24 W kategorii  Cele - planowanie i realizacja/ Rozwój Osobisty

3 nawyki, które sprawiają, że nie realizujesz wyznaczonych celów

Sięgasz po jedną złotą radę za drugą. Testujesz nowe metody działania, techniki planowania, organizacji, wdrażania, udoskonalania, szlifowania,

I tak w kółko aż do znudzenia. W końcu gdzieś po drodze poddajesz się. Bo ile można? Się organizować, wdrażać, udoskonalać, szlifować?

A może nie potrzebujesz żadnych nowych metod działania, technik i rad? Może dostrzeżesz wielką zmianę w swojej skuteczności gdy pozbędziesz się kilku nawykowych działań ze swojego życia?

Opisuję trzy, moim zdanie najbardziej zgubne nawyki, przez które nie realizujemy swoich celów. Niezależnie od tego, jak wiele metod byśmy wdrożyli w swoje codzienne działania.

 

 

Poświęcanie swojego czasu na social media i szukanie w nich inspiracji

Dobrze jest rozwijać się, uczyć inspirować. Nie ma jednak nic dobrego w nieustannym „rozwijaniu się”, które nie prowadzi do namacalnych efektów.

Spędzając czas w mediach społecznościowych i inspirując się sukcesami innych zapominasz o pracowaniu na swój własny. Często też możesz poczuć się „dobita” osiągnięciami innych. To smutna prawda, do której niewiele osób ma odwagę się przyznać.

O tym zgubym nieustannym obserwowaniu poczynań innych będę zresztą pisała osobny post. Jak się bowiem okazało jest to zjawisko, które nie tylko ja dostrzegłam i które doczekało się już nawet swojej dedykowanej, amerykańskiej oczywiście ;), nazwy. 

 

Zbyt długie celebrowanie poranka, popołudnia, wieczoru

Rytuały są dobre dla naszego zdrowa psychicznego. Czujemy się dzięki nim bardziej zadbani, wypoczęci, zrelaksowani. Dlatego też łatwo popaść w przesadę.

Możemy zbyt przesadnie celebrować poranki lub wieczory. Skupiać się na tym, jak to bardzo musimy wypocząć i się zrelaksować, nawet wtedy gdy akurat niekoniecznie faktycznie jest nam to potrzebne.

Taki rytuał zamieniamy stopniowo w coraz większą wymówkę, której poświęcamy coraz więcej czasu.

 

 

Celebrowanie może też dotyczyć sposobu pracy. „Nie zacznę czegoś robić dopóki nie mam kawy, herbaty, ciasta, odpowiedniej muzyki/wyglądu/ubioru/światła za oknem, itd.”

Dobrze czuć się ze sobą dobrze, ale nie traktuj elementów uprzyjemniających codzienność jako łatwe zadanie zastępcze.

 

Przekonanie, że musisz mieć wolną godzinę, dwie lub trzy (!) by warto było zaczynać działanie

Weszło nam w krew mówić, że czegoś już „nie opłaca się” robić.

Został nam wolny kwadrans pomiędzy spotkaniam to przecież „nie opłaca się” otwierać komputera, siadać do pisania, czytania co jakiegokolwiek innego zadania. Takie mamy w sobie wbudowane przekonanie.

A prawda jest taka, że zawsze „opłaca się” zacząć, dokończyć czy kontynuować ważne dla nas zadanie. Czekanie na wolną godzinę może być w sytuacjach niektórych osób kompletnie nieosiągalne!

Pisałam na temat tego, jak podkręcić swoją produktywność wykorzystując właśnie 5 minutowe wręcz bloki, w jednym z postów na blogu – Czym jest produktywność? + Jedna, najważniejsza wskazówka na temat produktywności! Zajrzyj koniecznie jeśli chcesz zgłębić temat!

 

 

 

Znasz któryś z tych nawyków? A może namierzyłaś inny, z którego istnienia wcześniej nie zdawałaś sobie sprawy? 


Dziękuję, że poswieciłaś czas na przeczytanie tego wpisu. 

Mam nadzieję, że przyniósł Ci potrzebną wiedzę, cenne wskazówki, chwilę refleksji lub relaksu.

Możesz teraz:

  • Dodać komentarz Pozostawić komentarz  ze swoją opinią, włączyć się w dyskusję. Czytam wszystkie komentarze i odpowiadam na większość z nich. 
  • Udostępnić ten wpis. Jeśli uważasz, że warto było go przeczytać to podziel się nim z innymi! Aby to zrobić wystarczy, że klikniesz:
     
  • Śledzić mój FanPage aby otrzymać aktualne informacje na temat moich działań znajdziesz.
  • Obserwować mnie na Instagram gdzie dzielę się obrazami mojej codzienności w postaci zdjęć i krótkich filmików.

Możesz także polubić

  • Mnie wciąż gubią poranki. Zwłaszcza, że od niedawna większą część pracy niż dotychczas wykonuję z domu. Dopiero teraz odczuwam tak naprawdę jak trudno jest pracować z domu. Znalezienie swojego rytmu, rutyny i oparcie się pokusom by sprzątać, gotować i myć okna jest co najmniej nie najłatwiejsze :)

    • To prawda, nie jest to tak łatwe, jak się by mogło wydawać. Jednak do zrobienia! Sama małymi krokami przechodziłam do konkretów. W pewnym momencie miałam zasadę, że rzeczami nie związanymi z pracą moge zacząć się zajmować dopiero od południa. I to dużo dało dobrego :)

  • Sylwia Cieslar

    Hmmm, z jednej strony prawda, a z drugiej jestem pewna, że znaczna większość z czytelników trafiła na tego posta scrollując Facebooka ;)

    • Część z pewnością. Jednak to my sami decydujemy o tym, co pojawia się w naszym newsfeedzie, a więc na co i w jakiej ilości poświęcamy czas :)

    • Ja z newslettera! :D
      I przy tej okazji bardzo dziękuję. Bo niby czuję, że coś jest nie halo, ale tym postem jakby mnie przyłapałaś! :) dzięki :)

  • Izabela Boszczyk

    Z innej beczki : Szalenie podoba mi się czcionka oraz szablon. Bardzo przejrzysta treść, aż nie można oderwać oczu <3

  • Święta prawda ;)

  • Super dzieciaczki

    Pierwszy i drugi punkt to trochę ja :D

  • ten ostatni to szczególnie zgubna wymówka. chcemy zrobić coś porządnie, więc w efekcie nie robimy wcale ;)

    • Eliza Bałaszek

      No dokładnie! Ja mam tak samo ;)

    • Po prostu, zgodnie z myślą Pani Swojego Czasu – „zrobione jest lepsze od doskonałego” 😉

      • „Done is better than perfect” to cytat Sheryl Sandberg, ale to bardzo dobre i słuszne, że Ola tą myśl propaguje! :) Zgadzam się z nią w całej rozciągłości!

    • To nawet nie zawsze musi wynikać z tego, że chcemy coś zrobić perfekcyjnie. W ciągu 5, 10 czy 15 minut tez niewiele będzie takich zadań, które uda się nam w całości skończyć.
      Wiem jednak, jak wiele osób wycofuje się niezależnie od tego, jaki efekt miałby dać działanie 15 minutowe. Zakładają, że zwyczajnie się „nie opłaca”.

  • Dla mnie najbardziej zgubną wymówką jest „a co jeżeli się nie uda?” – czyli strach przed nieznanym i niepowodzeniem. Ale walczę z tym, bo kto nie próbuje, ten nie ma :)

  • Zdecydowanie popieram podpunkt o „nadcelebrowaniu” poranku. Osobiście uwielbiam takie, długie leniwe latanie w piżamie kiedy nie muszę nigdzie rano gnać, czyli w weekendy… Niestety mój „ranek” potrafi przedłużyć się nawet do godziny 13:30, więc cały relaks bierze w łeb kiedy zaczynam się stresować, że nienadgonienie planu, a już w ogóle czasem macham ręką mówiąc, że w sumie to już nie warto zabierać się za konkretną robotę. Pracuję nad tym, ale czasem bywa ciężko ;)

    • Otóż to. Nic z relaksu i celebracji jeśli potem gnamy jak szaleni. Mnie samej to dotyczyły gdy zamieszkałam wspólnie z narzeczonym, pracowaliśmy oboje z domu i mogliśmy sobie robić to, co nam pasowało. Często więc te poranki były „przebimbane”, a popołudnia i wieczory z kolei pełne stresu i nadganiania – nie polecam zdecydowanie! ;)
      Zacznij krok po kroku – ustal jedno ważne zadanie jaki zrobisz tuż po ogarnięciu się i śniadaniu, potem dołóż do niego drugie i tak dalej i tak dalej… :)

  • Ostatni punkt. Do zapisania i wdrożenia 😊 dzięki!!

  • Elżbieta Krawczyk

    Nie zaglądam tutaj często… ale wchodząc dzisiaj wiedziałam, czego chcę i że to u Ciebie dostanę :) Dziękuję za ten post!

  • Pingback: Ile jeszcze historii sukcesu potrzebujesz? Entrepornografia, uzależnienie na miarę czasów. | EwelinaMierzwinska.pl()