22 W kategorii  Kultura

Dlaczego nie warto czytać i oglądać recenzji?

Zastanawiam się, jak wiele z Was po przeczytaniu tytułu tego wpisu zachodzi w głowę o co może mi, do cholery!, chodzić?!

„Nie warto czytać i oglądać recenzji?! I kto to pisze?! Osoba, która pisze i mówi o książkach, filmach serialach?!”

Ano tak. Piszę to właśnie ja i uważam, że w ogromnej większości przypadków recenzje i opinie na temat konkretnych tytułów są niezbyt wiele warte.

Mogą jednak znaczyć bardzo wiele, jeśli wiecie czyje rekomendacje powinny liczyć się dla Was.

 

 

Nie istnieje coś takiego jak obiektywna recenzja, opinia na temat książki, serialu czy filmu.

Wszystkie nasze odczucia są totalnie subiektywne. Zależą od tego jakie i jak wiele odniesień mamy.

Jeśli więc czytamy niewiele książek, nawet największy „badziew” w opinii zażartego książkoholika wyda nam się arcydziełem.

 

Im większą mamy na swoim koncie ilość przeczytanych książek, świadomość istnienia konkretnych dzieł kultury, w tym też muzycznych, filmowych czy serialowych, tym bardziej świadomy jest nasz gust i co za tym idzie, tym większe są nasze wymagania.

Oceniamy więc każdą kolejną przeczytaną pozycję mając w sobie cały czas słowa, sceny, nuty z poprzednich.

 

I tu taka mała dygresja – jestem pewna, że gdyby szalejące za popowymi nowościami nastolatki poznawały „na dzień dobry” klasykę muzyki rockowej i popowej nie mieliśmy takiego wysypu popowych gwiazdek z szalejącym na ich widok tłumem. 

 

Kiedy piszę bądź mówię, chociażby o książkach, staram się przedstawić Wam ogólny zarys tego, co znajdziecie w omawianej przeze mnie historii. Robię też co mogę, by powiedzieć komu ta książka się spodoba, a komu niekoniecznie.

Jest jednak ogromne prawdopodobieństwo, że ostatecznie Wasze odczucia będą kompletnie inne od moich.

 

houseofcards4lg

 

Kiedy więc faktycznie możecie polegać na opiniach innych osób na temat konkretnych tytułów?

Jeśli wiecie, co dana osoba sobą reprezentuje – znacie jej czytelniczy, filmowy, serialowy, etc., dorobek, macie choć kilka tych samych „zaliczonych” pozycji i Wasze zdanie na ich temat jest zbliżone. Odpowiada Wam jej sposób odbierania świata, wypowiadania się, styl życia i codzienności – na niego bowiem składa się wszystko to, czym dana osoba się otacza i co ma na nią codzienny wpływ.

Tylko jeśli czujecie, że odbieracie z konkretną osobą na tych samych bądź zbliżonych falach albo zwyczajnie jest to dla Was osoba inspirująca i zbudzająca Waszą ciekawość, możecie polegać na jej recenzji.

W innym przypadku możecie się rozczarować bądź nie sięgnąć po tytuł, który akurat Wam idealnie przypadłby do gustu!

 

bigbook2

 

Naszło mnie na takie przemyślenia ponieważ zdałam sobie sprawę z istnienia kilku książek, których kiedyś nie doceniłam, ale też i z takich, które zdecydowanie przeceniłam. Mój dorobek najwyraźniej nie był wówczas wystarczający, by rozpoznać przeciętną powieść i docenić prawdziwy majstersztyk.

Zmieniłam się. Zmienił się mój gust i oczekiwania.

Tylko jeśli podoba Wam się kierunek tych zmian możecie śmiało sięgać po moje polecenia i z uwagą śledzić dawane przeze mnie rekomendacje.

W przeciwnym wypadku warto szukać takiej osoby, która wpisze się w Wasz gust książkowy, muzyczny, filmowy i tak dalej.

 

W jaki sposób, i czy, dokonujecie selekcji osób, na których poleceniach się opieracie?

Decydującym czynnikiem jest u Was sympatia do konkretnej osoby czy podobne opinie na temat tytułów, które przeczytaliście lub obejrzeliście? 

 

 

 

Możesz także polubić

  • zazwyczaj nie czytam recenzji przed daną książką czy filmem. Staram się w żaden sposób nie nastawiać tylko podejść do niej z czystym umysłem. Dopiero potem weryfikuję swoje odczucia, wrażenia, przemyślenia z innymi zawartymi w recenzjach. Często zdarzało się, że jeżeli na lewo i prawo wychwalali daną książkę mnie zupełnie się ona nie podobała. A czytam bardzo dużo, więc mam już wyrobione pewne pojęcie i konkretne oczekiwania ;) W swoich recenzjach też staram się pokazać książkę z różnej perspektywy, z reguły mało odnoszę się do fabuły, bardziej do życia, tego co możemy z niej wyciągnąć, do kogo trafi. Pozdrawiam ;)

    • Też często unikam oglądania recenzji danego tytuły, po który wiem, że niedługo sięgnę. W dużym stopniu też dlatego, że boję się spoilerów ;)

  • To prawda, że recenzje zawsze są subiektywne, a gust i oczekiwania z czasem się zmieniają. Widzę to po sobie (czytam naprawdę dużo) – np. jako nastolatka byłam w stanie przeczytać każdą powieść, byle tylko fabuła była wciągająca. A teraz zdarza mi się odłożyć książkę niedokończoną, bo język/styl/sposób narracji mi nie odpowiadają, nawet jeśli jest to książka bardzo polecana przez innych. Sama gdy pisz recenzję staram się tak jak Ty, oprócz swoich własnych odczuć, ogólnie nakreślić co się znajduje w książce i komu może się spodobać :)

    • Też często porzucam książki. Wydaje mi się jednak, że rzadziej niż kiedyś. To chyba z kolei efekt bardziej przemyślanego sięgania po konkretne tytuły – nie chwytam tak łatwo po daną pozycję tylko dlatego, że jest szeroko polecana i komentowana.

  • Ja wiele razy przejechałam się na czytaniu recenzji, a jeszcze bardziej na wysłuchiwaniu opinii znajomych. Wiele razy słuchałam bowiem zachwytów nad książką, wobec której później miałam ogromne oczekiwania, a którym ostatecznie często… nie sprostała. Jednak co człowiek to inny gust i nie ma co się sugerować innym zdaniem, zupełnie subiektywnym. :-)

  • My LittleRedThink

    Chyba każdy „dojrzały” czytelnik tak to właśnie odbiera :) Sama się coraz cześciej dowiaduję, ile lektur kiedyś niedoceniłam/przeceniłam. Fajnie się żyje z taką świadomością. To jak taki niekończońcy się flirt.

  • aggie

    Oczywiście ze istnieją obiektywne, krytyczne recenzje, to jest właśnie sedno krytyki literackiej, a takiej na większości blogów próżno szukać, bo poprzeczka jest nisko.
    „Recenzje” nie dotyczą dzieła, ale tego gdzie właśnie znajduje się czytelnika. Recenzja to nie tylko opinia i dlatego nie zgadzam się z Toba.

    • Oczywiście, ale blogi nie są od tego, by szukać na nich wypowiedzi krytyków literackich. Sens przekazu ma być kompletnie inny.

  • Potwierdzam, nasz gust ewoluuje :D Ja pisząc o filmach też zawsze podkreślam że to tylko moja opinia i zachęcam do obejrzenia żeby samemu przekonać się czy film się spodoba :D

  • Zgadam się, chociaż nie do końca, bo moim zdaniem wyrabianie sobie gustu to raczej kwestia jakości niż ilości czytanych książek ;)) A tak w ogóle to zazdroszczę książki o Stevie! :)

  • Sympatia do blogerki zawsze w jakiś sposób wpływa na mój stosunek do książek, o których czytam, często pewnie nawet nie zdaję sobie z tego sprawy. ;) Ale zauważyłam, że tytuły polecane przez dobre znajome wyprzedzają pozostałe na mojej liście do przeczytania.
    No i lubię też dziewczyny o zupełnie innym guście i ta nasza internetowa przyjaźń nie wpłynęła na zmianę moich opinii. ;)
    Oprócz podobnych opinii (choć spotkałam blogerki, którym podobały się ze 3-4 lubiane przeze mnie książki, a potem niespodziewanie skrytykowały powieść, którą również lubię ;), wiadomo więc, jak to bywa) zwracam też uwagę na wymieniane elementy fabuły, bohaterów czy budowy. Jak każdy zapewne. ;) Np. jeśli ktoś pisze, że w jakiejś współczesnej powieści 90% stanowią dialogi, nieważne, czy to chwali, czy gani, szanse na to, że przeczytam, spadają.

    • Warto zwracać uwagę na takie właśnie szczegóły jak chociażby wspomniane przez Ciebie dialogi, zgadzam się w zupełności! Sama nie znoszę niekończących się opisów przyrody więc od razu skreślam książki potencjalnie zawierające sporą ich część ;)

  • Lubię pisać własne recenzje, ale nie lubię czytać własnych, dlatego nigdy tego nie robię przed przeczytaniem danej książki ;)

    • Miałaś chyba na myśli, że nie lubisz czytać cudzych? Bo teraz wyszło z tego bardzo dziwne zdanie :D ;)

      • Haha, dokładnie tak. Tak to jest jak się myśli ciągle o SOBIE :)

  • ja tam wolę rock od wszystkich (tak samo i o tym samym śpiewających) popowych gwiazdek. Czasem, jak piszę o ksiażkach to polecam je wszystkim, ale to tylko ich wybór, czy będą chcieli przeczytać.

  • Marcin Mochal

    Do tego dodajmy, że część recenzji czy też opinii, na które napotykamy się w internecie są tekstami stricte pisanymi na zamówienie, z założoną już z góry tezą. Jeśli chodzi o ‚selekcję’ to moim zdaniem nie ma co zbytnio kombinować. Czasem instynkt jest najlepszym doradcą (a czasem nie:P). Jeśli w duszy chcemy coś przeczytać lub obejrzeć, to nie ma co patrzeć na opinie innych. To powiedziawszy, bardzo lubię czytać recenzje już „po”. Żeby skonfrontować swoje własne odczucia z odczuciami innej osoby.

    • Też bardzo często oglądam recenzje tych tytułów, które już sama zdążyłam przeczytać lub obejrzeć. Więcej wtedy wynoszę z takiego materiału, mam możliwość porównania wrażeń, wymienienia się spostrzeżeniami, czasem też zyskuję nowe spojrzenie na daną historię.

  • Zosia Nowak

    Dobrze czytać recenzje kogos konkretnego, z którego gustem się zgadzacie ( no przynajmniej często). Niedawno poszłam na film „swobodne opadanie” i bardzo tego żalowałam. Później przeczytałam na portalu srebrny-ekran.pl, że „natężenie naturalizmu wzrasta stopniowo, dając zbłąkanemu widzowi szansę na ucieczkę.” Ja nie uciekłam, a szkoda. Nie mam tyle czasu, aby obejrzeć wszystkie filmy, dlatego gdy umawiam się ze znajomymi, najpierw odwiedzamy srebrny ekran i sprawdzamy, czy warto na ten film iść. Jeżeli tam krytycy napiszą, że humor jest specyficzny, lub sceny bardzo naturalistyczne, to ja na pewno na ten film nie pójdę.