Indywidualne sesje coachingowe Coaching

Konsultacje i kursy Twoja Marka Online

Rozwój osobisty, organizacja Kursy online

24 W kategorii  Rozwój Osobisty

Rzeczy, których dla siebie nie robisz, a powinnaś.

Tytuł tego postu celowo skierowany jest do kobiet. To właśnie nam najłatwiej odłożyć na bok, na później, na wieczne nigdy, sprawy, które są tylko dla nas.

Zazwyczaj ważniejsze są potrzeby rodziny, dzieci, męża. Przedkładamy dobro innych ponad swoje, bo jesteśmy przekonane, że tak trzeba i że wyniknąć mogą tego same dobre rzeczy.

Najczęściej jednak wynikają z tego same złe rzeczy ze sfrustrowaną i niespełnioną kobietą na czele.

Zebrałam kilka elementów, o których zdarza nam się czasem często, a czasem permanentnie, zapominać.

 

Rozwój Osobisty & Coaching | Rzeczy, których dla siebie nie robisz, a powinnaś! http://www.ewelinamierzwinska.pl/rzeczy-ktorych-dla-siebie-nie-robisz-a-powinnas/

Rozwój Osobisty & Coaching | Rzeczy, których dla siebie nie robisz, a powinnaś!

 

Czas tylko dla Ciebie.

To wbrew pozorom nie jest spotkanie z przyjaciółką, czas na naukę czy nawet samodoskonalenie.

To chwile, w których robimy dokładnie to, na co mamy ochotę i na warunkach, jakie właśnie nam odpowiadają, a które nie łączą się z naszymi obowiązkami lub relacjami z innymi ludźmi. Długa kąpiel, wizyta w spa, poranne bieganie, wieczorne czytanie czy oglądanie łzawych filmów.

Nie ma znaczenia, w jaki sposób się wyciszamy i jak dużo tego czasu dla siebie potrzebujemy.

 

leniwaniedziela2

 

Ważne jednak, aby o nim nie zapominać i nie skreślać go ze swojego harmonogramu.

 

Najchętniej rezygnujemy z czasu dla siebie samych. To pułapka, w którą niezwykle łatwo jest wpaść.

 

Gdy mamy ogrom pracy i obowiązków z nią związanych nie zmniejszamy obowiązków poza pracą, nie przekazujemy części zadań na swoją rodzinę i bliskich.

Po co to robić skoro zwyczajnie wystarczy zrezygnować z czasu na swoje pasje, prawda?

Nawet jeśli zdajemy sobie sprawę z tego, jak ważne jest utrzymanie równowagi pomiędzy pracą, obowiązkami i odpoczynkiem to jednak ciągle najłatwiej przychodzi nam zrezygnowanie z samych siebie.

 

Ryzykowanie.

„Kto nie ryzykuje, ten nie ma.”

Bardzo łatwo jest sprowadzić działanie w stylu powyższego cytaty do absurdu. Zazwyczaj jednak brakuje nam tej nutki „szaleństwa” do wykonania pierwszego kroku, podjęcia decyzji, zadania pytania, wyjścia z inicjatywą i w efekcie wzięcia życia w swoje ręce.

Potrzebujemy utwierdzać się w naszych własnych przekonaniach. Szukamy poparcia w otoczeniu i jeśli ono podda w wątpliwość nasze plany to od razu się wycofujemy.

 

BiurkoTapetaZacznijodDzisiaj-PRZOD2

 

Boimy się zaryzykować, postawić wszystko na jedną kartę, zrezygnować ze stabilnej posady na rzecz biznesu, który na początku zawsze jest niewiadomą.

Boimy się angażowania w projekty, w których pojawia się ryzyko, a że pojawia się w każdym to rezygnujemy ze wszystkich.

Boimy się nawet przyjmowania stanowisk, na których mamy dostać większą ilość obowiązków i odpowiedzialności.

 

Nie ryzykujemy, bo tkwimy w przerażeniu. Bo się nie uda, bo sobie nie poradzę, bo stracę czas, bo się skompromituję.

Łatwiej wybrać bezpieczną drogę, nawet jeśli prowadzi ona do miejsca, które kompletnie nas nie interesuje.

 

Inwestowanie czasu, i pieniędzy, we własny rozwój.

Wyjątkowo często zakładamy, że po zakończeniu edukacji, czyli w domyśle skończeniu określonych studiów, nie musimy dalej uczyć się, rozwijać, decydować na szkolenia czy studia podyplomowe.

Z ulgą zakładamy, że okres nauki i sprawdzianów mamy za sobą. Możemy teraz odsapnąć i zbierać owoce tylu lat nauki, które mamy już za sobą.

 

Często też stwierdzamy, że nie mamy środków finansowych albo czasu do zainwestowania w konkretne wydarzenia. Wszystko przecież jest ważniejsze. Potrzeby dzieci, partnera, rodziny.

Czas, jaki musimy im poświęcić i o którym myślimy, że kradniemy go naszym bliskim jeśli poświęcimy go na własny rozwój.

 

Zakładamy, że dany kurs, szkolenie, warsztat jest zbyt drogi, że nie możemy sobie na niego pozwolić i wycofujemy się z możliwości poprawienia swojej sytuacji zawodowej i finansowej.

To błędne koło! Wpędzamy się w ten sposób jeszcze głębiej w niesatysfakcjonującą pracę, biznes który nie ma możliwości aby się rozwijać i tworzymy z siebie człowieka, który jest przekonany, że tkwi w sytuacji bez wyjścia.

 

YTplaner

 

Sama po skończeniu prawa wzdrygałam się na myśl o kolejnych studiach, szkoleniach, zajęciach.

Zrobiłam jednak „rachunek sumienia” i obecnie poza świeżo rozpoczętymi studiami podyplomowymi i związaną z nimi nauką, angażuję się w dodatkowe warsztaty, szkolenia i wydarzenia.

Jednym z takich wydarzeń, w których stawiam na swój rozwój i w który inwestuje swój czas i pieniądze, jest dwudniowy kongres Queens of Life, na który miałam przyjemność otrzymać zaproszenie, z najciekawszymi postaciami ze sceny psychologicznej, coachingowej i motywacyjnej. Szykuję się na ogromną dawkę wiedzy, inspiracji i doświadczenia przekazywanego m.in. przez Martynę Wojciechowską, Magdalenę Malicką czy Kamilę Rowińską!

Regularnie też biorę udział w darmowych webinarach, mini kursach mailowych czy bezpłatnych szkoleniach, z których sporą ilość polecałam Wam we wpisie 17 rzeczy, których możesz nauczyć się do końca roku. 

 

 

Robię to wszystko, bo zależy mi na tym, w jakim miejscu znajdę się za rok, dwa, dziesięć lat i jaką relację z samą sobą będę wówczas tworzyć.

Zależy mi na tym, by być fair nie tylko w stosunku do moich bliskich, ale też i do samej siebie!

 

 

Angażowanie swojego czasu lub/i finansów we własny rozwój powinno stać się czymś naturalnym i oczywistym. Wiem, że łatwo jest powiedzieć, a gorzej wprowadzić w życie – byłam w tym miejscu i wiem, jak trudno było mi przestawić sobie kilka spraw w głowie, by zrozumieć, że sabotuję sama siebie nie inwestując we własny rozwój.

To jednak wykonalne! A co najważniejsze – zmiana podejścia do tego elementu swojego życia daje wymierne korzyści!

 

Tworzenie i życie w zgodzie z własnymi wartościami i priorytetami.

Podporządkujemy się z góry nakładanym zasadom, zmieniamy swoje poglądy tylko dlatego, że ktoś inny zaneguje ich słuszność, a czasem nawet (o zgrozo!) nie mamy żadnych poglądów i płyniemy z nurtem opinii rodziny czy partnera.

Jasne, warto mieć otwarty umysł i podejmować dyskusję.

Jeszcze bardziej jednak warto mieć swój własny system wartości, zgodnie z którym działamy w codziennym życiu i któremu podporządkowujemy swoje decyzje i wybory!

 

polskie-konta-instagram-

 

Nie musimy wierzyć w to, w co wierzą nasi bliscy, aby móc tworzyć z nimi dobrą i wartościową relację.

Pewnie, że świetnie by było i najlepiej jest wiązać z takim człowiekiem, który podziela nasz system wartości. Nie warto jednak rezygnować ze swoich zasad na rzecz podporządkowania się innym, nawet tym, na których bardzo nam zależy i których szanujemy.

Masz prawo stworzyć swój własny system wartości. Wierzyć i praktykować taką religię, jaka odpowiada właśnie Tobie, a nie Twojej rodzinie czy partnerowi. Kierować się zasadami, które będą składać się na życie, które sama chcesz prowadzić, a nie o którym myślisz, że będzie „słuszne, prawidłowe i akceptowalne” przez innych.

 

 

Których z rzeczy Wy nie robicie dla siebie? A może czujecie, że jest jeszcze coś, czemu powinnyście poświęcić swój czas i energię, a z jakiegoś powodu odpuszczacie? 

Podzielcie się swoimi doświadczeniami! 

 

 

Możesz także polubić

  • bardzo motywujący artykuł :) aż nabrałam chęci do działania :)

  • Na szczęście udaje mi się raczej realizować te punkty. Może nie idealnie, może nie doskonale – ale żaden nie jest dla mnie zaskakujący.

  • U mnie ciężko z czasem na przyjemności i odpoczynek bo ten na rozwój, chociażby pisanie bloga jakoś udaje mi się znaleźć. Ale wierzę, że i to uda mi się wkrótce zmienić. Dzięki za ten tekst.

    • Mam nadzieję, że wprowadzisz odpowiednie zmiany do swojej codzienności jak najszybciej! :)

  • sunshineinhereyes

    Świetny post:) Argument „bo to za drogie” szczególnie do mnie trafił. Żałujemy sobie tego, żałujemy sobie tamtego i nagle okazuje się, że żałujemy sobie prawie wszystkiego. Też mnie to kiedyś dotyczyło, ale w pewnym momencie zorientowałam się, że te „oszczędzone” pieniądze pójdą na coś prozaicznego, więc nie ma co się czaić i jak chcę, to jadę na te wakacje:) Czasami zatracamy się w oszczędzaniu na jakiś „większy” cel i przez to tracimy radości dnia codziennego, a czy warto?

    • Zależy, jaki to konkretnie cel ;) Jednak to prawda, że łatwo popaść w skrajność i „ciułać” na coś wielkiego przeoczając po drodze mniejsze szanse na swój rozwój czy odpoczynek.

  • Ewelino, cieszę się, że to wszystko tak zgrabnie zebrałaś. Ja ciągle się uczę tej harmonii. O ile udaje mi się już coraz lepiej oddzielić czas z rodziną od czasu na pracę, to ciągle jeszcze trudno mi określić konkretną granicę pomiędzy pracą waśnie, a moim totalnym rozluźnieniem – czyli punkt pierwszy do odrobienia. Uwielbiam swoja pracę, ona mnie fascynuje i czasem trudno mi uchwycić ten moment, kiedy już w niej nie odpoczywam, a kiedy naturalnie się w niej zaczynam męczyć. Dziękuję za inspirację!

    • Bo to nic łatwego dostrzec tą cienką granicę pomiędzy działaniem efektywnym i z pasji, a zatracaniem się w pracy dla samej pracy. Wiem jednak, że to możliwe, a stawianie na siebie procentuje :)

  • Rezygnacja z siebie, z własnych potrzeb następuje szczególnie wtedy, gdy przestajemy być dla siebie ważne. Równie ważne, co inni ważni dla nas ludzie. Wówczas realizujemy ich potrzeby, zapominając o sobie. Często w imię akceptacji, zauważenia, czy (co jest typowe dla kobiet) chęci niesienia pomocy. Trudno jest uchwycić moment, gdy granica pomagam/wspieram vs jestem wykorzystywana zostaje przekroczona. Wielką rolę gra tu poczucie własnej wartości, nad którym warto pracować. Dziękuję Ci Ewelino za wartościowy artykuł i zwrócenie uwagi na ten ważny temat.

    • Tak, koniecznie musimy wszystkim pomagać – bez nas światy wszystkich wokół będą się zawalać! ;)
      To ciężki temat i, tak jak napisałaś, ciężko jest czasem uchwycić moment, w którym przekraczamy zdrowe dla nas granicę. Myślę, że ważne jest tutaj, aby dobrze poznać samego siebie i dobrze o sobie myśleć – wtedy łatwiej dostrzec, jak wiele rzeczy dla siebie pomija się w codzienności.
      Dzięki! :)

  • Dopiero niedawno przekonałam się, jak ważne jest to, aby umieć zająć się sobą, bo dopóki tego nie zrobimy to tak naprawdę nie możemy w pełni zaopiekować się kimś innym. Dopóki nie kochamy siebie – nie możemy prawdziwie pokochać drugiego człowieka. Usłyszałam niedawno fajne porównanie, że jeśli jesteś głodny i ktoś przyjdzie do ciebie z kawałkiem starej pizzy mówiąc „dam ci ten kawałek, ale w zamian zmień w sobie to czy tamto, albo zrób to czy to” to robisz to, bo jesteś tak głodny, że stara pizza wydaje ci się czymś fantastycznym. Ale jeśli masz piękną kuchnię, pełną zdrowego jedzenia, to nikt ci niczego nie wciśnie w zamian za coś. Jedyne, co może, to za twoim pozwoleniem przyłączyć się do gotowania.
    Ryzykowanie jednak nadal mnie przeraża. Przyznaję – już odrobinę mniej, ale nadal mam z tym kłopot. Mimo wszystko nie pośpieszam, takie zmiany potrzebują czasu. Grunt, że się dzieją, a w jakim tempie – to już ich sprawa…
    Jeśli chodzi o wartości pamiętam, jakim szokiem było dla rodziny to, że nie jestem bierzmowana. Matko i córko… A jak będziesz chciała wziąć ślub? A jak będziesz chciała być chrzestną? Kurdę. Nie chcę tkwić w czymś, czego nie czuję. Jeśli poczuję tę wiarę – to przyjmę ten sakrament. Postawy ludzi, którzy mówili „wszyscy biorą, to dla świętego spokoju ja też się wybierzmuję” – dla mnie nie do przyjęcia!
    To, o czym piszesz, to trudne do zrealizowania rzeczy przede wszystkim dlatego, że otoczenie myśli inaczej, a my jako kobiety bardzo lubimy się do niego dopasowywać. To jest chyba najtrudniejsze – postawić się tym wszystkim ludziom.

    • Świetnie to ujęłaś – nie dbamy o siebie, a myślimy, że możemy zadbać o innych. Najlepiej zrobimy to dopiero wtedy, gdy sami będziemy cieszyć się z naszej własnej opieki nad sobą!

      Nie jest łatwo działać wbrew nurtowi, ale na pewno się takie działanie opłaca! Sama wolę żyć w zgodzie ze sobą i swoimi przekonaniami niż robić coś, bo „wszyscy” robią – jakie znaczenie ma przyjmowanie określonych sakramentów tylko dlatego, że podporządkowujemy się pod „wszystkich”. Dla mnie jest to wręcz nieposzanowanie do czyichś wartości i wierzeń, które faktycznie dana osoba wyznaje, a ja bym się w nie tylko „bawiła”.

      Trzymam kciuki za Twoje dalsze kroki i za większą w nich śmiałość :)

  • Świetny post! Niestety tak to już est, że to zazwyczaj my się poświęcamy dla dobra ogółu. Ja juz tak sobie mowię i mowię, ze zapisze sie na jakies ekstra zajęcia, ale zawsze coś nagle jest ważniejsze. Trafiasz jak zawsze w samo sedno i dajesz mi dużo do myślenia :*

    • To może po prostu zapisz się w nadchodzącym tygodniu na te zajęcia i już? ;) Klamka zapadnie, a potem poleci już samo :)

  • Kiedyś jakoś łatwiej było mi znaleźć czas wyłącznie dla siebie, teraz wieczorami jestem tak zmęczona, że najprościej włączyć tv i po 10 minutach zasnąć. Powinnam delegować obowiązki na innych ale w praktyce nie jest to proste i tak z pracy do domu, i kolejne godziny na krzątaninie. Najbardziej meczy mnie ciągły pospiech i życie z zegarkiem aby odpocząć muszę przymykać oczy na bałagan i chaos jaki wprowadzają domownicy.

    • A co domownicy robią w czasie kiedy Ty się „krzątasz”? Zakładam, że zajmują się „swoimi” sprawami. Powinnaś to zmienić koniecznie, bo nikomu w tym nie pomagasz wbrew pozorom, a wyrządzasz sobie sporą krzywdę!

  • Święta racja. W sumie dopiero Twój post uświadomił mi, że też często o tym zapominam :)

  • Ja byłam idealnym przykładem postawy, że nauka kończy się po studiach. Przez kilka dobrych lat nie chciałam słyszeć o doszkalaniu się w jakikolwiek sposób. Wszystko zmieniło się w tym roku i popadłam w drugą skrajność. Pochłaniam wiele książek i webinarów. Nadrabiam zaległości i dobrze mi z tym. :)

    • Skądś znam to nowe oblicze w postaci pochłaniania wiedzy :D Super, że teraz jesteś w tym punkcie swojego życia, w którym chcesz chłonąć jak najwięcej – warto go dobrze wykorzystać, bo później ogromnie procentuje to na przyszłość! :)

  • Myślę, że możemy zdobywać wiedzę całe życie i codziennie czegoś się uczyć. Nie chodzi tu o studiowanie, czy uczęszczanie na kursy, ale możemy na własną rękę zdobywać wiedzę, uczyć się języków, obsługi programów czy nowych ściegów na szydełku. Niezwykle ważny jest czas jaki przeznaczamy tylko dla siebie. Możemy znakomicie połączyć go z realizacją pasji. Taki czas dla siebie powinniśmy wygospodarować bez wyrzutów sumienia.

    • Dokładnie tak! Można oczywiście brać udział w zorganizowanych zajęciach, ale można też samemu sobie taki plan zadań i umiejętności do poznania ułożyć :)