20 W kategorii  (Nie) Codzienność/ Rozwój Osobisty

Jak wykorzystać urlop macierzyński? Moje doświadczenia i wskazówki.

Pół roku do roku wolnego?! Czyste szaleństwo! Ogrom możliwości, potencjału i szans do wykorzystania!

Tak często jawi się przyszłym mamom wizja urlopu macierzyńskiego.

Po drodze zapominają, że w tym urlopie będzie jeszcze mały bobas, a nawet jeśli pamiętają, to przecież „dziecko i tak przez większość dnia śpi”.

Yhym. ;)

Trochę byłam taką właśnie przyszłą mamą. Niby wiedziałam, że to przecież nie jest tak łatwe. Bardzo wiele spraw mieliśmy też z Mateuszem omówione i ustalone, by działać jak najsprawniej.

A jednak zaskoczyło mnie absolutnie wszystko!

 

 

Dziś zebrałam rzeczy, które faktycznie potencjalnie możesz zrobić w czasie urlopu macierzyńskiego.

I to tak bez ściemy.

Piszę o nich z perspektywy osoby, która jest jedynym opiekunem dziecka w ciągu dnia (7 – 16/17/18).

Dodatkowo poza standardową opieką nad niemowlakiem mamy niestandardowe drzemki na rękach (które mimo wszystko uwielbiam najbardziej na świecie!) i regularne wizyty oraz badania u specjalistów.

Jest bardzo prawdopodobne, że Ty mając dodatkowe wsparcie ze strony mamy, teściowej, siostry, koleżanki czy niani i brak dodatkowych regularnych wyjazdów będziesz miała inne możliwości.

Wówczas możesz potraktować mój wpis jako plan minimum, a nie maksimum lub po prostu zwyczajnie odespać gdy Twoje dziecko będzie na spacerze z jedną z wymienionych wyżej osób ;)

 

Kolejna ważna rzecz to taka, że wymienione rzeczy raczej uda Ci się zrobić jedynie wybrane.

Nie nastawiaj się na biznes, pasje, książki i co tam jeszcze wybierzesz jednocześnie!

Załóż realny plan. Najwyżej się miło rozczarujesz ;)

 

 

Własny biznes od zera

Powiem wprost. Nie mam zielonego pojęcia, jak kobiety które w trakcie urlopu macierzyńskiego założyły własne firmy to zrobiły.

Obstawiam, że muszą mieć albo bardzo spokojne i mało wymagające dziecko (np. takie przesypiając wszystkie drzemki w swoim łóżeczku ;) ) albo sporą dawkę wsparcia z zewnątrz albo układ, w którym oboje rodziców jest w domu albo po prostu nie śpią ;)

 

Moje działania biznesowe opierają się w całości o to, co zbudowałam przed pojawieniem się dziecka na świecie.

I bardzo się cieszę z tego, jak to wszystko się poukładało, bo doskonale wiem, że gdybym nie miała kompletnie niczego, do czego mogłabym skierować swoje myśli i działania byłabym sfrustrowana.

Z drugiej strony też wiem, że ani nie chciałabym ani nawet nie mogłabym poświecić tyle czasu, aby stworzyć coś od zera.

 

Jeśli myślisz o tym, by wykorzystać urlop macierzyński na stworzenie własnego biznesu absolutnie nie będę Cię do tego zniechęcać.

Pamiętaj jednak, że ten okres gdy dziecko jest niemowlakiem trwa bardzo, bardzo krótko. Większość chwil z takim bobasem jest na wagę złota, bo żadna z nich nigdy się nie powtórzy – dzieci zmieniają się aż tak szybko!

I jeśli masz budować firmę kosztem tych chwil to zupełnie szczerze myślę sobie, że nie warto.

 

Tak, piszę to ja, zachęcająca kobiety wszem i wobec do działania.

Działaj jak najbardziej! Tylko bez presji, która sprawi że utracisz coś znacznie więcej niż kilka lajków na fejsie.

Bycie rodzicem czasem naprawdę jest wystarczające. Nie musisz za wszelką cenę dokładać sobie do listy kolejnego „tytułu”.

 

Własny biznes już działający

Częściowo w punkcie powyżej opisałam, jak to wygląda u mnie. Bardziej szczegółowo wgłębię się w temat w osobnym wpisie.

Jak sobie poradzić i do czego wykorzystać urlop macierzyński gdy już masz firmę?

Po pierwsze ustal, jakie czynności spośród listy zadań do wykonania są absolutnie niezbędne do zrealizowania przez Ciebie. I nie chodzi o te z zadań, które uważasz, że zrobisz najlepiej ;) (z takim założeniem możesz wpaść w pułapkę i niczego nie delegować!), ale o takie, których nikt inny za Ciebie nie zrobi.

 

Przykład u mnie to odbycie spotkań online, napisanie tekstu, nagranie filmu wideo czy pliku audio.

U Ciebie może to być wykonanie zdjęć jeśli działasz jako fotograf lub przygotowanie projektów gdy jesteś grafikiem.

 

 

Spośród rzeczy, które koniecznie Ty musisz zrobić wybierz te najważniejsze. Oceń surowo swoje plany i wybierz projekty, które odsuniesz w czasie.

Gdy masz już taki podział gotowy to całą pozostałą resztę zadań postaraj się oddelegować lub zautomatyzować.

Uwierz mi, da się naprawdę wiele z siebie zdjąć jeśli tylko dobrze rozważy się wszystkie dostępne opcje.

 

Skup się na delegowaniu, automatyzacji i planowaniu.

Najistotniejsze jest to, byś wiedziała, co masz do zrobienia gdy trafi Ci się wolna chwila na działanie.

 

W codzienności matki, szczególnie niemowlaka, ilości czasu jakie będziesz miała do dyspozycji mogą być tak oszałamiające jak 10 czy 15 minut.

I nie, to nie jest przenośnia. Będziesz mieć dosłownie 15 minut.

Sendo tkwi w tym, byś z góry wiedziała, na co chcesz ten kwadrans wykorzystać.

 

Rozwój, Nauka

Najlepiej uczyć się i rozwijać z wykorzystaniem form najłatwiej dostępnych.

Pierwsze, co przychodzi mi tu do głowy to oczywiście podcasty!
Tutaj możecie znaleźć listę kilku przeze mnie polecanych => Podcasty, które warto poznać.

Możesz też sięgnąć po webinary, wystąpienia, szkolenia online, firmy na YouTube czy wiedzę specjalistyczną w formie pisanej.

To, jaką opcję wybierzesz będzie zależeć przede wszystkim od tego, jaka „Szefowa” lub „Szef” Ci się trafią, czyli na co pozwoli Ci tryb dnia dziecka.

 

Książki

Urlop macierzyński to świetny czas na czytanie książek. Przed Tobą wiele godzin karmienia, czasem też tulenia w czasie drzemek, i nic nie stoi na przeszkodzie by nie połączyć tych chwil z czytaniem.

Sama zawsze mam pod ręką książkę. Czasem w formie tradycyjnej, czasem w ramach ebooka.

I choć nie zawsze czytam, bo czasem przecież lubię się napatrzeć na Emilkę, a i czasem też dosypiam sobie razem z Nią, to uważam że to świetna opcja na czas z niemowlakiem!

 

Twórcze pasje

Malowanie, rysowanie, hand lettering, fotografia, doodlowanie, scrap booking, szycie. I wiele, wiele innych. Wszelkie twórcze pasje, jakie masz, miałaś lub kiedyś chciałaś rozwinąć możesz spróbować pielęgnować również w czasie urlopu macierzyńskiego!

 

Spróbować, bo to jednak prace angażujące nas bardziej i wymagające dłuższej fizycznej obecności przy biurku. Zależy to więc w bardzo dużym stopniu od Twojego dziecka.

Gdy się uda, będzie to połączenie tworzenia czegoś i rozwoju z relaksem. Bo przecież takie pasje mają nas przede wszystkim relaksować, prawda?

 

 

Plusem postawienia na taką formę spędzania wolnych momentów jest to, że nigdy nie wiesz, do czego dobrego może Cię taka pasja doprowadzić! :)

 

Wychodź z domu. Regularnie!

Ten punkt może brzmieć dla Ciebie absurdalnie jednak wiem, jak wiele mam bunkruje sie w domach!

A regularne wyjścia dają wiele, wiele dobrego całej rodzinie!

 

I tak, wystarczy że to będzie spacer, bo nawet on sprawia że musisz „jakoś” wyglądać i ubrać się w coś, co nie jest poplamionym dresem lub koszulą nocną.

Pamiętam, jak trudno było mi przez pierwsze miesiące (tak, miesiące!) na spacerach z Emilką.

Byłam niewyspana, obolała. Nie ma się co czarować ;)

 

Jednak maszerowałam dzielnie, i dla Niej i dla siebie.

Wiedziałam, że dla mnie to odpoczynek psychiczny, wracanie do sprawności po CC, a dla Emilki to bardzo ważna dawka świeżego powietrza i hartowania organizmu!

 

Spacery nie odbywają się u nas tylko w temperaturze poniżej -5, w upałach i oczywiście gdyby córka była w trakcie kuracji antybiotykowej.

Poza spacerami warto wybierać się również „na miasto” w ramach wypadów na obiad, deser czy na zakupy.

 

Jeśli możesz to zrobić sama lub w towarzystwie np. koleżanek to super.

U nas są to wypady w trójkę i zauważyłam, że bardzo są im one potrzebne do zresetowania się, najczęściej po całym tygodniu.

 

 

Poznaj swoje dziecko

Na koniec zostawiłam najważniejsze.

 

Wiem, że wiele mam chce zrobić „coś” w czasie urlopu macierzyńskiego. Jednak pamiętaj w tym wszystkim, że ten czas to głównie okres dla Ciebie i dziecka.

 

Pisząc te słowa moja Emilka ma prawie 8 miesięcy. I to jest już naprawdę duża dziewczynka! Nie przypomina nieporadnego bobasa, jakim była w pierwszych miesiącach życia.

I bardzo się cieszę, że ten czas z nią wykorzystywałam głównie na budowaniu naszej relacji i po prostu na bycie przy niej i dla niej.

 

 

Przytulaj, noś, tul, kanguruj (!), pielęgnuj, masuj, ucz, pokazuj książeczki, baw się. Łap te chwile, nawet gdy nie są zawsze najłatwiejsze.

Bo to wszystko mija. Szybciej niż nam się wydaje.

 

 

Jestem bardzo ciekawa tego, jak u tych z Was które mają już za sobą lub są w trakcie, wyglądało „wykorzystanie” urlopu macierzyńskiego?

A przyszłe mamy, nawet jeśli w etapie planowania ;), dajcie znać jak wyobrażacie sobie swój pierwszy rok z dzieckiem?

Możesz także polubić

  • Marta

    Uśmiechnęłam się po przeczytaniu pierwszego punktu. Jestem w 18 tygodniu ciąży i ten czas wolny poświęcam głównie na zajmowanie się domem. Czytam też więcej książek. Wykorzystując przy tym Twoje rady z Youtube Chcemy teź przed narodzinami maluszka przeprowadzić się na wieś. No i dzisiaj podzieliłam się z mężem genialnym pomysłem, że myślę nad założeniem bloga. Tylko właśnie ciekawe czy to nie porywanie się z motyką na słońce. Muszę to przemyśleć. Pozdrawiam :)

    • Jak cudownie, że się przeprowadzacie! Ogromnie żałowałam, że nie miałam (nie mam zresztą dalej) dostępu do własnego placu z takim małym szkrabem!
      Wiesz, możesz założyć teraz i zobaczyć, jak to wszystko Ci pójdzie – dlaczego nie?
      A co się stanie to porodzie i jakie będziesz miała możliwości czasowe to już się okaże w praniu.
      Zawsze mając to miejsce już stworzone w czasie ciąży łatwiej będzie Ci zajrzeć do niego raz na jakiś czas po pojawieniu się dziecka zamiast budować bloga od zera.

      Cokolwiek nie postanowisz dużo zdrowia, odpoczynku teraz dla Ciebie i szczęśliwego rozwiązania! :)

  • Spadłaś mi z tym wpisem jak z nieba. Też jestem mamą prawie już czteromiesięcznej córeczki i również sama siedzę z nią w domu, od 7/8 do 16/17 jestem praktycznie jedynym opiekunem. Nie mogę liczyć na swoją mamę, babcię, siostrę, bo one są daleko, więc bywa ciężko. I też myślę, że chciałabym jakoś wykorzystać ten roczny urlop, na razie czytanie książek to jest to – przy karmieniu, przy drzemkach… Ostatnio też myślę o tym, żeby wrócić do szycia… Ale jednak naprawdę na wagę złota są te chwile spędzone z małą, bo one nie wrócą już, a czas minie szybciej, niż nam się wydaje.

    • Jeśli masz kiedy i masz siłę to próbuj, działaj :)
      Sama działam, wiem jak dużo mi to daje pozytywnej energii :)
      Jednak nie rób tego kosztem dziecka czy siebie – ważniejsze jest mimo wszystko skupić się na tej istocie czy odpocząć niż gnać za kolejnym obowiązkiem.

  • Dla przyszłych mam: nie planujecie, że będziecie czytać książki przy karmieniu dziecka. Może się zdarzyć, że dziecko będziesz karmila butelką, a wtedy karmienie trwa o wiele krócej ;-).

    • Karmimy się teraz butelką i czytamy, a karmienie trwa długo i tak ;)
      Nie ma reguły :)

      • U nas trwało to zawsze max. 10 minut. Teraz 5, a od 9 miesięcy nie zmieniłam rozmiaru smoczka w butelce ;). Każde dziecko je inaczej, dlatego nie warto zakładać: a bo przy moim to będę miała czas na czytanie jak będzie jadło. Ja tak zakładałam i nic z tego nie wyszło ;). Warto do wszystkiego dodać jedno: jeśli dziecko pozwoli, to można realizować wszystko. No, ale dzieci trafiają się różne – jedne pozwalają na wszystko, drugie na nic i trzeba to przetrwać ;)

        • Szaleństwo! :D
          Tak jak pisałam – nie ma reguły! :)

          • I każdego dnia wszystko może się zmienić – poprzedni komentarz pisałam pół godziny, bo młody koniecznie chciał być przytulony do mamy 😂😂😂

          • Heheh, znam to doskonale – wszystkie drzemki tylko u mamy :D Trzeba łapać te chwile, a takie komentarze na przykład to przecież sobie poczekają ;)

        • Też inna sprawa, że tego czytania i tak nie ma przy każdym karmieniu.
          Najczęściej nie jest to zbyt wygodne, jednak warto zbierać sobie opcje tego, jak wykorzystać takie chwile z korzyścią dla siebie gdy się już napatrzymy na bobasa :)

  • Moja mała już weszła w 3 miesiąc i też myślałam, że po porodzie będę miała sporo czasu wolnego, bo będzie dużo spać. A figa! Kosztem przespanych nocy mamy aktywne dni, w tym kilka krótkich drzemek, kiedy mogę spokojnie zjeść, wyprasować górę prania, czy zwyczajnie poleżeć. Na pracę pozostaje bardzo mało czasu. Załatwiam sporo spraw online i robię to głównie jedną ręką, na telefonie, gdy się karmimy ;) Ale i tak mam wyrzuty sumienia – mogłabym w tym czasie ją mocno przytulać i obserwować :)

    • Nie miej wyrzutów sumienia! Jestem przekonana, że i tak przytulasz i obserwujesz! A zwyczajnie nie da się, i nie można wręcz, zamykać się totalnie na świat!

      Oj tak – pamiętam gdy siedziałam przy stertach prania w czasie drzemek Emilki. Teraz już to prasowanie inaczej wygląda – raz że większe rzeczy jakoś szybciej się prasuje, a dwa że nie prasujemy już absolutnie wszystkiego, tak jak na początku ;)

      Super sprawa, że już przesypiacie noce! To ogromnie dużo daje :)

  • Cudowny czas! Mimo wszystko! :)

  • pani Mondro

    oooo tak czas i macierzyński :D ja nie mam cioć, babć i innych pomocnych opiekunek i jak Ty jestem z bobasem sama do 17… i dlatego u mnie jeden post pisany jest 5 dni ;)

  • Trzy miesiące temu wróciłam do pracy na pełen etat. Urlop macierzyński był bardzo intensywnym, ale naprawdę wspaniałym dla mnie czasem! Uwielbiam być mamą, a teraz zaczynam lubić rolę mamy pracującej. Choć bywa trudno, niekiedy usycham z tęsknoty, to bywa i tak, że cieszę się z przestrzeni, która daje mi praca.

    Podczas tego roku w domu z córeczką dużo czytałam (szczególnie podczas karmienia), spacerowałam, ale przede wszystkim skupiłam się na dziecku. Uważam, że to coś niepowtarzalnego i warto celebrować te chwile. Tym bardziej, że teraz, po powrocie do pracy doceniam je o wiele bardziej. Na szczęście zostało nam karmienie, które podtrzymujemy – to takie nasze małe święta w ciągu dnia. :)

    • Fajnie, że macie dalej swój rytuał! :)

      A taka własna przestrzeń jest potrzebna, wiem jak wiele dobrego mi ona daje, mimo że często jestem bardzo zmęczona się w niej udzielając. Bo właśnie czas z dzieckiem jest priorytetem, inne wydarzenia mogą, ale wcale nie muszą mieć miejsca :)

  • Patrycja Maciejewska

    Ohh, ileż ja miałam planów na czas urlopu macierzyńskiego, przecież to cały rok bez pracy! Haha, teraz gdy córcia ma prawie 8 miesięcy wybucham śmiechem na sama myśl o tym jaką byłam optymistką. Trafiło mi się Dziecię nieodkładalne, uwielbiające godzinami leżeć przy piersi, a każda próba położenia w łóżeczku kończyła się takim krzykiem jakby miał koniec świata nastąpić, poza tym najlepsze były ręce mamy, nikt inny nie mógł mnie zastąpić. Przez pierwsze miesiące byłam okropnie sfrustrowana, że miałam tyle planów a nic nie mogę zrobić (nawet wzięcie prysznica było wyzwaniem), ale z czasem się z tym pogodziłam, musiałam sobie wszystko poukładać w głowie i nauczyć cieszyć się z macierzyństwa, bo tak jak piszesz mam to tylko na chwilę. Gabrysia rośnie jak na drożdżach, zmienia się, to jaka była wcześniej już nie wróci, a ja zaczęłam doceniać to że mogę w tym uczestniczyć, kiedyś w końcu przecież znajdę czas również dla siebie :)