19W kategorii Rozwój Osobisty

Co zrobić, aby dzień „nie chce mi się” nie poszedł totalnie na marne?!

poranekkwiaty

Bywają takie dni, gdy najprostsza czynność wydaje się górą nie do przeskoczenia i jedyne, na co mamy ochotę to spędzenie reszty dnia pod kołdrą/kocem/w wannie/etc…

I nawet wstyd się przyznać, o której godzinie w końcu zebrałaś się w sobie i „ogarnęłaś”, bo zwyczajnie kompletnie Ci się nie chce!

Znasz to?

 

Niestety takie dni spotykają wszystkich. Każdemu z nas się czasem nie chce, niezależnie od tego jak zorganizowani, produktywni i optymistyczni wydajemy się być.

Czy można cokolwiek wycisnąć z takie dnia i czy w ogóle warto?

 

 

 

Po pierwsze: Przełam się!

Choćby nie chciało Ci się najbardziej na świecie, zrób sobie tą przysługę i po prostu spróbuj.

Pierwszym krokiem będzie jak najszybsze wzięcie prysznica, najlepiej zanim myśl „o jak strasznie mi się nie chce” dotrze w pełni do Twojej świadomości.

Jeśli przegapiłaś ten moment, spróbuj działać mimo to, szczególnie gdy masz wiele spraw do załatwienia.

 

ebookowabiblioteczka5

 

W życiu nie robimy wyłącznie rzeczy, na które mamy ochotę, dobrze jest mieć tego świadomość i nie dawać sobie co chwilę „forów”. 

Bo takim sposobem do nikąd nie dojdziemy!

 

Jeśli jednak masz wyjątkowo trudny dzień, a za sobą wiele dni lub tygodni wytężonej pracy to czytaj dalej…! 

 

Czytaj!

Skoro już przyznałaś przed sobą, że nie będzie to najbardziej produktywny dzień w roku, postaw na dobrą książkę.

Może to być jedna z pozycji, po którą zamierzałaś sięgnąć od dawna. Dzięki temu zrelaksujesz się i jednocześnie zrealizujesz swój kolejny książkowy cel.

 

jesienneczytaniekawa

 

Dobrym wyborem na taki leniwy dzień są też książki rozwojowo biznesowe.

Wbrew pozorom to właśnie gdy nie jesteśmy nastawieni na hiper produktywność możemy wyciągnąć więcej wartościowych wskazówek i przeanalizować, co mogą one wnieść do naszego życia.

Gdy postawisz na książkę rozwojowo biznesową będziesz miała z jednej strony czas na relaks, a z drugiej bardzo wiele spraw przepracujesz po prostu o nich myśląc!

 

Słuchaj

Alternatywna wersja „czytaj” to podcasty. Coraz popularniejsze, również u mnie (na pewno polecę najciekawsze za kilka tygodni!),i nie ma się co dziwić.

Do słuchania podcastów nie musisz nawet kiwnąć palcem aby przekładać karty książki.

 

yourecute

 

Zakładasz słuchawki, albo i nie, klikasz „Play” i gotowe – czas płynie i niby leniuchujesz, a jednocześnie czerpiesz garściami ze słuchanych treści!

Win – win ;)

 

Idź na spacer

 

10

 

Jest to propozycja dla wprawionych przełamywaczy dnia „nie chce mi się”.

No bo jak tu zebrać się na spacer skoro właśnie NIC mi się nie chce?!

Spacery są szalenie nie doceniane, a potrafią naprawdę zdziałać cuda.

Porcja ruchu, chwila na zebranie myśli, skupienie się na otoczeniu, przyrodzie, „tu i teraz” zamiast na tym, jak bardzo jest nam źle, daje odświeżające rezultaty!

 

„Papierkowa robota”

Świetny pomysł na wykorzystanie leniwego dnia na coś pożytecznego.

Szkoda jest, przynajmniej mnie ;) , marnować swoją największą produktywność i efektywność na sprawy związane z fakturami, deklaracjami, zaświadczeniami.

Idealnie jednak jest zajmować się takimi tematami właśnie w dni typu „nie chce mi się”.

 

Planowanie Kalendarz_1

 

Nie mamy bowiem wyboru, i tak będziemy musiały usiąść do naszej „papierkowej roboty”, a przynajmniej nasz leniwcowy dzień sprawi, że będziemy już miały te kwestie za sobą!

 

Zadbaj o siebie

Jeśli już koniecznie musisz leżeć pod kocem, z ciepłą herbatą i w misiowych papuciach oglądając 10 z rzędu odcinek ulubionego serialu, to niech przynajmniej to dbanie o Twój poziom odpowiedniej ilości wylegiwania na miesiąc łączy się z ilością czasu poświęconą na dbanie o siebie! 

 

serce

 

Zrób sobie maseczkę, zmień kolor lakieru na paznokciach, przygotuj aromatyczną kąpiel, wypij zioła, zrób masaż z ulubionym balsamem.

Pamiętasz te wszystkie dni, kiedy nie masz czasu na peeling, maskę do włosów i milion innych zabiegów, które obiecujesz sobie, że wprowadzisz do swojej systematycznej pielęgnacji?

No, to właśnie masz. Do dzieła!

 

Poświęć się hobby

Mój ulubiony punkt.

Gdy już wszystko, co powyżej zawodzi i absolutnie nie masz ochoty na żadne faktury, deklaracje, książki i rozwój, po prostu rób to, co kochasz!

 

fotograficzne-wskazówki-2lg

 

Zamiast wyrzucać sobie, jak bardzo jesteś bezproduktywna i nic nie robisz dzisiejszego dnia odpłyń w krainę swojej pasji.

Dla mnie taką pasją jest fotografia i niezależnie od tego, jak bardzo mi się nie chce, zawsze przebudzam się po kilkunastu minutach bawienia się ujęciami. Często skutkuje to tym, że odzyskuję energię i chęć do działania na całą resztę dnia.

I wtedy nie zalicza się on już do tych, z kategorii „nie chce mi się”!

 

Podziel się z innymi, każdemu czasem się nie chce ;)

 

Często trafiają Wam się dni „nie chcę mi się”?

Jakie sposoby na siebie i na nie zmarnowanie takiego dnia wówczas wprowadzacie? :)

 

 

Darmowe materiały do pobrania

Możesz także polubić

  • Wpis idealny dla mnie ;) Zdarzają się takie dni, że po prostu wstaję i robię rzecz za rzeczą jak po wypiciu ogromnej ilości kawy. Ale są właśnie też takie i to zbyt często kiedy za dużo myślę nad tym całym „nie chce nie dam rady nie mam sił” i później jestem zła na siebie że znowu poległam. Mimo, iż wiem że jak wstanę i zacznę coś robić to z czasem się wkręcę i da mi to ogromną radość.. Staram się małymi krokami wyeliminować to całe lenistwo kiedy nawet po książkę nie chce mi się sięgnąć.. Nauczyłam się właśnie „nie myśleć za dużo” nad rzeczą, którą mam zrobić bo zaraz znajduję w głowie same minusy i odpuszczam. Po prostu przychodzi mi do głowy coś co mogę w danej chwili zrobić, idę i to robię wyłączając myśli. Działa ;) Stworzyłaś świetną stronę/blog ;) Pozdrawiam

  • Ewelina

    Mnie takie dni o dziwo najczęściej zdarzają się… tuż przed wiosną :) Czuję się, jakbym nie miała na nic siły i zanim się zastanowię, co właściwie muszę zrobić, dochodzi 12 i albo muszę zbierać się do pracy, albo jeśli mam wolny dzień, czuję się zupełnie zdemotywowana. Najlepiej działa mi się „w ciągu”. Zwykle najbardziej produktywna czuję się po 5-6 dniach bycia ciągle zajętą. Przykład z zeszłego tygodnia: 6 dni z rzędu w pracy, naprawdę ciężkie i wykańczające psycho-fizycznie, a po powrocie do domu pisanie do późnej nocy pracy licencjackiej. Siódmego dnia wstałam skoro świt i … wysprzątałam całe mieszkanie generalnie :) Ósmego dnia, również wolnego od pracy, totalny opad sił (niby logiczny, prawda? ale wcale nie czułam się zmęczona fizycznie ani psychicznie!),dzisiaj kontynuacja, chociaż nieśmiało tworzę jakiś plan działania, bo szkoda takiego pięknego piątku na zmarnowanie.
    U mnie najlepiej w takie dni sprawdza się prosta zasada „stop thinking – start doing”. Wychodzę z łóżka, skupiam się na pojedynczych czynnościach, śniadanie, prysznic, prasowanie, etc. A potem zwykle samo leci. Na to dzisiaj liczę, chociaż pozwoliłam sobie z samego rana na godzinę z książką w łóżku.
    Chyba najłatwiej, czując taki dzień, jest sobie w miarę możliwości powiedzieć „biorę dzień wolnego od życia i robię, co chcę”. Istnieje spora szansa, że „z nudów” człowiek zacznie działać :) To chyba takie dwie najprostsze metody, które sprawdzają się u mnie, kiedy już naprawdę brak mi wewnętrznej motywacji do działania albo czuję, że coś się wypaliło.

    O, i na zdjęciu widzę „Gniazdo”, które mam na półce od zeszłego tygodnia :) Polecasz?

    e.

  • Bardzo potrzebowałam takiego wpisu… dziękuję <3

  • Cudowne rady! :) Czasem miewam takie! :) A teraz wdrożę Twoje rady i wiem, że jakoś się uda :))))))

  • Fajny post – muszę chyba sama zweryfikować swoją listę jak nie zmarnować leniwego dnia :D

  • Dobre rady, u mnie najlepiej działa książka lub spacer, ewentualnie nowy tekst na blogu – to wbrew pozorom odprężające:) Pozdrawiam!

  • ja-matka

    Bardzo mi się podoba, to taki motywacyjny kop w tyłek. Taki dni są też potrzebne, żeby móc się zregenerować, bo nie można żyć ciągle na pełnych obrotach.

  • Papierowa robota i sprzątanie to u mnie zawsze coś na zmarnowany dzień :) A oprócz tego gotowanie zdrowych posiłków, kąpiel i książka :)

  • Pewnie, że dni „nie chce mi się ” zdarzają się :) Wtedy najchętniej robię coś dla siebie – spacer, wyjście na kawę lub po prostu zestaw książka i koc :)) Dobrze też posłuchać fajnej muzyki i zrobić coś miłego dla siebie :)

  • Najważniejsze to sie przełamać, wtedy wszystko idzie „z górki.” Czasami po prostu jesteśmy przemęczeni i trzeba odpocząć. Wtedy po małym resecie lepiej się działa :)

  • Dominika

    Ostatnio coraz częściej, w zasadzie… jak tylko wstanę myślę o tym, by wrócić do łóżka :)

  • Oczywiście, że mi się zdarzają takie dni. I wtedy stawiam właśnie na nadrabianie papierkowych zaległości.

  • Przesilenie letnie to dla mnie czas kompletnego „nie chce mi się”. Ciągle narzekam, że jestem zmęczona, nie chce mi się i nic nie ma sensu. Nie można jednak trwać tak w nieskończoność – codziennie staram się znaleźć siłę na choć jedną małą rzecz, która da mi motywację do działania – blogosfera jest w tej kwestii nieoceniona :)

  • pomysł z czytaniem zawsze się sprawdza ! :)

  • Zgadzam się – czytanie i słuchanie to bardzo dobre patenty na niby „zmarnowany dzień”. Ja jeszcze staram się nadrobić więzi towarzyskie – skype z siostrą z zagranicy czy chwila rozmowy telefonicznej z mamą z innego miasta też pomaga mi poczuć się lepiej.

  • Świetne pomysły! U mnie zwłaszcza na przełomie zimy i wiosny często zdarzały się takie dni. Teraz na szczęście jest już stanowczo lepiej :)

  • pani Mondro

    Gdyby tylko można było mieć słońce na zawołanie, to chciałoby się zawsze :)

  • Dla mnie na takie dni najlepszy jest sport. Fakt, że najgorzej zacząć, ale po 10 minutach już wszystko idzie gładko, a energia w magiczny sposób wraca :)

    czytamogladampisze.blogspot.com

  • Dobre pomysły, mi najbardziej odpowiada – czytaj i hobby.