8 W kategorii  Fotografia/ Kreatywna Jesień/ Parenting | Rozwojowa Mama

Nasza jesień na zdjęciach

Przeczołgał mnie ten tydzień doszczętnie. Delegacja Mateusza, w sumie trzy nieprzespane noce, jeden pęknięty kubek w czasie zalewania herbaty dla dziecka wrzątkiem, milion godzin spędzone na wyszukiwaniu produktów meblowo diy-owo roczkowych, nieznośne samopoczucie przypominające o tym, w jaki sposób Emilia przyszła na świat, wychodząca dolna dwójka, kolejny skok rozwojowy i jeden włączony nad ranem alarm w monitorze oddechu.

Myślę, że spokojnie mogłoby pojawić się w te minione dni jeszcze więcej „atrakcji”, ale przecież mamy sobotę więc właściwie to wszystko przed nami ;)

Takim słodko gorzkim wstępem zapraszam na fotograficzne podsumowanie naszej jesieni. Bo obok tych wszystkich trudnych momentów, są też takie, których wręcz nie nadążam łapać na zdjęciach. Takie właśnie jest macierzyństwo – wyjątkowo ciężkie i wyjątkowo piękne jednocześnie.

Spora część zdjęć w dzisiejszym poście powstała w ramach inspiracji zadaniami przygotowanymi przez Natalię z bloga Jest Rudo na jesienne wyzwanie fotograficzne.

 

 

Na początek podzielę się zdjęciami odpowiadającymi ośmiu zadaniom z wyzwania fotograficznego. 8/15 to zdecydowanie nie jest imponujący wynik.
Zawsze jednak lepszy taki niż żaden więc chwalę się bezpardonowo ;)

 
 

Pasuje

 
 

Poza domem

 
 

Najlepiej

 

 
 

Smakuje


 

Ty, ja, my

Małe, wielkie chwile. Takie są najlepsze 💛😎👶🏻

Post udostępniony przez Ewelina Mierzwińska (@ewelinamierzwinska.pl)

 


 

Dzień dobry

Takie banalne zdjęcie. Idealnie ♥️😉 #kochamjesień

Post udostępniony przez Ewelina Mierzwińska (@ewelinamierzwinska.pl)

 


 

Kawa czy herbata


 

Gdy zajdzie słońce


 

Urządzanie

Głównym jesiennym zajęciem, jakie mam jest dokańczanie urządzania mieszkania. Koncentruję się na pokoju Emilki i z wielką frajdą chwalę się tym, że wczoraj zamówiłam dla niej jedne z ostatnim potrzebnych mebelków.

Zostało już tylko dokupić stojak na książki i półki na…przyprawy, bo one się najfajniej sprawdzą na wyłożenie książek i będzie gotowe!

 

 

W pozostałej części mieszkania dokańczanie też przyśpieszyło po tym, jak zamówiłam całą masę ramek. To oznacza, że będzie można zagospodarować ścianę w salonie. Od tamtego momentu powinno już pójść z górki. Wiecie, tak to sobie tłumaczę… ;)

 

 

Aklimatyzacja

Napiszę całkiem szczerze, bo ściemnianie nie jest moją mocną stroną, a skoro podzieliłam się tematem przeprowadzkowym i same pytacie mnie od jakiegoś czasu „jak się mieszka?” to jakoś ten temat ugryźć trzeba.

Świetnie mieszka się nam w mieszkaniu. Mamy ogromną ilość przestrzeni. I do życia, i do pracy, i do odpoczynku, i do rozwoju Emilki. Bardzo się cieszę, że mamy taką możliwość.

Idealnie też wygląda kwestia możliwości kontaktu z rodziną i bliskimi nam osobami. To ogromnie ważna dla nas sprawa!

 

 

Trochę gorzej sytuacja wygląda jeśli chodzi o aklimatyzację w nowym/starym mieście. Odzwyczaiłam się od Dąbrowy i jakoś tak ciężko mi się przyzwyczaić. Niby nie ma niczego konkretnego do czego można by się „przyczepić”, a jednak coś nam gdzieś doskwiera, a w innym miejscu uwiera.

Oczywiście też, dla tych które śledzą moje InstaStories będą rozumiały skalę problemu ;), ogromnie brakuje mi parku dostępnego w sensownej odległości od domu. Od urodzenia Emilki park to była nasza stała miejscówka i gwarancja złapania oddechu dla mnie.

Jest też kilka innych mniejszych spraw, do których musimy się przyzwyczaić i nawyków, których musimy się pozbyć (jak np. zamawianie zakupów do domu ;) ).

W temacie „aklimatyzacja” potrzebujemy więc jeszcze zdecydowanie więcej czasu.

 

Ważne decyzje

Wraz ze zbliżającym się końcem roku zbliża się koniec mojego urlopu macierzyńskiego. To czas na utwierdzenie się w decyzjach, jakie podjęłam, jakie podjęliśmy wspólnie i określenie dalszego planu działania.

 

Przyznam, że to dla mnie dość skomplikowana sprawa. Wiele „za” i „przeciw” i zdecydowane przekonane, że wybraliśmy dobrze. Z drugiej strony ciągle mam z tyłu głowy wątpliwości, czarne scenariusze i masę pytań do siebie samej, jak ułożyć swoją codzienność.

Liczę, że zyskam wraz z końcem jesieni większą pewność tego, jakie kroki dalej postawić.

 

 

 

Jak u Was mijają jesienne dni? Z czego najbardziej się cieszycie tej jesieni? :)

 

 

Możesz także polubić

  • Wiesz… jak czasem mam tak, że rozsądek próbuje mi przekrzyczeć serce, to zadaję sobie pytanie „co najgorszego może się stać… i co wtedy zrobię?”. W związku z tym, że no jeśli mnie nie zabije, nóg nie pourywa itp., to jakoś przetrwam, to często jest mi łatwiej uwierzyć, że warto, bo przecież w najgorszym wypadku jakoś przeżyję, a w najlepszym osiągnę niezamierzony nawet sukces : )

    Jeśli chodzi o zakupy online, to wiem, że Frisco dowozi większość rzeczy (chyba poza takimi świeżymi produktami jak owoce, warzywa, pieczywo, wędliny – i pewnie nabiał) do domu w calym kraju, sprawdź sobie :) Co prawda zawsze po jakieś zakupy skoczyć trzeba, ale wszelkie wody, soki, herbaty, proszki, pampersy i całą chemię zamówić można. Btw, chemię można zamawiać też online z Rossmana : )

    • To bardzo dobre podejście i bardzo dobre pytania! Dzięki piękne :)

      Właśnie te elementy „poza” robią różnice, no i wody, napoje, soki niestety nie można zamawiać przez Frisco bo opłata za kilogram transportu sprawia, że są to najdroższe zakupy świata :D
      Wszystkie chigieniczne rzeczy dla Emilii zamawiam hurtowo w najlepszych ofertach z danego momentu w rożnych sklepach więc nad tym tez nie ubolewam.
      Tylko tych np. zgrzewek nam się nosić nie chce. Wygoni tacy :D ;)

  • Ewelino! mam nadzieję, że znów zaaklimatyzujesz się w Dąbrowie i może uda mi się, jako stałej czytelniczce i sąsiadce z Dąbrowy, zaprosić Cię na jakąś pyszną herbatę ;) Miłego dnia!

  • Muszę powiedzieć, że ten regal wygląda tak przeuroczo i niewinnie w pokoiku małego dziecko :) Nasz też tak zaczynał, ale gdy teraz zarządza nim 6-latek to jeden wielki armagedon. Książki, komiksy, malowanki się nie mieszczą ale nie pozwala ani jednej odłożyć gdzie indziej. A na górze miasto z Lego i bitwy między Pokemonami :) Ja kończę macierzyński 1 stycznia i jestem przerażona, dręczy mnie ten temat od września. Nie mamy opcji w postaci niani, babcia pracuje, żłobek w mieście tylko jeden, nawet gdyby była szansa dostać się to pewnie bym się nie zdecydowała. Liczę na to, że Igor załapie się do przedszkola jako 2,5 latek. Praca w domu z dzieckiem jest trudna, bardzo męcząca, nie obywa się bez frustracji, że znowu nie wyrabiam się z założonym planem chociaż i tak bardzo wiele nauczyłam się odpuszczać. Z drugiej strony wiem, wiem, jestem pewna na milion procent, że bym zwariowała bez tego co robię :) Nie wytrzymałabym chyba tygodnia bez tej odskoczni od domowo – dzieciowych obowiązków. Trudne dylematy!

    • Wyobrażam sobie, jak to może wyglądać za kilka lat, bo już teraz zrobienie zdjęcie temu regałowi w takim stanie jest sporym wyzwaniem :D ;)
      Rezygnować z robienia czegoś swojego nie warto. To zawsze jest coś, co daje chwile wytchnienia i regeneracji. Jak to jednak połączyć z byciem z dzieckiem de facto samemu przez cały dzień przez kolejne kilka lat? Jeszcze tego nie wiem, mogę tylko zgadywać, wymyślać, ale co się okaże w praniu…zobaczymy :) Trzymam za nas dwie kciuki! :)

  • Przepiękne zdjęcia!!! :) ps. też mam zajawkę na pieczenie ostatnio :)

  • Beata (rigo)

    Hej Ewelina, bardzo lubię czytać twoj blog, cieszę się że wróciłaś do DG, jak będziesz miała czas i ochotę możemy umówić się na herbatę. Ja zmagam się z utrzymaniem balansu między macierzyństwem (podwójnym) i zaczynaniem swojego zawodowego życia na nowo. Czasem fajnie jest porozmawiać offline. Pozdrawiam z Gołonoga.