Indywidualne sesje coachingowe Coaching

Konsultacje i kursy Twoja Marka Online

Rozwój osobisty, organizacja Kursy online

31 W kategorii  Rozwój Osobisty

Własna firma – jak ją prowadzić i przetrwać? Zobacz 5 sprawdzonych rad.

Czy wiecie, że miesięcznie swoją działalność kończy od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy firm? To kilkadziesiąt tysięcy niezrealizowanych planów, założeń, marzeń.
Kilkadziesiąt tysięcy sprowadzeń do parteru i powrotów do rzeczywistości, którą planowało się zmienić.

Własna firma – jak ją prowadzić i przetrwać bez zasilania tych smutnych szeregów? Zapraszam Was na garść subiektywnych rad z pierwszej ręki ;)

 

Znajdujące się poniżej wskazówki możecie zastosować nie tylko do prowadzenia firmy, ale jakiejkolwiek działalności na własny rachunek jako freelancer czy chociażby jako bloger.

 

BiurkoEwelinaMierzwinskaLG

 

Entuzjastyczne początki

Początek jest kolorowy i radosny. Motylki latają radośnie nad łąką, na niebie piękne chmurki, ewentualnie tęcza.Pierwsze miesiące, rzadziej lata, to okres szczęśliwego rozwoju firmy. Twój pomysł jest świeży, siły nie zmierzone i motywacja nie do ruszenia. Cieszy Cię każdy najmniejszy nawet sukces i rzeczywiście każda wzmianka, nowy kontakt, pozytywna wiadomość ma w tym okresie ogromne znaczenie.

Później jednak zaczyna do Ciebie docierać rzeczywistość. Musisz odpowiadać na coraz bardziej absurdalne maile, skargi, rozwiązywać problemy, prowadzić negocjacje i ustalać nieprzekraczalne terminy.
Gdzieś po drodze trafiasz na kompletnych idiotów, problemy zaczynają się piętrzyć, a sam biznes zwalniać lub przyśpieszać ponad siły. I jest to nieuniknione.
Najchętniej rzuciłbyś to wszystko w cholerę. Może nie towarzyszy Ci to uczucie przez cała dobę, ale pojawia się niepokojąco często.

 

Miej świadomość, że bywa nieciekawie

Spokojnie. Oddychaj głęboko i nie panikuj.
W miarę rozwoju biznesu, coraz większej ilości zleceń i klientów jest coraz lepiej, ale tez i coraz gorzej.
Będziesz spotykać coraz więcej niekompetentnych osób, ale poznasz tez te naprawdę świetne.
Zleceń może nie przybywać tak szybko jak wcześniej, ale mogą być one bardziej znaczące i lukratywne w dłuższej perspektywie.

Co możesz zrobić by nie stracisz zapału do swojego biznesu?

 

Nie bój się wprowadzać zmian

Jeśli nie odpowiada Ci współpraca z danym klientem, podwykonawca bądź nie czujesz danego tematu nie bój się odpuścić, zrezygnować ze zlecenia i skierować swoja energię na nowe tory.
Nie obawiaj się zakończenia kontaktów które przynoszą Ci więcej szkody niż pożytku.
Jak jednak przekonać się czy faktycznie potrzebna jest zmiana czy to tylko chwilowe przemęczenie?

Znajdź czas który poświęcisz na przeanalizowanie projektów którymi się zajmujesz i ludzi z którymi współpracujesz. Zapisz swoje wnioski, obawy, spostrzeżenia I wróć do nich za tydzień.
Jeśli będziesz zgadzać się z tym co napisałeś wcześniej wprowadź zmiany. Jeśli pojawia się nowe wątpliwości, daj sobie kolejny tydzień.

Przy podejmowaniu kluczowych decyzji, pamiętaj ze to Twój biznes i stworzyłeś go po to by móc pracować na własnych warunkach. Nie daj sobie odebrać tej przyjemności przez poświęcenie czasu na projekt który robisz na sile.
Nie da się kochać swojej firmy przez 100% czasu, ale da się wybierać to, co dla niej najlepsze.

 

biurk

 

Naucz się odmawiać

Nawet jeśli jesteś najmilszym człowiekiem na świecie nie ominie cię ryzyko wykorzystania przez innych. Coś, co początkowo może wydawać się dobrą strategią do pokazania jak profesjonalny biznes prowadzisz z czasem może obrócić się przeciwko Tobie.

Jesteś akurat przy komputerze o 22 więc możesz i tak porozmawiać na czacie bądź mailowo ze swoim klientem? To świetnie, pamiętaj tylko ze następnym razem klient może od Ciebie wymagać kontaktu o takiej porze, mimo że Ty wcale nie masz na to ochoty. Łatwo przyzwyczajamy się do wygód ;)

„Ale moje zaangażowanie daje mi szanse na dalszy kontakt/zlecenia.”
Naprawdę daje? Jeśli chcesz dać coś więcej od siebie podczas wykonywania zlecenia to świetnie, jednak niech to będzie drobny gest a nie Twoja dostępność przez cała dobę lub drugi darmowy projekt ;)
Uwierz mi, wystarczy ze wykonasz swoją umówiona prace na świetnym poziomie i spełnisz obietnice złożone przy podpisywaniu umowy by zachować się w pamięci klienta.
Dając za dużo po prostu dajesz się wykorzystywać, a od tego już tylko krok do wypalenia.

 

Znaj swoją wartość

Na początku działania firmy łatwo jest wycenić swoje usługi na atrakcyjne dla klientów. W końcu dopiero zaczynasz, potrzebujesz zbudować listę klientów i portfolio wykonanych zleceń.
Uważaj jednak by nie wycenić się zbyt nisko.

W miarę wzrostu Twojego doświadczenia, napływu zleceń i zapytań „starzy” klienci nie będą chętni do jakiejkolwiek podwyżki Twojego wynagrodzenia.
Będziesz więc musiał albo pozostać z nimi na tym samym poziomie finansowym albo będziecie musieli się rozstać.

Przemyśl wiec bardzo poważnie wynagrodzenie za swoją prace.
Zrób research, popytaj znajomych z branży, poczytaj informacje w internecie. Uważaj jednak na wycenę usług na portalach zleceń, często znajdziesz tam usługi zaniżone cenowo.

Uważaj na wszelkiego rodzaju obniżki, promocje i zgodę na wykonanie usługi po niższej, niż zaproponowana przez Ciebie pierwotnie, cena. Większość klientów nie zapomni już tego, że zgodziłeś się na inne warunki i przy każdej możliwej okazji będą dopominać się o obniżkę wynagrodzenia.

Zastanów się czy zależy Ci na jakości czy na ilości – możesz wykonywać mniejsza ilość projektów za te same pieniądze co większą.
Wybór należy do Ciebie, dokonają go biorąc po uwagę miejsce w którym się znajdujesz – czy dopiero zaczynasz i liczy się każde nowe zlecenie czy masz już stabilna pozycje i możesz skupić się na dużych, zyskownych projektach.

 

BiurkoEwelinaMierzwinska2LG

 

Dywersyfikuj źródła przychodu

W miarę możliwości rozwiń w swojej firmie dochód pochodzący z kilku rożnych źródeł.
Mogą to być skrajnie rożne dziedziny bądź do siebie zbliżone, ale różniące się chociażby formą sprzedaży.
Ważne jest jedynie to, byś miał możliwość wyboru. Może okazać się ze po wielu miesiącach twoja pasja i największe umiejętności leżą gdzie indziej.

Rożne źródła dochodu dają Ci przede wszystkim wolność w podejmowaniu decyzji i nie uzależniają Cię od jednego czy dwóch konkretnych klientów. Gdy ktoś zrezygnuje lub jeden z projektów nie wypali musisz mieć pewność, że masz jak zapłacić rachunki ;)

Jeśli obecnie Twój dochód pochodzi tylko z jednego rodzaju działalności, pomyśl jak mógłbyś go zmultiplikować.
Jesteś grafikiem? Rozważ tworzenie szablonów, grafik, ikon, tutoriali, które możesz sprzedawać w ogólnoświatowych portalach zrzeszających twórców. Takie działanie zapewni dodatkowy dochód pasywny, a więc możliwość wielokrotnego zarobku na raz wykonanej pracy.

Taką różnorodność źródeł przychodu można wprowadzić w każdej branży. Wystarczy jedynie przeanalizować dostępne możliwości i wybrać najkorzystniejsze dla nas.

 

Czy pracujecie już na własny rachunek czy dopiero to planujecie? A może najlepiej jest Wam na etacie?

Jeśli macie własne wskazówki związane z pracą na własny rachunek podzielcie się nimi w komentarzu! 

 

Możesz także polubić

  • Izabela Karkocha

    „Naucz się odmawiać” – podpisuję się, mnie aktualnie wisi karteczka przypominajka -> „asertywność” :)

    • Brawo za przypominajkę! :D
      Asertywności trzeba się nauczyć, jak się ma zbyt dobry charakter – inaczej nas zjedzą ;)

    • Chyba też muszę sobie taką karteczkę powiesić :) Czasem się przydaje taka przypominajka :)

  • Dopiero zaczynam szukać pracy, by móc rozpocząć ją od czerwca. Niestety mało osób otwartych jest na ludzi zaraz po maturze, bez doświadczenia, a przecież muszę jakoś zarobić na studia… Czasem zastanawiam się jak to doświadczenie zdobyć, skoro wymaga się go od początku…

    • Kasia, a w jakiej branży szukasz pracy? Wiem, że wymagania pracodawców mogą wydawać się absurdalne i często takie są, jednak jest sporo możliwości przedstawić swoje doświadczenie i umiejętności nawet bez wcześniejszej pracy gdziekolwiek.
      Daj znać, w jakiej branży czegoś szukasz, a może wspólnie coś konkretnego wymyślimy! :)

      • Z największą przyjemnością pracowałabym w miejscu, które ma związek ze sztuką i filmem, udało mi się to już kilka razy, niestety wszystko to było okazjonalne podczas różnych ważniejszych wydarzeń w moim mieście, w dodatku był to wolontariat, czyli praca bez wynagrodzenia. W różnych instytucjach tego typu na razie nie mam co szukać, bo po prostu nie szukają pracowników. Dyrektor Centrum Kultury ma mój numer telefonu i ma mi dać znać, gdy tylko by się coś dla mnie znalazło. Myślę, że jednak na wakacje najlepszym pomysłem byłaby praca w jakimś zwykłym sklepie spożywczym lub restauracji jako kelnerka, bo uwielbiam przebywać wśród ludzi i im doradzać, pomagać. Nie wiem za bardzo jak się za to zabrać, bo nie wiem, jak sprawdzić, czy akurat kogoś nie potrzebują. Chodzenie i pytanie po kolei w każdej knajpie jakoś mi się nie widzi, ale kto wie, może to będzie jedyna opcja… Proszę, doradź mi, nie wiem jak sobie z tym poradzić!

        • Jeśli szukasz pracy w kulturze to dobrze byłoby stworzyć sobie portfolio tekstów związanych ze sztuką lub/i filmem w Internecie. Najlepiej stworzyć je w formie tematycznego bloga, już masz w blogach doświadczenie :)
          To daje Ci wówczas gotowe miejsce do pokazania przyszłemu pracodawcy.

          Odnośnie pracy w restauracji to najlepszą opcją jest właśnie pójście osobiście w kilka miejsc. Masz możliwość poznania osób, które już tam pracują, otrzymujesz z pierwszej ręki informację o warunkach i realnych możliwościach zatrudnienia. Możesz też dostać możliwość krótkiej rozmowy z kierownikiem, któremu przedstawisz swoją dyspozycyjność w konkretnych miesiącach i przekażesz CV.
          Jeśli ktoś już będzie miał gotowego pracownika z wyprzedzeniem to potem może sobie oszczędzić czasu na szukanie go na okres wakacyjny tylko zadzwoni do Ciebie ;) W każdym bądź razie zawsze są na to większe szanse gdy dasz się poznać osobiście :)

          • W takim razie od początku 2015 roku czeka mnie sporo chodzenia i szukania pracy ;) Dziękuję za rady, na pewno je wykorzystam i dać znać jak się sprawdziły ;)

          • Nie ma sprawy! :)
            Trzymam kciuki <3

  • Mam coraz większe obawy, chciałam spróbować pracy na własny rachunek. Mnożną mi się wątpliwości, ale jak teraz nie spróbuje to już pewnie nigdy.

    • Nie napiszę w ciemno „próbuj, raz się żyje” bo praca na własnych rachunek nie jest dla każdego i nie wszyscy będą się czuć w niej dobrze. Jednak jeśli chodzą Ci takie myśli po głowie to wielce prawdopodobne, że masz w sobie odpowiednie cechy na freelancera czy przedsiębiorcę! ;)
      Wydaje mi się, że łatwiej jest zacząć gdy jest się młodszym i ma się w sobie naturalny zapał, a do tego nie jest się jeszcze tak „skażonym” i „rozleniwionym” przez etat.

  • shredbus

    Zanizanie cen rynkowych w celu zyskania doswiadczenia zazwyczaj jest na krotka mete. W takim wypadku najlepiej postawic sprawe jasno, moja cena zazwyczaj to XX ale moge zrobic jednorazowa znizke 20%. Dotacje unijne na zakladanie nowych dzialalnosci znacznie zaklocaja poprawnosc dzialania gospodarki wolnorynkowej I tego co ekonomisci nazywaja Niewidzialna reka rynku.

    • Zgadzam się ze wszystkim!
      Choć z jednorazowymi zniżkami jest mały problem, potem klient będzie chciał ciągle po nie wracać ;)

    • Ja dostałam dotację unijną (i gdyby nie to, nigdy bym nie miała możliwości pracy w swoim wyuczonym zawodzie, bo po prostu nie byłoby mnie stać by kupić profesjonalny sprzęt). Ale nie zaniżałam nigdy cen rynkowych bo wiem, że ciężko byłoby mi potem podnieść ceny. Ale wychodzę też z innego założenia – by zakładać firmę, powinno się mieć jakieś doświadczenie związane z profilem prowadzonej firmy. :)

  • Mądre rzeczy piszesz :)
    Hmm, ja akurat miałam mniej entuzjastyczny początek, ale to pewnie dlatego, że rzuciłam się trochę na głęboka wodę – bez odpowiedniej wiedzy biznesowej, bez kontaktów i bez wsparcia. Na szczęście we wszystkich tych kwestiach już się wyrobiłam :)

    • A dziękuję bardzo ;)

      Trochę uogólniłam na potrzeby tekstu, ale jasne że czasem nie bywa tak kolorowo na początku ;) Grunt w miarę szybko się zorganizować i zakasać rękawy.
      Myślę, że wyrobiłaś się nawet bardzo dobrze w tych kwestiach – możemy podziwiać teraz Twoje cudne okładki! :)

  • Kiedyś chciałam założyć własną szkołę językową, ale szybko mi przeszło kiedy zobaczyłam czarno na białym,że więcej szkół w mojej miejscowości jest niż chętnych. Potem przeprowadziłam się do DE i już nie myślę o własnym biznesie ;)

    • Straszna szkoda! Szkoła językowa to spore przedsięwzięcie, ale zawsze można zacząć od czegoś mnie angażującego finanse i czas. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś spróbujesz swoich sił jako przedsiębiorca :)

  • Bardzo podoba mi się ten wpis – czekam na więcej z tej kategorii:)

    • Cieszę się :) Na pewno będzie więcej, jeśli tylko moje doświadczenia mogą komuś pomóc to chętnie się nimi podzielę!

  • Dzięki takim tekstom coraz bardziej przybliżam się do założenia własnej działalności. Mam świadomość tego, że będzie ciężko, że może być bardzo ciężko. Partner miał przez dłuższy czas firmę i wiem jak to wygląda mniej więcej od tej drugiej strony. Mam pewien zarys planu na 2016 rok, a dzięki takim postom zyskuję jeszcze więcej zapału do działania :) Dzięki nim wiem, że się da :)

    • A ja dzięki takim komentarzom dostaję jeszcze więcej zapału i chęci do dzielenia się moim doświadczeniem! :)
      Trzymam kciuki za założenie firmy i jej powodzenie. Przygotowanie sobie planu i wyznaczenie daty startu bardzo pomaga w kolejnych krokach.

  • Bardzo dobre rady! Sama prowadzę od półtorej roku swoją firmę (ale pracuję również na etacie, bo nie każdy miesiąc jest na tyle kolorowy by utrzymywać się poza sezonem z samej mojej pasji, którą jest fotografia).
    Przede wszystkim ważne są takie rady jak: naucz się odmawiać i znaj swoją wartość.
    Gdy nauczymy się odmawiać klientom, którzy i tak będą wiecznie niezadowoleni oraz docenimy siebie, swoje doświadczenie, pracę i umiejętności – powoli uda nam się stworzyć dobrą markę i cieszyć się firmą.

    Mi się marzy by móc pracować tylko w własnej firmie i nie musieć dorabiać na etacie (choć moja praca jest świetna, bo jestem grafikiem w dużej agencji reklamowej), ale wiadomo – praca na swoim garnuszku jest najlepszy.

    Pozdrawiam mocno Ewelinko!
    Ps. Dopiero dziś zerknęłam na Twój profil na Disqus i zauważyłam, że jesteś z Katowic (studiuję tam, bo mieszkam jakieś 70 km od nich). Może kiedyś uda nam się spotkać i napić kawki.

    • Dzięki, cieszę się że coś dobrego może przynieść moje spisane z kilku lat doświadczenie! :)

      Bez odmawiania i ustalania granic nie ma szans. Można się zarobić kompletnie i nic z tego nie mieć.
      Niestety potrzeba ogromnej dyscypliny by nie dać się zwieść i namówić na coś co nie do końca nam odpowiada – do dzisiaj zdarza mi się niestety czasem wchodzić w coś czego później żałuję, ale jest to w nieporównywalnym stopniu mniejsze zjawisko niż te 4 lata temu. Tak więc w miarę upływu czasu da się wyrobić coraz silniejszy nawyk. Kluczowym momentem jest zdanie sobie sprawy z istnienia momentów, w których daliśmy się zrobić na szaro – potem już jest z górki i stajemy się coraz mniejszymi frajerami :D ;)

      Praca na etacie i dodatkowo firma to świetne rozwiązanie, daje większą wolność w wyborach dotyczących właśnie firmy. Nie naciskaj tak super mocno na jak najszybszą rezygnacje z etatu – korzystaj z uroków większych możliwości ustalania granic. A powoli, stopniowo przyjdzie i czas na działanie na 100% na własną rękę :)

      Re:P.S. ;) Pewnie! Możemy się jakoś zgadać! A może na bloSilesie planujesz zajrzeć? :)

      • Oczywiście nie planuję tak szybko odejść z etatu, bo udało mi się znaleźć naprawdę świetną pracę – i pracuję z bardzo pozytywnymi ludźmi. Musiałabym bardziej rozkręcić biznes by móc z tego zrezygnować :)

        Gratuluję już tych 4 lat, swoją drogą – jak radzisz sobie na wysokim zusie? Bo ja tego strasznie się boję i muszę doczytać jak to się dokładnie ma, gdy pracuję na etacie, bo teraz mam dzięki temu pewne ulgi – mianowicie płacę tylko składkę zdrowotną, ale nie do końca wiem czy tak samo to działa w przypadku dużego zusu.

        O, na ostatnią bloSilesię się wybierałam, ale zepsuł mi się samochód jadąc tego dnia do pracy i niestety nie miałam się jak dostać do Katowic. A kiedy jest następna edycja? Bo chętnie wpadnę – lubię takie imprezy, a jeszcze nigdy nie byłam na spotkaniu ludzi z blogosfery :)

        • Wiesz co..nie jest to mój ulubiony moment w miesiącu przelewanie tysiaka de facto za nic, szczególnie że i tak muszę płacić za opiekę zdrowotną ze swojej kieszeni, ale nie robi mi to też zbyt dużego zamieszania w portfelu.
          Te dwa lata niższego zusu są dobre, trzeba je wykorzystać właśnie na to by nie zrobiło nam problemu płacenie 500 złotych więcej +/-.
          Jeśli będziesz zatrudniona na pełny etat to dalej będzie obowiązywać Cię płacenie tylko zdrowotnej, niezależnie od tego czy będzie to preferencyjny czy pełny zus.

          Kolejna bloSilesia jest 17 listopada :) Wpadnij! Sama się oswajam w blogowych spotkaniach więc możemy pooswajać się razem ;)

  • ” Motyki latają radośnie nad łąką” – zabawna literówka, właśnie sobie wyobraziłam latające MOTYKI :D

    • Bardzo Ci dziękuję! :D W sobotę znaleźli ją moi rodzice i mieliśmy niezły ubaw, ale ja kompletnie zapomniałam o jej poprawieniu :D ;)
      Motyki nad łąką to niezła perspektywa do założenia firmy :D ;)

  • Monika Kampczyk

    cieszę się, że tu trafiłam. własna firma to mój cel na 2015!

  • Emilia

    Mega wpis, bo przez ostatnie 10 lat pracowałam jako freeelancer :) Poza tym doświadczenia (niezbyt dobre) w rodzinie z prowadzenia biznesu, pokazały mi właśnie błędy, które opisałaś, a które próbowałam komuś wybić z głowy. Potem niestety nieświadomie sama je popełniałam :) Więc z tym biznesem znowu sama w życiu dużo przeszłam. W pewnym momencie, gdy sobie to uświadomiłam, puknęłam się w czoło, i zaczęłam wprowadzać zmiany. Nie zawsze jest oczywiście łatwo, ale zaczęłam wychodzić z założenia, że jak się będę poddawać, ulegać, to potem będzie mi ciężej się z tego wykaraskać. Dla niektórych strach przed brakiem na rachunki jest jednak większy.

    I tak: najgorsze jest właśnie obniżanie swoich cen. Bierze się ze strachu przed jedzeniem tynku ze ściany. No ale …czy obniżanie cen powoduje, że ktoś jest bardziej szczęśliwy, i wprowadza lepsze standardy do swojego życia? No NIE!! Obserwacja bliskich mi osób, spowodowała, że to mim dało dużo do myślenia.

    Ja bym też tutaj dodała, choć po części napisałaś. Ważne jest pozytywne myślenie. Ale nie wstylu prawa przyciągania i biegania po chmurkach z radością wykrzykując „będzie wszystko dobrze”. Warto, żeby było to takie pozytywne myślenie i stąpanie twardo po ziemi jednocześnie. Umiejętność wyznaczania swoich granic, standardów i wizja, że te będą kiedyś na większym poziomie. Można się tego nauczyć. Ja się nauczyłam :)

    Mam nadzieję, że moje przemyślenia będą zrozumiałe :)