzdacow) wspaniale nas napedza i daje mnostwo sily!
    Trzymam kciuki za konsekwencje i czerpanie garsciami z tych ulotnych chwil.

    • Oczywiście, daje ogromnego powera – i faktycznie, nie jest super łatwo jednak będąc całkiem szczerą to odnoszę wrażenie, że zbyt wiele czasu zajmowały mi przed narodzinami córki pewne sprawy. Mimo, że dość dobrze miałam wszystko ułożone, to teraz widzę, że zdecydowanie można było mieć to ułożone jeszcze lepiej skoro teraz przy tak minimalnej ilości czasu tak wiele się udaje!

      • Renata Cieślak

        To w taking razie dobra baza i doswiadczenie/wnioski dla rodzenstwa Emilki 😊

        A tak calkiem serio, ogarnianie macierzynstwa (czy to przed narodzinami dzidzi czy po) przy jednoczesnej dodatkowej dzialalnosci sa godne podziwu, jakkolwiek pozniej by nam sie wydawalo ile rzeczy mozna bylo zrobic inaczej.

        Czapki z glow dla wszystkich ogarniajacych Mam!

  • Na początku, kiedy powolnymi kroczkami zaczęłam wracać do pracy, bardzo ciężko było mi się pogodzić z faktem, że planuje się pod dziecko, a nie odwrotnie :-) Niby banał, ale dopiero jak zmieniłam myślenie frustracja odeszła. Teraz córka ma prawie 20 miesięcy i czasem chciałabym cofnąć czas na kilka dni i poprzytulać ją kiedy była taką kruszynką jak Twoja Emilka :-)

  • Potrzebę odpoczynku mamy taką samą :) Ja właśnie się szykuję na mój wyjazd do Grecji! :) Bardzo mi się przyda totalne odcięcie od pracy