30 W kategorii  Rozwój Osobisty

Kobieta niezależna, czyli jaka? Najcenniejsze rady kobiet sukcesu

Sporo mówi się na temat aktywności zawodowej kobiet, ich rosnącej niezależności i możliwościami dokonywania wyborów, jakie przed nimi stoją.

Czym jednak jest tak naprawdę niezależność i czy faktycznie przed kobietami stoją nowe możliwości dokonywania wyborów czy też otrzymały one dodatkowe obowiązki i oczekiwania, którym muszą sprostać?

Wybrałam trzy książki, w których kobiety z bezsprzecznymi sukcesami zawodowymi dzielą swoją swoimi doświadczeniami, przemyśleniami i radami na temat tego, jak funkcjonować w obecnym świecie czerpiąc z niego pełnię możliwości.

 

 


 

Paraliżujący strach, czyli zajmij w końcu miejsce przy stole! 

 

We wszystkich trzech pozycjach, które czytałam przejawia się cały czas kwestia strachu kobiet przed podjęciem wyzwań, wzięcia życia w swoje ręce i sterowania swoją karierą.

Kobiety boją się działać aktywnie i równie agresywnie, jak mężczyźni ponieważ inaczej odbierane są te same zachowania u mężczyzn i u kobiet.

Sandberg przytacza eksperyment, który przeprowadzano na jednym z uniwersytetów. Grupy studentów otrzymały tekst o jednej i tej samej osobie, która pokonywała różne przeszkody w życiu zawodowym. Obie grupy miały identyczne teksty zmienione jednak zostały w nim płcie głównego bohatera – w jednej mieliśmy Heidi, w drugiej Howarda.

W ocenie końcowej, która wystawiana była przez wszystkich członków obu grup, Heidi została oceniona jako nie wzbudzająca sympatii, apodyktyczna, nie nadająca się do pracy w grupie, podczas gdy Howard został przedstawiony jako przedstawiciel cnót wszelakich o silnej postawie lidera, sumienności i pewności siebie.

Wyobrażacie to sobie?! Dwie historie, w którym mowa jest o tej samej osobie i skrajne oceny tylko z powodu płci, którą reprezentowały!

 

„Pomyśl, co mogłabyś osiągnąć gdybyś przestała się bać!”

 

Wynika to niestety z krzywdzących stereotypów, zgodnie z którymi dokładnie te same cechy charakteru są inaczej odbierane gdy pojawią się u kobiet, a inaczej gdy pojawią się u mężczyzn! Postawa lidera i niezależność u mężczyzn odbierana jest jako apodyktyczność i egoizm u kobiet.

 

Kobieta niezależna w rozumieniu Sandberg to przede wszystkim kobieta, która się nie boi podejmowania decyzji, ale przede wszystkim śmiałego uczestniczenia w życiu zawodowym na równi z mężczyznami. Bez względu na to, w jaki sposób zostaną odebrane jej cechy charakteru.

By przestać są bać trzeba być pewnym swoich kompetencji, ale tez i stawać w ich obronie, śmiało o nich mówić i ich bronić.

A co jeśli powątpiewa się w swoje siły, umiejętności i coraz donośniej odczuwa „syndrom oszusta”?

 

„Fake it till you feel it!”

 

Sheryl Sandberg przekonuje, że należy zebrać w sobie wszystkie siły i wręcz udawać pewność siebie do tego momentu aż samemu się o tym przekona. Przytacza wiele przykładów z własnego życia, które pokazały jej, że mężczyźni nigdy nie mają problemów z zachwalaniem swoich umiejętności.

I tego właśnie kobiety powinny się od mężczyzn nauczyć – mówienia o swoich osiągnięciach i pewności własnej wartości bez zbędnych skrupułów i pomniejszania swoich osiągnieć!

 

wlaczsiedogry

 

 

„Nie rezygnuj zanim zrezygnujesz”

 

Wiele kobiet decydując się na wybór kariery zawodowej i jej dalszy przebieg ciągle „z tyłu głowy” ma myśl o dziecku.

„Co się stanie jeśli zechcę zajść w ciążę?”, „Jak poradzę obowiązki z wychowywaniem dzieci?”, „Nie mogę przyjąć tego projektu bo za rok planuję powiększenie rodziny!” – takie myśli nie tylko hamują rozwój osobisty i zawodowy kobiet, ale przede wszystkim są kompletnie bez sensowne!

Dlaczego?

Jak można zrezygnować z konkretnym możliwości zawodowych tylko dlatego, że w perspektywie kilku miesięcy czy nawet lat mamy dopiero zajście w ciążę. Jak wspomina Sheryl Sandberg, zanim kobieta urodzi dziecko mija całe 9 miesięcy, a ona spotkała się z wieloma sytuacjami, w których konkretne kobiety odmawiały udziału w projekcie, bo obawiały się jak pogodzą go z obowiązkami związanymi z wychowaniem dziecka, które jeszcze nawet nie czekało na przyjście na świat!

To absurd!

„Nie rezygnuj zanim zrezygnujesz” oznacza nie wstrzymywanie się przed rozwojem tylko dlatego, że planuje się zmianę swojej sytuacji życiowej. Nie wiesz, jak sobie poradzisz z wychowywaniem dziecka i tak naprawdę nikt tego nie wie, ale cała rzesza kobiet udowadnia, że jest wykonalne posiadanie dziecka, życia zawodowego i dodatkowo, o zgrozo, towarzyskiego!

 

książki-kobieta-niezależna

Jeśli chodzi o bohaterki tekstu: Sheryl Sandberg jest jedną z kobiet bardzo źle znoszących ciążę, nie jest ona w stanie wykonywać żadnych poważniejszych zadań ponieważ nie pozwala jej na to samopoczucie. Z kolei Randi Zuckerberg, jak i Kamila Rowińska w okresie ciąży wykonywały jedne z ważniejszych projektów i udawało im się realizować więcej zaległych zadań niż przed ciążą.

Nie rezygnuj więc zanim sama nie przekonasz się jak Ty odnajdziesz się w nowych życiowych rolach!

 

 

Inwestowanie w siebie

 

Jako niezbędny element pozostania niezależną kobietą z dobrą sytuacją zawodową i finansową przytaczane są aspekty inwestowania w siebie, swoją wiedzę i umiejętności.

Mowa tutaj o szkoleniach, kursach, śledzeniu zmian w branży, w której pracujemy. Rozwijaniu się nie tylko na płaszczyźnie czysto zawodowej, ale też i pracy nad swoimi pasjami i hobby.

Wszystko to czyni z nas ciekawe osoby i atrakcyjnych pracowników i współpracowników!

 

Kamila Rowińska jest przykładem osoby, która nieustannie sama się szkoli. Wspomina ona w swojej książce, że zdecydowała się na zainwestowanie około 30 tysięcy złotych by skończyć studia dające jej uprawnienia coachingowe.

W koszcie przytoczonym przez Kamilę Rowińską znajdują się nie tylko same kwoty za czesne, ale także koszty przejazdów, noclegów i dodatkowych kosztów związanych z nauką. To przy okazji ciekawa lekcja dotycząca świadomego planowania wydatków!

 

Poza niewykorzystywaniem możliwości dalszego rozwoju i poszerzenia swojej wiedzy często zaprzepaszczane są kariery zdolnych młodych kobiet, ponieważ podejmują one decyzje o porzuceniu pracy po zakończonym urlopie macierzyńskim.

Decydują tutaj względy finansowe. Jeśli kobieta ma przeznaczyć na wynagrodzenie dla niani równowartość swojej pensji zakłada, że lepiej będzie jeśli sama zajmie się dzieckiem.

Takie myślenie to pewna pułapka, w której nie bierze się pod uwagę, że na szali mamy całe przyszłe życie zawodowe i finansowe. Owszem, przekazanie całej bądź większości pensji opiekunce jest bolesne. Jednak nasza pensja, umiejętności i wiedza wraz z upływem lat będą rosnąć. Wynagrodzenie dla opiekunki w pewnym momencie zniknie z budżetu ponieważ nasze dziecko staje się coraz bardziej samodzielne.

Jeśli więc rozważamy pozostanie w domu z powodu oszczędności na kosztach opieki nad dzieckiem zastanówmy się ile już zainwestowałyśmy w siebie i czy koszt opłacenia opiekunki nie będzie tak naprawdę inwestowaniem we własną karierę!

 

 

Życie domowe vs. życie zawodowe

 

Kamila Rowińska obszerną część swojej książki poświęciła łączeniu życia domowego z życiem zawodowym. Pisała o tym również Sheryl Sandberg i przekonywała, że tak jak kobiety mają prawo do zawodowego spełniania się, tak mężczyźni powinni być szanowani i traktowani poważnie gdy przejmują większość obowiązków domowych i przynosi im to satysfakcję.

Niestety w większości przypadków to od kobiet oczekuje się pozostania w domu i otoczenia dziecka opieką, a mężczyznom przypisuje się obowiązek „zarabiania na rodzinę”. To krzywdzący stereotyp nie tylko dla kobiet, ale też i dla mężczyzn. Nie wszyscy przecież mężczyźni mają potrzebę spełniania się zawodowego. Istnieją też związki, w którym to właśnie mężczyzna lepiej sprawdza się w opiece nad dziećmi, zajmowaniem domem czy gotowaniem!

Określ role życiowe, wybierz priorytety i miej świadomość konsekwencji

Oczywiście nie wszystkie kobiety muszą spełniać się zawodowo, nie dla wszystkich musi to być priorytet, a praca na pełen etat na rzecz rodziny jest równie istotna jak praca zawodowa!

Jednak przy rozważaniu swojej roli życiowej należy być świadomym konsekwencji tego wyboru. Kamila Rowińska bez ogródek pisze, że mąż utrzymujący rodzinę może w pewnym momencie odejść o swojej żony do innej kobiety lub może dojść do tragicznego splotu okoliczności która sprawi, że kobieta zostanie wdową i nie będzie miał kto zadbać o nią finansową.

Kluczowe jest więc posiadanie pełnej świadomości konsekwencji swoich czynów.

Jeśli jesteś gotowa na to by z dnia na dzień pozostać bez środków do życia, ale za to z dziećmi na utrzymaniu to możesz bez obaw rezygnować z aktywności zawodowej. Jeśli jednak myśl o tym wzbudza w Tobie przerażenie, to może warto znaleźć dla siebie pasjonujące i dochodowe zajęcie, które zapewni bezpieczeństwo na wypadek wszelkiego rozwoju wydarzeń.

 

Delegowanie obowiązków

Sanberg przekonuje, że nie można odstraszać mężczyzn w czynnym udziale w życiu domowym, a robi to, często nieświadomie, spora ilość kobiet. Wiecie, te wszystkie „zostaw, to nie tak to się robi”, „daj, ja zrobię to szybciej” i tak dalej.

Wszystkie te momenty, w których jesteśmy przekonane, że mężczyzna sobie z czymś nie poradzi i go w tym wyręczamy zabierają nam przyszłą niezależność i dzielenie się obowiązkami, a mężczyznom wysyłają sygnał by nawet nie próbowali ponownie udzielić się w kolejnym obowiązku domowym.

To krzywdzenie samych siebie i swoich partnerów.

Co więc trzeba zrobić? Podzielić obowiązki według umiejętności, chęci lub czasu jakim dysponuje konkretna osoba w związku.

Nauczyć się nie tylko je delegować, ale przede wszystkich nie wchodzić w paradę gdy partner zabiera się za ich wykonywanie.

Jeśli macie dzieci, one również powinny być włączane w życie domowe. Kamila Rowińska przytacza wiele przykładów z jej życia rodzinnego, w którym już 4-letni syn pomagał jej w prostych pracach domowych. Dzięki temu nie tylko sami zyskujemy pomoc w domu, ale też pomagamy naszym dzieciom stać się samodzielnymi i niezależnymi w przyszłości.

Sytuacja win-win.

 

Nie wydawaj pieniędzy, których nie masz. Nie wydawaj pieniędzy, których nie musisz.

Wydaje się takie proste prawda? A jednak wpadamy, jako społeczeństwo, w coraz większe spirale zadłużeń, a sama będąc na zakupach nie mogę wyjść za każdym razem z podziwu, na jak wielkie wydatki stać jest osoby odwiedzające wszelkiego rodzaju markety.

O ile z zasadą „Nie wydawaj pieniędzy, których nie masz” wydaje się być dość łatwo, to sprawa komplikuje się przy zasadzie „Nie wydawaj pieniędzy, których nie musisz”. Bo i co to konkretnie znaczy „muszę” czy „nie muszę”?

Czy kosmetyki należą do kategorii „muszę”? Jeśli stanowią one Twoją podstawową pielęgnację i wpływają na to, że jesteś zadbanym człowiekiem to zgadza się, są niezbędne. Jednak jeśli mówimy tutaj o kupnie 5 szminki, 10 lakieru czy 3 wody toaletowej to już zaczynają być nasze zachcianki.

Można oczywiście wyznać zasadę, w myśl której trzymamy się przekonania „zarabiam więc należy mi się i wydaję”. Jeśli jednak chcecie wyjść z problemów finansowych, rozwinąć własny biznes, zwiększyć swoje kompetencje poprzez nowe kursy czy studia, ale nie robicie tego, bo „nie macie pieniędzy” to przeanalizujcie na co faktycznie musicie je wydawać, a co jest tylko kolejną zachcianką.

 

Życie online z głową.

Randi Zuckerberg właściwie całą swoją książkę poświęciła roli mediów społecznościowych i współczesnych technologii w naszym życiu prywatnym i zawodowym.

Podnosi ona argument, jak łatwo jest zapomnieć o drugim człowieku, w tym także o samym sobie, w myśl śledzenia podążania za internetowymi trendami, wpasowywania się w nie i kolekcjonowania „przyjaciół”.

 

„Żyje się tylko raz, więc upewnij się, że spędzasz w Internecie piętnaście godzin dziennie, rozpaczliwie poszukując u obcych potwierdzenia własnej wartości.”

 

Sam temat korzystania z Internetu w sposób, który nie zabierze nam po drodze całego życia jest tak obszerny, że nadaje się na osobny post, a nawet i jego serię.

 

randi-zuckerberg-dots-complikowane-logo

 

Jednak w rozwoju osobistym i dbaniu o  swoje interesu ważne jest przede wszystkim dbanie o swój czas. Internet i nowoczesne technologie mogą nam go niestety w dużym stopniu odebrać.

Co warto zrobić, by nie wpaść pułapkę wirtualnej przestrzeni?

U mnie sprawdza się wyznaczanie osobnego czasu na przeglądanie blogów, osobnego na bezmyślne skrollowanie Facebooka (max 15 minut dziennie, które muszę rozsądnie wykorzystać więc po prostu wchodzę na utworzone wcześniej listy zainteresowań ;) ) i osobnego na maile.

Organizacja czasu na pocztę elektroniczną jest tutaj kluczowa, w końcu często to za jej pośrednictwem prowadzimy sporą część naszego życia zawodowego. Nic nam jednak nie da sprawdzanie jej co kilka lub kilkanaście minut.

Sama wyznaczam bloki, w którym mam określoną ilość czasu na sprawdzenie poczty i odpowiedzenie na nią. Taką metodę stosują też wszystkie kobiety, o których piszę Wam w dzisiejszym poście.

Tak jak i w ich przypadku, tak i w moim działanie to nie jest czymś co było dla mnie naturalne od początku. Kiedyś pocztę sprawdzałam co chwilę i odpowiadałam na każdego nowo pojawiającego się maila. Teraz czasem też zdarzy mi się odpowiedzieć w mgnieniu oka, ale zazwyczaj jest to przypadek, że akurat pojawiła się wiadomość w jednym z moich czasowych bloków na pocztę ;)

Nie obawiajcie się, że ktoś może odebrać fakt, że odpowiecie na maila po 3 godzinach, a nie po 15 minutach jako brak szacunku. Sami zacznijcie szanować przede wszystkim swój czas. Maile zazwyczaj nie zawierają spraw niecierpiących zwłoki, a jeśli któryś z nich zawiera taką kwestię zawsze osoba pisząca może do Was zadzwonić!

 

To taka mała pigułka życia online z głową. Może jeszcze ją rozwinę przy osobnej okazji ;)

 

„Done is better than perfect”

Na zakończenie zostawiam Was z krótkim zdaniem, które nie opuszcza mnie samej od kilku dni. Zdaniem, które sprawiło, że kompletnie niespodziewaniem zaczęłam robić więcej i z większą satysfakcją.

 

„Zrobione jest lepsze niż doskonałe.”

 

W skrócie oznacza ono, że lepiej skupić się na wykonaniu konkretnych zadań, które przed nami stoją niż na ich perfekcyjnym wykonaniu. Czasem wystarczy, że po prostu odhaczymy kolejną pozycję z naszej listy zadań.

Nie wszystko za co się zabierzemy musi mieć idealny efekt końcowy. Ważne, że jest zrobione! ;)

 


 

Która z rad przytoczonych powyżej dała Wam najwięcej do myślenia i uważacie, że przyniesie Wam najwięcej korzyści? A może jest to kilka szczególnie ważnych wskazówek, na podstawie których wprowadzicie zmiany w swoim myśleniu lub/i działaniu? 

Napiszcie, które rady i dlaczego są najważniejsze właśnie dla Was! :) 

 

Możesz także polubić

  • Angelika

    Życie online z głową jet chyba dla mnie najciekawszym zagadnieniem.

    Niestety ciekawość zawsze wygrywa. Poczta, Facebook, Instagram, blogi ….

    Nagle mija godzina, kolejna. Cały czas staram się kontrolować.

    Od jakiegoś czasu staram się nie wchodzić na te wszystkie portale, za to wieczorkiem pozwalam sobie na godzinkę w sieci. Co prawda nie do końca to się sprawdza, cały czas gdzieś tam w głowie mam co dzieje na facebooku. Jednak może po przeczytaniu książka nabiorę więcej motywacji.

    „Zgłaszam się do konkursu”.

  • Marta Mrowiec

    Dały mi do myślenia dwie wskazówki, z którym po części związana jest trzecia, ale do rzeczy. Po pierwsze życie online z głową, od pewnego czasu podobnie jak TY wprowadziłam bloki czasowe, które poświęcam na pobyt w czeluściach Internetu, dzięki czemu zyskałam trochę czasu, który mogę przeznaczyć na drobne przyjemności jak chociażby chwilę z książką. Drugą wskazówką jest inwestowanie w siebie, z którą łączy się zasada nie wydawania pieniędzy, których nie muszę. Przyznać muszę, że może trochę jak typowa kobieta (o ile istnieje prawdziwa typowa kobieta poza samym stwierdzeniem), że mam słabość do butów i czasem zdarza mi się kupić parę dla kaprysu. Drugą słabością są książki. Co do książek to postanowiłam w miarę dostępności korzystać z biblioteki, w końcu taka ich rola ;) Wracając do inwestowania to już od dłuższego czasu wybieram się na warsztaty pisarskie i kurs wspinaczki górskiej, myślę że właśnie nadeszła pora, by kolejne pary butów zamieniły się w powyższe kursy ;) Jestem po lekturze Zarządzania czasem Briana Tracy, w której także znalazłam sporo rad jak skuteczniej organizować swój czas m.in.: poprzez wspomniane tutaj delegowanie obowiązków również na gruncie zawodowym i unikanie bycia perfekcyjnym w każdym zadaniu ;) Zarządzanie czasem dało mi głównie do myślenia w kwestiach
    dotyczących tego, co robię i co chcę robić w przyszłości, aby się ciągle
    rozwijać i nie marnować swoich dni. Wydaje mi się, że powyższe wskazówki są ze sobą kompatybilne. Staram się trzymać zdania: Jeżeli szukasz osoby, która zmieni coś w swoim życiu spójrz w lustro ;)

  • „Done is better than perfect” to dla mnie najważniejsza lekcja ostatnich m-cy. Perfekcjonizm zabija spontaniczność, radość z podejmowania nowych wyzwań. Owszem prowadzi do sukcesów, sprawia, że osiągamy wyżyny swoich możliwości, ale jednocześnie bardzo nas ogranicza. W tym samym czasie, gdy wciąż doskonalimy się w jednej dziedzinie, bądź poprawiamy jedno zadanie, moglibyśmy spróbować kilku innych, które mogłyby przerodzić się w pasję. Jestem wierna jeszcze jednemu mottu, które wisi w ramce u mnie w salonie: „Life does not have to be perfect to be wonderful”!

    Oczywiście zgłaszam się do konkursu :)

  • Bardzo ciekawe pozycje :) Uwielbiam takie książki :)
    Podoba mi się u Ciebie obserwuję;)

  • Ewelina Hachuła

    Najbardziej spodobała mi się rada ” Nie wydawaj pieniędzy, których nie musisz”. Idealnie pasuje do zasady, jaką staram się wdrożyć od stycznia. Zasada ta polega na tym, by przy zakupie różnych rzeczy, zastanowić się i pomyśleć „czy dana rzecz jest mi na pewno potrzeba?”. I tak biorąc „cokolwiek” ze sklepów półek, myślę nad tym, czy jest mi to potrzebne („Koniecznie w tym momencie musisz kupić sobie świeczkę zapachową?? – Tak, ponieważ lubię jak ładnie pachnie w mieszkanie, poza tym ostatnia już się skończyła”).
    Rada by nie wydawać pieniędzy, których nie musisz, będzie kolejnym moim argumentem, by nie podążać za wpajanym nam przez media konsumpcjonizmie. Nie potrzebujemy brać niepotrzebnych kredytów by dorównać sąsiadom czy znajomym. Nie potrzebujemy kupować sobie odrobiny szczęścia, która jest ulotna jak trzepot skrzydeł motyla. Wystarczy zauważać rzeczy, które się ma. Niektóre są bezcenne: jak czas dla dziecka, czy czas dla siebie. Wystarczy się zastanowić ” czy na pewno potrzebuję wydawać pieniądze, których nie muszę, na rzeczy, których nie potrzebuję”???

    „Zgłaszam się do konkursu”.

  • Najważniejszą dla mnie radą jest ta: „Nie rezygnuj zanim zrezygnujesz”. Tych kilkanaście słów, uświadomiło mi, że kurde dziewczyno, dziecko planujesz za ile 3? 4? lata, a teraz zastanawiasz się, jak dopasować sobie, by praca nie kolidowała w przyszłości z wychowywaniem dzieci. I to powoduje, że boję się zaryzykować. Jak teraz przelałam te myśli na słowa, to widzę jak to absurdalnie wygląda. Druga sprawa, wszyscy dookoła przypominają Ci, jak ciężko znaleźć pracę. Ale skąd mam wiedzieć, czy sobie nie poradzę na nowym stanowisku? Skąd mam wiedzieć, czy nie będę bardziej się spełniać zawodowo właśnie, kiedy dopiero zmienię pracę i otoczenie? Skąd mam wiedzieć, czy mój pomysł na biznes się uda, jeśli nawet nie spróbuję? Wsparcie przy podjęciu takiego ryzyka jest bardzo ważne, ale jeśli go nie otrzymam, to z trudem, ale zaryzykuję. Dziękuję Ci za ten tekst, potrzebowałam takiego wsparcia, nawet od nieznajomej mi osobiście osoby. PS. Biorę się za analizę rynku, w końcu od czegoś trzeba zacząć! W końcu co będę robić przez te 3-4 lata, oczekiwać na dziecko? No chyba nie. Przecież jak mama będzie szczęśliwa, to i dziecko będzie szczęśliwsze. A mama, która nie ma swojego życia poza domem, nie wydaje się być interesującą i inspirującą osobą dla swojego malucha. Tak więc, do dzieła!

    A i zgłaszam się do konkursu…

    • Cóż, skądś znam ten tok myślenia ;) Obawiam się, że więcej kobiet włącza go u siebie niż się do tego przyznaje.
      Masz całkowitą rację – dla dzieci najlepszym przykładek i „pożytkiem” będzie szczęśliwa, realizująca się mama! W końcu to właśnie na rodziców dzieci zwracają uwagę przez dobrych kilka pierwszych lat swojego życia i wzorują się na nich :)

  • Ananda Atlantis

    Zgłaszam sie do konkursu!

    Witam najistotniejszą dla mnie jest zrób to co masz zrobić ale nie prefekcyjnie, to napewno.Jeste rewelacyjna uwaga dla tych wszystkich pań które pragną być chorymi perfekcjonistkami ;) i które marnują na to swoją energie móc sporzytkować ją właśnie na działanie spokojne rozważne ale sensowne : zrobię to dzisiaj tak jak umiem i to mnie cieszy. Bardzo potrzebna treść osobiście dla mnie w momecie kiedy wprowadzam wiele pozytywnych zmian do swojego życia ;) Pozdrawiam Serdecznie Ewelino :)

  • Justyna Cieślak

    Zgłaszam się do konkursu! Dla mnie najistotniejszą jest rada :” Żyje się tylko raz, więc upewnij się, że spędzasz w Internecie piętnaście godzin dziennie, rozpaczliwie poszukując u obcych potwierdzenia własnej wartości.” Czas szybko leci mi czasami na przeglądaniu facebooka czy sprawdzaniu po raz kolejny mojej poczty, a nie mówiąc o innych blogach. Dlatego warto czasami powiedzieć sobie STOP i coś z tym zrobić. Odejmując czas kiedy śpimy jemy pracujemy i robimy inne rzeczy tak na prawdę mało czasu zostaje nam na robienie tego co lubimy i oddychanie pełną piersią, zachwycanie się życiem i cieszeniem z tego co mamy. Dlatego staram się nad tym pracować . Żeby więcej czas rozmawiać ze znajomymi w realu czy poszerzać swoje zainteresowania na kursie:) Myślę, że ta rada przyda się każdemu, życie jest za krótkie żeby je marnować:)

  • Onaaa

    Rada: „Inwestowanie w siebie”

    Zapisując się na studia, z jednej strony cieszyłam się perspektywą rozwoju, z drugiej miałam wyrzuty sumienia, że deklaruję się płacić za naukę spore pieniądze, zamiast odciążyć rodziców w prowadzeniu domu. Po skończeniu szkoły średniej poszłam do pracy-dopiero po kilku latach postanowiłam iść na wymarzony kierunek. Ze względu właśnie na pracę wybrała studia zaoczne, ale z każdym semestrem utwierdzałam się, że dokonałam właściwego wyboru. Z czasem stwierdziłam, że powinnam więcej zainwestować w siebie -zapisałam się na indywidualne lekcje języka angielskiego. Ponownie słyszałam swojego wewnętrznego krytyka…a otoczenie również zaczynało mi szeptać, że wyrzucam pieniądze w błoto. Słyszałam: „Tyle pieniędzy!? Nie szkoda Ci?”. Nie, nie szkoda! Szkoda wydawać pieniądze na kolejne niepotrzebne przedmioty, ale na siebie, na swój rozwój nie powinno być szkoda. I nie jest to egoistyczne-jak twierdzą co poniektórzy-uszczęśliwiając siebie poprzez rozwój swoich pasji, kompetencji zaczynamy błyszczeć wewnętrznym blaskiem, który czasem potrafi oświetlić komuś innemu drogę i dodać odwagi by on sam ruszył z miejsca i zainwestował w siebie. Bo na tym naprawdę zyskują wszyscy :)

    p.s. Zgłaszam się do konkursu :)

  • W tym wpisie cennych było dla mnie kilka rad.

    Po pierwsze, by nie rezygnować zanim zrezygnuję. Najczęściej robię to pod presją otoczenia. W końcu, kiedy wszyscy mówią, że coś jest bez sensu, i tak Ci się nie uda, nie nadajesz się do tego, to ciężko im zaprzeczać. Staram się to jednak robić i realizować w tym swoje marzenia, dopiero za kilka lat zobaczę, czy się to opłacało. ;)
    Drugą sprawą jest na pewno, by nie wydawać pieniędzy, gdy ich nie mam i gdy nie muszę. ;) Oj fakt, jestem zakupoholiczką, ale pora zacząć inwestować w swoje wykształcenie, swoje umiejętności. ;) W te wakacje postaram się zrobić kilka kursów (na szczęście prawo jazdy już za mną ;) ).
    Ostatnią rzeczą, o której po prostu muszę napisać jest to, że nie umiem dobrze rozdzielić czasu! Zamiast skupić się porządnie przez godzinę na nauce to siedzę nad nią przez trzy lub cztery przez to, że obok jest laptop z włączonym fb… A przecież ten czas mogłabym poświęcić na wiele kreatywnych pomysłów, które siedzą mi w głowie i ciągle mówię sobie, że nie mam na nie czasu!
    Zgłaszam się do konkursu ;)

    • Mam nadzieję, że uda Ci się wdrożyć te rady w życie! Uświadomienie sobie istniejących problemów i „przeszkadzaczy” to już połowa sukcesu :)

  • „Fake it till you feel it!” przemawia do mnie najbardziej. Od bardzo dawna mam problem z „poczuciem”, że to co mam i osiągam mi się należy. Często idę gdzieś i w głowie cały czas mam „nie powinno mnie tu być”. Jest to błąd? Nie, każdy tak ma :) Właśnie dlatego odkąd o tym wiem – ulżyło mi. Osobiście wcześniej znałam wersję „Fake it till you make it”, ale co za różnica – chodzi o meritum. Po prostu kiedy człowiek czuje się niepewnie i boi się, że nie sprosta zadaniu musi zacząć udawać, że jest ekspertem, aż się nim stanie. :) Proste, logiczne i tak bardzo pomocne. Jedno zdanie, a sprawiło, że każdego dnia staję przed wyzwaniem z uśmiechem i odrobiną aktorstwa.

    Myślę, że ta rada była dla mnie najcenniejsza, ponieważ jestem perfekcjonistką i zawsze wszystko chcę zrobić idealnie i dopiąć na ostatni guzik. Przeraża mnie, że ktoś mógłby mnie uznać za nieprofesjonalną. Granie osoby, która od lat spotyka się z różnymi klientami spowodowało, że stałam się taką osobą. Po prostu i bez bólu.

    „Zgłaszam się do konkursu”

    • Bo i pierwotna wersja, którą Sandberg sparafrazowała, to właśnie „Fake it till you make it” ;) Przyznam, że jej przeróbka wyjątkowo mi się spodobała i gdzieś, w chwilach zwątpienia, pojawia się to zdanie z tyłu głowy!

  • Monika Majda

    Witam, jestem młodą 24letnią kobietą, która stoi przed dokonaniem najważniejszych decyzji w swoim życiu- poszukiwaniem pierwszej pracy i założeniem swojej własnej rodziny. Do tej pory czułam się bardzo przytłoczona wkraczaniem w dorosłe, niezależne życie- byciem odpowiedzialnym za swoje decyzje i ponoszeniem konsekwencji z nich wynikających. Czytając fragmenty o strachu przed działaniem i przedwczesnym rezygnowaniu zmusiłam się do skonfrontowania z własnymi lękami. Pomogła kartka papieru i długopis. W ciągu zaledwie 15 minut powstał zarys mojego CV- moje umiejętności miękkie i twarde oraz zainteresowania ukazały się przed moimi oczami… „Boże, dziewczyno! Jesteś młodą, wykształconą i ciekawą osobą! Przestan się bać!”, pomyślałam sobie. Zawsze przejmowałam się opiniami innych ludzi, bycia porównywaną i ocenianą, a przecież to moje życie i to ja mam się w nim czuć szczęśliwa i spełniona. Myślę, że dobrym rozwiązaniem będzie faktycznie ustalenie priorytetów i listy zadan, które powoli (bez stresu!) będę realizować. Ograniczenie social mediów również wprowadzę w życie- uświadomiłam sobie, że oprócz oczywistego ogromnego marnotrawstwa czasu stanowią one dla mnie epicentrum mojego ciągłego, bezsensownego porównywania się do innych osób. Myślę, że jeszcze dużo muszę się nauczyć… ale mam na to całe życie i ważne, żebym była sama dumna ze swoich decyzji! Trzymajcie, więc proszę kciuki! ;) Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za ten wpis!

    Zgłaszam się do konkursu! (mika5718@gmail.com)

  • Agaaata .

    „Done is better that perfect” ponieważ ważne w życiu jest o aby starać się o całokształt zadania niż o szczegóły choć one też są ważne.Niestety ja często mam z tym problem i muszę postarać się to zmienić
    Zgłaszam się do konkursu! (agata20@vp.pl) Agata

  • Lubię takie tematy, ponieważ od pewnego czasu są dla mnie pożywką w dosłownym znaczeniu. Myślę o realizacji swoich marzeń, o tym by stać się w pełni kobietą niezależną i takie artykuły pomagają mi zebrać siły do postawienia pierwszych kroków.
    Podoba mi się punkt o inwestowaniu w siebie. Kiedyś nie wiedziałam, że tak trzeba. Teraz natomiast wiem, że kursy, szkolenia czy studia to cenne doświadczenie, które da mi bardzo dużo korzyści. Dlatego już niebawem wybieram sie na kurs i to będzie moja pierwsza inwestycja w tym kierunku. Kolejną będą książki branżowe, specjalistyczne i myślę, że choć jedna z książek o których piszesz.
    Co do „nie rezygnuj zanim zrezygnujesz”… chyba zapamiętam to na zawsze. Daje do myślenia :)

  • Monika Majda

    Dziękuję bardzo za docenienie mojej wypowiedzi! Książki na pewno bardzo przydadzą mi, żeby wciąż się rozwijać i stawać coraz lepszą wersją mnie samej ;) W jaki sposób mogę się dalej kontaktować, żeby podać swoje dane? ;)

  • Bardzo lubię takie wpisy o motywacji i samorealizacji. Mnie one nie za dobrze wychodzą (tu dowód o braku pewnosci siebie :) także w chęcią poczytam i część wdrożę w życie.
    Osobiście czuje jakby z wiekiem gdzieś ta pewność siebie u mnie zanikała. Kiedyś miałam jej więcej, czasem więcej niż przeciętny facet. Teraz jakoś w tym temacie gorzej, ale staram się :) Może to kwestia wcześniejszej, dużej porażki zawodowej.
    W każdym razie dzięki za ten wpis. Ja też niedługo planuję recenzje 2-óch fajnych książek.
    Zapraszam w wolnej chwili http://london-lavender.com
    Pozdrawiam Ania

    • Niełatwo jest podnieść się po porażce i zawodzie, które przeszło nam przeżyć. Mimo to uważam, że nic tak nie uczy i nie dodaje nam niezbędnej wiedzy życiowej, jak właśnie porażki. Skup się na tym, co dobrego możesz z niej wynieść – może się okazać, że przekonujesz ją w sukces na innym polu działania! :)

  • paulina kurzacz

    Odnośnie ciąży. Skończyłam studia dzienne, bez jakichkolwiek urlopów rodząc w trakcie dwójkę dzieci. Z dobrym wynikiem. Nigdy nie byłam bardziej zorganizowana jak wtedy. Co prawda prace mgr pisałam po nocach. Ale dzieci na tym bardzo nie ucierpiały. Za to kontakt z tatą mają niezastąpiony. Warto… Teraz rozwój zawodowy przede mną…

    • Cieszę się, że byłaś jedną z tych kobiet, którym ciąża dodała sił, chęci i motywacji do działania! I oczywiście, ważna sprawa, czyli wskazany przez Ciebie partner, który przecież bez problemu może zająć się maluchami i wyciąga z tego korzyści na przyszłość dzięki tworzeniu z dziećmi relacji :)
      Dużo powodzenia w dalszym rozwoju zawodowym!

  • DAGA

    Prowadzę od dwóch lat własną działalność a teraz jestem w 3 mc ciąży więc zostanę niebawem mamą. Najważniejsza rada to: Nie bać się wyzwań. Właśnie rozpoczynam rozwój swojej firmy o kolejną usługę. Potrzebuje więcej czasu i jeszcze więcej siły, nie wiem czy uda mi się zdążyć do porodu i jak będę zarządzać swoją firmą po porodzie. Natomiast analizując co mam do stracenia, wydaje się, że nic… tylko ten strach:)

    • Gratulacje! :)
      Oczywiście, że nie masz nic do stracenia! Warto trzymać się tego podejścia i jeśli tylko siły i zdrowie Ci na to pozwalają realizować każdy plan i pomysł, który przychodzi Ci do głowy!
      A o tym, jak sobie poradzisz z zarządzaniem firmą po porodzie zacznij się martwić dopiero po porodzie – zamartwianie się się na zapas niczego dobrego nie daje ;)!

  • kinga

    przepraszam za poprawianie ale nie mogę się powstrzymać: powinno być „Done is better THAN perfect”. Poza tym Twoje wpisy dają mi tyle motywacji że jestem w stanie obdarzyć nią większość mojego otoczenia ;) Dziękuję i liczę na więcej :) Pozdrawiam

    • Kinga! Absolutnie nie ma za co przepraszać :) Bardzo Ci dziękuję, bo kompletnie nie zauważyłam tego błędu, a tworzy on kompletnie bezsensowną konstrukcję ;)
      Dziękuję za wyłapanie błędu i miłe słowa :) Pozdrawiam!

  • Włącz się do gry kupiłam jakiś czas, muszę w końcu po nią sięgnąć. Teraz czytam jesteś marką Joanny Malinowskiej-Parzydło i jest równie inspirująca ;)

  • Zygmunt Korbacki

    Ja jestem cały czas pod wielkim wrażeniem, podziwem dla wszystkich kobiet, które są w stanie pogodzić tyle sfer życia z wychowaniem dziecka, chapeau bas!