0 W kategorii  Parenting | Rozwojowa Mama

„Chcę, żeby moje dziecko mówiło po angielsku!” Jak wprowadzić malucha i siebie w świat obcego języka?

Zapraszam Was dzisiaj do materiału przygotowanego przez Igę, tłumacza i mamę dwójki dzieci, która chce Wam opowiedzieć małe co nieco na temat tego, jak nauczyć swoje dzieci języka obcego. I przy okazji samemu się z niego podszkolić!

Wskazówki Igi to super łatwe kroki, które możecie bezboleśnie wprowadzić do swojej codzienności. Pamiętajmy, że im wcześniej oswoimy dziecko z językiem obcym, tym większe korzyści z tego wyniesie w przyszłości.



Cześć jestem Iga i odczarowuję angielski! Pomagam go zrozumieć, oswoić i pokochać. Prywatnie jestem mamą dwóch urwisów (5 i 3 lata), których od samego początku otaczam angielskim, dzięki czemu moje dzieciaki swobodnie używają dwóch języków. Dzisiaj napiszę Ci o tym, jak to robię, jakie ogromne korzyści dało to mi i dzieciom oraz o tym, jak to bezboleśnie i krok po kroku u Ciebie wprowadzić.

Na początku kilka faktów:

Od samego początku życia swoje maluchy otaczam angielskim we wszystkich znanych i dostępnych mi formach (opiszę je szczegółowo poniżej). W efekcie moje dzieci nie mają problemów ze zrozumieniem angielskiego, używają go same, naturalnie i bez lęku, a ja poznałam nowy dla mnie świat angielskich bajek, kołysanek i wierszyków.

Dlaczego zdecydowałam się na taki krok?

Bo szkoda mi było zmarnować tak niesamowitej szansy na rozwój. Mózg dziecka pracuje jak najlepszy komputer w bazie NASA: nieustannie tworzy nowe synapsy, czyli połączenia między neuronami, nawet do 500 tysięcy na sekundę. Mózg tworzy te połączenia tylko do pewnego wieku (mniej więcej 12 lat) a następnie przez całe życie wykorzystuje to, co udało mu się wytworzyć w dzieciństwie. Dlatego ten okres dziecięcy w nauce jest tak niesamowicie ważny. Udowodniono, że 50% naszej zdolności uczenia się rozwija się do 4 roku życia, a dalsze 30 przed ukończeniem lat 8. Wprowadzając od początku angielski you kill two birds with one stone (pieczesz dwie pieczenie na jednym rożnie) – uczysz dziecko (i siebie) języka i jednocześnie niesamowicie stymulujesz jego mózg do rozwoju.

Sześć najważniejszych ALE :)

Zazwyczaj gdy inne mamy słyszą, jak moje dzieci mówią czy reagują na angielski, same z westchnieniem mówią: ja też bym tak chciała, ale..

Pozwól, że zbiorę te najczęstsze ALE, krótko na nie odpowiem a następnie, w drugiej części artykułu, powiem Ci co zrobić, zamiast mówić no ale.. ;)  

  • ALE nr 1: Nie mam pojęcia jak się za to zabrać! Przede wszystkim po swojemu. Dla małego dziecka jesteś absolutnie całym światem i to, co zrobisz będzie świetne, bo będzie Twoje. To nie szkoła czy prezentacja, gdzie ktoś Cię ocenia i czyha na Twoje potknięcia!  
  • ALE nr 2: Na pewno zrobię mnóstwo błędów! Niewykluczone, że tak. Pytanie co z tego? Jeżeli zapewnisz dziecku dostęp do innych źródeł językowych (płyty CD, audiobooki, bajki), Twoje błędy czy akcent nie zaszkodzą dziecku, a dla Ciebie będą świetną okazją do rozwoju.
  • ALE nr 3: Nie wiem jakich materiałów szukać! Tak naprawdę to, czy wybierzesz zabawy na podłodze, czytanie książeczek czy słuchanie bajek nie ma większego znaczenia. Wypróbuj różne metody i zdecyduj się na taką, która akurat teraz pasuje Tobie i dziecku. Pamiętaj, że to będzie się zmieniać.  
  • ALE nr 4 Nie wiem, gdzie ich szukać? Przy końcu artykułu podam Ci całą listę różnych miejsc i opcji.
  • ALE nr 5 To na pewno kosztuje fortunę! Wcale nie! Ciocia Iga wie co i jak nabywać, żeby wyszło przyzwoicie i nie za miliony monet :-)  
  • ALE nr 6 Przecież je zapiszę na angielski to się nauczy. Najlepiej poleć jakąś szkołę językową. To moja ukochana wymówka. Niech ktoś to za mnie zrobi! Zanim zaczniesz szukać szkoły, zrób sobie szybki eksperyment i pollicz: ile czasu Twoje dziecko jest aktywne? Jak jest małe, jest to pewnie kilka godzin, mamy większych maluchów będą miały ok. 12 godzinne okresy aktywności. To oznacza, że Twoje dziecko przez 12 godzin jest otoczone językiem. Słucha, koduje, reaguje na niego. 12 bitych godzin, włączając w to weekendy, święta i niedziele ;) Taka ekspozycja na język przekłada się na to, że dziecko zaczyna go używać. Zapisanie dziecka do szkoły językowej oczywiście nie zaszkodzi, ale do opanowania języka to jeszcze daleka droga.

Uczyłam już wielu uczniów szkół podstawowych, którzy od 5 roku życia chodzili na dodatkowy angielski i w wieku lat 12 mieli problem z odpowiedzią na pytanie What do you like doing in your free time? System nauki w szkole jest niesamowicie niewydolny, a jedna godzina zajęć w szkole językowej nie zapewni dziecku wystarczającej ekspozycji na język. 12 godzin dziennie polskiego versus godzina (przy dobrych wiatrach, nie zawsze lekcje są w całości prowadzone po angielsku) w tygodniu? Oceń sama tę proporcję. Język wymaga czasu.

No dobra, to o co chodzi w tej Twojej metodzie?

Chodzi mi o to, żeby dziecko od samego początku otaczać językiem. Jestem przekonana, że jeżeli znajdziesz swój sposób na angielski i odnajdziesz w tym radość, jest spora szansa na to, że uda Ci się wpleść ten język do Waszej codzienności. Co Ci to da i dlaczego miałabyś to robić?

Po pierwsze, wprowadzanie obcego języka jest niesamowicie stymulujące dla mózgu dziecka i wspiera jego rozwój. Po drugie, sama uczysz się funkcjonować w takiej przestrzeni, co zdecydowanie ułatwi Ci potem np. powrót do pracy czy przygotowanie do rozmowy kwalifikacyjnej.

Są jeszcze dwa super bonusy (dla Ciebie!):

Bonus 1: jeżeli do tej pory używałaś tylko i wyłącznie korpoinglisz, dziecięcy świat angielskiego może Cię bardzo mocno zaskoczyć! Wiesz jak po angielsku będzie grzechotka? A smoczek? Czytałaś kiedyś Disney’owskie klasyki po angielsku? To może być okazja do nauczenia się mnóstwa nowych rzeczy i odkrycia niektórych słów zupełnie na nowo. Dodatkowo, często takie opowiastki są mocno powiązane z kulturą, zwyczajami a ich poznawanie może być fascynującą przygodą.

Bonus 2: To może być świetny moment, żeby popatrzeć na ten język z zupełnie nowej perspektywy – nie jako stresujące narzędzie, które zawsze za mało znasz, nie jako nieustanne źródło dyskomfortu i oceny. To może być dla Ciebie okazja, żeby się z tym angielskim po prostu polubić. Tu nie ma szefa, nauczycielki, koleżanki z teamu, która mówi tak dobrze, że wstyd się przy niej odezwać. Masz za to wybór, decyzyjność i bobasa, który podchwyci wszystko to, co Ciebie zachwyci.  

Przekonałam Cię? To ruszamy do sekcji “Jak”


Jak to ugryźć?

Pierwsza i najważniejsza zasada brzmi: jak najwcześniej. Wiesz o tym, że noworodek rodzi się ze “słuchem absolutnym”? Mocno upraszczając, chodzi o to, że noworodki są w stanie wychwycić absolutnie każdy dźwięk charakterystyczny dla danego języka i dopiero po ok. 10 miesiącach, przy stałej ekspozycji na daną grupę dźwięków, skupiają się na zasobie danego języka. Nie muszę chyba pisać, że w momencie, kiedy otaczasz dziecko dwoma językami ten zasób będzie podwójny, prawda? :-) W późniejszym wieku łatwiej jest te dźwięki odtworzyć.

Jest jeszcze jeden ważny aspekt: ucząc dziecko do początku tak naprawdę uczysz siebie. A to jest clue całego procesu: Ty. Musisz sobie wypracować sposoby korzystania z angielskiego, ale im wcześniej to zrobisz, tym więcej masz czasu, żeby to sobie oswoić i zautomatyzować.

Ja teraz mówię do dzieciaków po angielsku z automatu, ale też musiałam to sobie wypracować. Nie przyszło to do mnie samo, mimo świetnej znajomości języka.


Konkret, Iga! Co ja mam zrobić?

Proszę Cię bardzo: najłatwiej będzie Ci zacząć od prostych książeczek po angielsku. Z małym dzieckiem zacznij od takich w stylu touch and feel – maluchy będą zachwycone. Większe dzieciaki pewnie polubią bardzo proste fabuły, ale zaczynaj zawsze od najprostszych książek. Po to też, żeby sobie ułatwić.

Koniecznie do samochodu i telefonu nabądź jakieś materiały do słuchania i ustal sobie zasadę, że w samochodzie zawsze słuchacie angielskich piosenek.

Nie wiem jakie masz podejście do bajek, ale jeżeli je akceptujesz, od początku wprowadź zasadę, że 100% bajek jest po angielsku. Zawsze. Bez wyjątków. Jak zaczniesz wcześnie i nie pokażesz bajek po polsku, dziecko nie będzie się buntować.

Zobacz, że tych kilka kroków tak naprawdę nie wymaga od Ciebie kreatywności tylko samodyscypliny.

Ważny tip:

Najważniejsze są pozytywne emocje! One sprawiają, że dzieci szybciej przyswajają materiał i chętnie się uczestniczą w zabawie. Niesamowicie ważna jest też naturalność, więc jeżeli nienawidzisz teatrzyków, to nie odgrywaj ich po angielsku z dzieckiem. Dziecko wyczuje Twoje skrępowanie i nie będzie chciało uczestniczyć w zabawie.


Jakie książeczki, zabawy i płyty?

Weź jakąkolwiek książeczkę i nazywaj zwierzaki – świetnie sprawdzą się tu książeczki z okienkami. Połącz je z kolorami i przymiotnikami: big, small, long, short, happy, sad. Zacznij od samych zwierzaków, np.:

This is a bear.

– This is a fox.

– This is a snake.

Następnie dorzuć do nich kolory i inne przymiotniki:

This is a big brown bear.

– This is a small red fox.

– This is a long green snake.

Następnie poproś dziecko, żeby pokazało Ci coś zielonego (show me something green!)

Oczywiście na początku dziecko pewnie nie zajarzy i będziesz musiała sama sama to robić, ale po kilku demonstracjach powinno za Tobą podążyć.

Kolejna wariacja tej zabawy to Find me something

W podstawowej wersji gry, dobrej dla mniejszych dzieci, koncentrujesz się na pytaniach w stylu:

find me something round.

find me something red.

wersja trudniejsza: find me something round and blue.

Kilka zabaw dla starszaków

Simon says – świetna dla energicznych dwulatków

Tę zabawę na początku będziesz musiała sama poprowadzić :)

Wersja najprostsza tej gry polega na tym, że rzucasz hasła, które dziecko ma wykonać:

Przykładowe zwroty:

Touch your toes! Jump up! Do a silly dance (powygłupiaj się).

Wiggle your ears! Hop like a frog!

Sit down, stand up, lay on the floor, sit on the chair

Stand on your leg (wersja trudniejsza – stand on your right/left leg)

Wersja trudniejsza polega na tym, żeby dziecko wykonywało tylko te polecenia poprzedzone Simon says, czyli jak mówisz:

Touch your toes! Jump up! Do a silly dance (nic się nie dzieje) ale potem mówisz Simon says sit down i to trzeba wykonać :)

Skąd brać książeczki, płyty i to wszystkie inne akcesoria?

Królowa jest jedna a właściwie król: TK MAXX! Absolutna skarbnica wszelkich materiałów. Następnym razem jak tam będziesz, sprawdź sekcję zabawek i poszukaj książeczki, która Ci się spodoba. Nie spodziewaj się grafik w stylu montessori, tam rządzi raczej komercyjne podejście, ale te książeczki są bardzo atrakcyjne cenowo, więc wykorzystaj je na początku, kiedy jeszcze nie wiesz, co Wam przypadnie do gustu.  

Trzy przystępne źródła bajek i piosenek:

  1. Spotify  – cudowna Tale of Peter Rabbit i duży wybór innych materiałów do słuchania.
  2. Youtube – Super simple songs to bardzo fajny kanał na początek (grafika taka sobie, ale piosenki przyjemnie), sprawdź też Super Simple Learning  
  3. Netflix po angielsku: zdradzę Ci taki taki magiczny myk: ustaw język na angielski i możesz szaleć do woli! Netflix jest kopalnią bajek i filmów dla dzieciaków. (Mają cały Psi Patrol!)

Inne internetowe źródła materiałów dla dzieci, z których korzystam to:

  • Bookdepository (https://www.bookdepository.com/) lubię za opcję darmowej wysyłki
  • Simplybooks (https://simplybooks.pl/) – to są używane książki, ale w bardzo dobrym stanie i świetnej cenie. Do obejrzenia na żywo w Warszawie.
  • Amazon (https://www.amazon.com/) wpisz w wyszukiwarkę children’s books i szalej do woli. Amazon ma całkiem sporą ofertę książek używanych (sama kupiłam dzieciom Peppę Pig za niecałego funta). Przy takiej kwocie trochę mniej boli przesyłka.

A co jak dziecko nie chce czytać książek? Wprowadź sticker activity books czyli książki z naklejkami! One są świetnym rozwiązaniem, jak dziecko się nie skupia na książkach.

Na koniec najważniejsze: w tym całym procesie chodzi nie tylko o dziecko, ale przede wszystkim też o Ciebie. O to, żebyś miała poczucie, że mimo “siedzenia w domu” czegoś się uczysz, w jakiś sposób dbasz o siebie. To poczucie jest niesamowicie istotne, a wprowadzanie tego w ramach zabawy z dzieckiem jest rozwiązaniem win-win. A takie tygryski lubią najbardziej!!


Nazywam się Iga i odczarowuję angielski! Pomagam ten język zrozumieć, przyswoić i pokochać :-) Na co dzień uczę online i tłumaczę, prywatnie jestem mamą dwójki urwisów. To właśnie przy nich odkryłam, jak fascynujące jest zaprzyjaźnianie ich z angielskim :)

Znajdziesz mnie na fb https://www.facebook.com/ChitChatCatAngielskiOnline/

I w mojej grupie: https://www.facebook.com/groups/302655833525138/

Na instagramie: www.instagram.com/chitchatcat_angielski_online/   

I na moim www: igabialaszczyk.pl



Jestem ciekawa, czy Wy już z dziećmi ćwiczycie obce języki? Jakie to języki? Jak wcześnie same zaczęłyście się uczyć języków obcych? 

Jest coś, co Was ciekawi jeśli chodzi o uczenie dzieci języka angielskiego? Zostawcie swoje pytanie w komentarzu! :)


Możesz także polubić